[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.SCENA 1GOSPODYNI, ISIA.GOSPODYNITrza rozbirać dzieci spać,już północno godzina.ISIAMnie się nie chce spać,pokil bedom grać,a tamte dziecka śpiom,niech se lezom, tak jak som.GOSPODYNIChodz tu zaraz.ISIAMatusiu,jesce ino w kółko raz;przyjrze im sie z komina.GOSPODYNINie bedzies kcieć jutro wstać;z łózka trzeba wyganiać,a do łózka trzeba gnać.ISIANie, nie póde, matusiu,zaroz bedom cepiny,muse widzieć cepiny,matusieńku, matusiu,ino dziś, ino dziś.NASK IFP UGZe zbiorów Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG71GOSPODYNIOcy ci sie przymykają,ślipki ci sie mruzom.ISIAChciałabym być duzom:jak cepiny przypinają,jak druhny słuzom.GOSPODYNIA przynieś tu lampe haw,pozakołysz dziecko,dobrze mi sie spraw,to pódzies w kółecko.SCENA 2GOSPODYNI, ISIA, KLIMINA.KLIMINA(w drugiej izbie)Juz cepiny, juz cepiny,podciez tam, podciez juz,na męzatki szyćkie mus.(Obiedwie zaświecają małe łojówki i z płonącymi świeczkamiw rękach idą ku Weselu, gdzie się odbywają czepiny.Po ichodejściu chwilę Isia sama bawi się rozkręcaniem i przykręca-niem lampki i patrzy we światło.Północ bije na zegarze wizbie).SCENA 3ISIA, CHOCHOA.CHOCHOAIKto mnie wołałczego chciał ?NASK IFP UGZe zbiorów Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG72zebrałem się,w com ta miał:jestem, jestemna Wesele,przyjedzie tugości wiele,żeby ino wicher wiał.IICo się w duszy komu gra,co kto w swoich widzi snach:czy to grzech,czy to śmiech,czy to kapcan, czy to pan,na Wesele przyjdzie w tan.ISIAAj, aj, aj ? aj, aj, aj,a cóz to za śmieć?!CHOCHOATatusiowi powiadaj,że tu gości będzie miał,jako chciał, jako chciał.ISIAA ty mi się przepadaj,śmieciu jakiś, chochole,huś ha, na pole!CHOCHOATatusiowi powiadaj.ISIAHuś ha, na pole,głupi śmieciu, chochole!CHOCHOASzepnij w ucho mamusie.ISIAWynocha, paralusie!NASK IFP UGZe zbiorów Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG73CHOCHOAKto mnie wołał,czego chciał.ISIAA, słomiany nygusie,wynocha, paralusie!CHOCHOAUbrałem się, w com ta miał,sam twój tatuś na mnie wdział,bo się bał, bo się bał,jak jesienny wicher dął,zaś bym zwiądł, róży krzak,a tak, tak, a tak, tak,skądże bym ja sam to wziął.ISIAIdz precz, idz precz, na pole,huś ha, hulaj, chochole!CHOCHOAKto mnie wołał,czego chciał,.SCENA 4MARYSIA, WOJTEK.MARYSIAOdpocznijze haw, Wojtecku,bo i jo tańcem zmęcona.WOJTEKO mojaś ty, serce, zona,moja duszo, tak mi smutnoo ciebie idz ta ku muzyce,hulaj.NASK IFP UGZe zbiorów Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG74MARYSIATak se ta znów nie zyce,żebym wystoć nie mogłaprzy tobie.WOJTEKNagle mi się zawróciło w głowie,jakby twoje to wesele było,(nuci) ale nie nase, Marysiu,ale nie nase.MARYSIAPodz hań, przy dzieciach se siądz,pośpij, zaśpisz bolenie.WOJTEKW głowie mi sie zamrocyło,inom ku muzyce wszed,i tak mi sie uwidziło,że lazom koło nos cienie.MARYSIACzarno figura po ścienieze światła o, patrzajże sie,widzis, jak po wszyćkim goni ?WOJTEK(nuci) Pilnuj, parobku, koni,pon ci dziewuche zgoni.Przystaw gęby, żonisiu.MARYSIASmęcisz czego ?WOJTEKMarysiu!(Gdy oboje idą do alkierza w głębi, Marysia zabiera lampkę zestołu.Izba pozostaje ciemna tylko alkierz oświetlony i odweselnych drzwi smuga światła).NASK IFP UGZe zbiorów Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG75SCENA 5MARYSIA, WIDMO.WIDMOMiałem ci być poślubiony,moja ślubna ty.MARYSIABywałeś mój narzeczony,przyrzekałeś mi.WIDMOByłaś dla mnie słońce złote,w moim domku zimno mnie.MARYSIAMróz jakisi od wos wionie,zimnem ubiór dmie.WIDMOOgniem, żarem lico płonie,zaś krew w tobie wre.MARYSIAMiałam ci być poślubionai mój ślubny ty.WIDMOMaryś, Maryś, narzeczona,długie moje sny.MARYSIAKa ty mieszkasz, kaś ty jest?Jechałeś do obcych miest,czekałam cie długo, długoi nie doczekałam sie.Kaś ty jest, kajś ty jest,gdzie ty mieszkasz, gdzie?WIDMOGoniłem do różnych miest,rozhulaniec, pędziwiatr,NASK IFP UGZe zbiorów Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG76ażem gdziesi w ziemię wpad,gdzie mnie toczy gad.MARYSIAO mój Boze, Boze mój,to juz ciebie tocy gad
[ Pobierz całość w formacie PDF ]