[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ja trwoniłem kieszonkowe, on robiłoszczędności.Ja przyjazniłem się z sympatycznyminicponiami, on zawierał, jak się to mówi, cenne znajomości.Stanowiliśmy przeciwstawne bieguny.Uważałem go zawsze zapętaka, a on& Myślę, że nienawidził mnie serdecznie.Niebardzo rozumiem dlaczego& Ja chyba rozumiem wtrąciła znów Pat. Naprawdę? Nic dziwnego, kochanie.Masz głowę nakarku.Widzisz, zastanawiam się chwilami& To fantastycznypomysł, ale& Ale co? Mów śmiało. Zastanawiam się, czy nie Parcival zmontował awanturę ztamtym czekiem& Pamiętasz? Dostałem wtedy kopniaka odojca i stary wściekał się, że nie może być mowy owydziedziczeniu, bo już dawniej zrobił ze mnie wspólnikafirmy.Najciekawsza historia, że ja czeku nie sfałszowałem.Oczywiście nikt nie uwierzyłby mi wtedy, bo raz podebrałemfirmowe pieniądze i przegrałem na wyścigach.Widzisz, byłemmurowanie pewny, że wszystko zwrócę, i ostatecznie chodziło opieniądze w niejakim stopniu moje.Ale podrobić podpis naczeku? Nie! Czasem przychodzi mi do głowy zabawny pomysł,że to może Parcival mnie zastąpił.Nie mam pojęcia czemu, alepomysł przychodzi. Przecież on nie mógł nic skorzystać.Pieniądze wpłynęłyna twój rachunek. Wiem.Dlatego moje podejrzenia nie mają sensu.Ajednak& Pat spojrzała bystro na męża. Myślisz, że tą metodą chciał się ciebie pozbyć? Tak sobie wyobrażam.Nie powinienem opowiadaćpodobnych bredni.Zapomnij o tym, Pat.Ciekaw jestem, jakstary, poczciwy Percy zareaguje na powrót synamarnotrawnego.Ale wytrzeszczy te swoje mętne, chytre,bladozielone oczki! On wie, że wracasz? Wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby nic nie wiedział.Naszstary, Pat, ma trochę zwichrowane poczucie humoru. Ale co twój brat mógł zrobić? Czym rozsierdził tak ojca? Sam jestem ciekaw.Hm& Coś musiało przywieść staregodo białej gorączki.Inaczej nie napisałby do mnie. Kiedy dostałeś jego pierwszy list? Chyba cztery& nie, jakieś pięć miesięcy temu.To bytgderliwy list, lecz bez wątpienia również gałązka oliwna. Twójstarszy brat okazał się człowiekiem pod wieloma względaminieodpowiednim. Liczę, że zdążyłeś się wyszumieć,ustatkować jakoś. Mogę zapewnić, że na pojednaniuskorzystasz finansowo. %7łyczliwie i serdecznie powitam ciebieoraz twoją żonę.Wiesz co, kochanie? Niemałą rolę musiałoodegrać moje małżeństwo z tobą.Na starym zrobił wrażeniefakt, że wżeniłem się do arystokracji. Do arystokracji? parsknęła śmiechem Pat. Takie tamarystokratyczne męty! Wszystko jedno uśmiechnął się Lance. O mętachmało kto wie, o arystokracji wszyscy.Poczekaj.Zobaczyszmałżonkę Parcivala! To osóbka, która biada nad zgubieniemznaczka pocztowego, a przy stole mówi: Proszę mi podaćpiklów.Tym razem Pat nie odpowiedziała śmiechem.Jęła sięzastanawiać nad kobietami ze swojej nowej rodziny kwestią,której Lance dotąd nie poruszył. A twoja siostra? zapytała. Elaine? Niezła dziewczyna, wcale niezła.Kiedywyjeżdżałem, była bardzo młoda.Wiesz, taki podlotekdiabelnie serio.Strasznie się wszystkim przejmowała.Pewnozdążyła z tego wyrosnąć.Charakterystyka panny Fortescue była niezbyt krzepiąca. Siostra nie pisywała do ciebie od czasu, kiedy& kiedyopuściłeś kraj& Nie pisywała, prawda? Nie zostawiłem adresu.Ale tak czy inaczej nie zdobyłabysię na list.Widzisz, jesteśmy rodziną bez sentymentów. Na to wygląda.Lancelot zerknął spod oka ku żonie. Strach cię obleciał, co? Na myśl o mojej rodzince?Całkiem zbytecznie.Przecież nie zamieszkamy wspólnie.Uwijemy gdzieś sobie własne, przytulne gniazdko.Rozumiesz?Konie, psy, co tylko zechcesz. No i ten pociąg o piątej osiemnaście. To dla mnie, zgoda.Do City i z City.Codziennie.Oficjalnieubrany.Ale nie martw się, najmilsza.Są urocze, wiejskiezakątki nawet w bezpośrednim sąsiedztwie Londynu.No, a jaczuję ostatnimi czasy przypływ zamiłowania do sprawfinansowych.Nic dziwnego, kochanie.To dziedziczne z obydwustron rodziny. Mówiłeś, zdaje się, że matki prawie nie pamiętasz? Zawsze wydawała mi się okropnie stara.Oczywiście byłastara.Miała bez mała pięćdziesiątkę, kiedy Elaine przyszła naświat.Nosiła liczne, pobrzękujące ozdoby, zwykle leżała nasofie i miała zwyczaj czytywać mi śmiertelnie nudne historie orycerzach i damach. Idylle królewskie Tennysona& Zapewneją kochałem.A dziś, kiedy wspominam tamte łata, rozumiem,że to była piekielnie bezbarwna kobieta.Wygląda na to, że nikogo nie kochałeś naprawdę i niekochasz rzuciła Pat nie bez przygany w głosie.Mąż ujął jejrękę, ścisnął mocno. Kocham ciebie, Pat powiedział.VIIInspektor Neele trzymał jeszcze w ręku blok z tekstemdepeszy, gdy samochód zajechał przed dom i stanął zezgrzytem hamulców. Jest pani Fortescue oznajmiła MaryDove
[ Pobierz całość w formacie PDF ]