[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ich cienie kładły się cienkimi,czarnymi pasami na ziemi.306Kamienie stały przed niskim ziemnym kopcem porośnię-tym trawą, o szerokości okrętu de Aguilara.Na jego końcu,na wprost Owena, znajdowało się wejście do podziemnegotunelu z kamiennym nadprożem, strzeżone przez cztery ka-mienie pełniące rolę wartowników i kilka mniejszych, przy-cupniętych drapieżnie obok rzezbionych znaków runicznychodbijających światło księżyca.Nieczytelne znaki cicho szep-tały w mroku nocy.Otoczenie kopca było podobne zewsząd biegły do niegoledwie widoczne, widmowe ścieżki, niczym szprychy zmie-rzające do środka koła, którym był kopiec z pierścieniemustawionych pionowo kamieni.Ich miękkie, dysharmonijnedzwięki sprawiły, że Owen został pochwycony w sieć księży-ca, który przyciągał go, czy tego chciał, czy nie, do kwad-ratowego, czarnego wejścia prowadzącego do wnętrza kopca.Kopiec okazał się grobowcem.Owen słyszał ciche szeptyzmarłych, którzy nadal gromadzili się w pobliżu.Sowa zawołała ponownie, tym razem bardziej przenikliwie.Po plecach przeszedł mu dreszcz strachu, wywołany świado-mością nieznanego zagrożenia.Błękitny kamień nie udzieliłmu żadnego ostrzeżenia, jak przed burzą, lecz pogrążył sięw milczeniu i wstrzymał oddech w oczekiwaniu. Czy kamień zażąda twojej śmierci"?Sowa zawołała po raz trzeci.Owen podniósł błękitnykamień, żeby lepiej pochwycić światło księżyca za plecamii oświetlić drogę przed sobą.Po raz pierwszy promień, który oświetlał mu drogę, byłspleciony z dziewięciu barw ludzkich ras i lśnił na powierzchniwody lub lodu na wysokiej górze, nowym kolorem bez nazwy,i jednocześnie nieopisanie pięknym.307Zwiatło przesunęło się łukiem ku przodowi niczym od-wrócona tęcza, z czerwoną wstęgą na wewnętrznej i diamen-tową bielą na zewnętrznej krawędzi.Cedric Owen wkroczyłoświetloną widmowym światłem ścieżką do grobowego kopca,który otworzył się, by go przyjąć, a następnie zstąpił dotunelu biegnącego w głąb.Zwiatło pochłonął mrok.Owen stał na końcu kopca, któryokazał się większy, niż wyglądał z zewnątrz.Zewsząd otaczałygo kamienie.Ocierał się włosami i ramionami o ściany.Gdybywyciągnął obie ręce, mógłby dotknąć jego krawędzi.Na posadzce leżały kości.Uklęknął, badając ich długośći zakrzywione końce.Wiedział, że należały do człowieka i ko-nia.Jego palce natknęły się na metalowy przedmiot broszęlub monetę.Potarł go kciukiem, aby oczyścić z brudu, lecznie potrafił stwierdzić, co na nim wyryto.Wrzucił go dotorby, a następnie wymacał niszę, w której trzeba było umieś-cić kamienne serce.Nie czuł się zagrożony, chociaż zewsządotaczała go śmierć.Usłyszał jakiś hałas, dzwięk spierających się głosów.Za-chwiał się i oparł o ścianę grobowca.Odnalazł wnękę i wcisnąłsię w nią.Dłońmi zasłonił oczy kamiennego serca, aby nierzucały światła i nie zdradziły jego obecności.W ciemnościach szukał wzrokiem nieistniejących kształtów.Minęła go dziwacznie ubrana młoda kobieta, wypowiadającasłowa w języku, którego Owen nie rozumiał.Dotarła dokońca grobowego kopca i w blasku bijącym od jej postaciOwen dostrzegł wnękę przeznaczoną na błękitną kamiennączaszkę.308Wbrew sobie Owen wydał słabe, bezgłośne westchnienie.Kiedy się odwróciła, westchnął głośno, ponieważ niczymmatka tuląca niemowlę, trzymała w dłoniach błękitny kamień,taki sam jak jego własny.W obłym lśniącym sklepieniu czaszkidostrzegł swoje odbicie, o siwych włosach.Szok, wywołanywidokiem kamienia i własnych siwych włosów, odebrał mu głos.Dziewczyna spojrzała na niego i zmarszczyła brwi.Rozpoznałw niej swoją babkę i sam został przez nią również rozpoznany.Chciał coś powiedzieć, lecz dziewczyna odwróciła się i spojrzałaza siebie z przestrachem, a następnie pobiegła do końca kopcai uklękła, próbując umieścić kamień w miejscu jego spoczynku. Nie zwlekaj! zawołał przestraszony.Zaszokowana, odwróciła się w jego stronę.Wyciągnął rękę,aby jej pomóc, tak jak pomagał innym.Zanim jego dłoniezdołały ją odnalezć, dziewczynę i kamień zasłoniła gęstamgła.Z miejsca na zewnątrz, z którego nadciągnęła, doleciałkrzyk i dudnienie przypominające grzmot.Mrok przeszyłzduszony jęk i odgłos osuwającego się na ziemię ciała.Nie wiedział, czy dziewczyna umieściła kamień we właś-ciwym miejscu.Oślepiony przez mgłę, macał w ciemności,zmierzając do miejsca, w którym stała
[ Pobierz całość w formacie PDF ]