[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Aida.Jej głos jest jasny i delikatny.Benjamin rumieni się, patrzy nerwowo na dziewczynę, apotem znów w ziemię.- Jesteś nazistką? - pyta Erik.- A ty? - Aida odbija piłeczkę.- Nie.- Ja też nie - stwierdza i przez krótką chwilę patrzy mu prosto w oczy.- Dlaczego masz.- Dla niczego - wpada mu w słowo.- Jestem niczym, jestem tylko.Benjamin przerywa im, ze wstydu za ojca serce bije mu jak młot.- Kilka lat temu wpadła w pewne kręgi - mówi głośno.- Ale uznała, że to idioci i.- Nie musisz mu tłumaczyć - zirytowana dziewczyna nie daje mu skończyć.Chłopiec milknie na chwilę.- Ja.myślę tylko, że przyznawanie się do własnych błędów świadczy o odwadze -mówi po chwili.- Tak, ale ja odbieram to inaczej - wtrąca się Erik.- %7łe niepozbycie się tego jestbrakiem zrozumienia.- Dość! - krzyczy Benjamin.- Nic o niej nie wiesz.Aida odwraca się tylko i odchodzi.Benjamin biegnie za nią.- Wybacz - dyszy.- Tata, on jest żałosny.- A nie ma racji?- Nie - odpowiada cicho chłopiec.- Chyba właśnie ma - przyznaje Aida, uśmiechając się lekko, i chwyta Benjamina zarękę.5Wtorek przed południem, ósmy grudnia Dział medycyny sądowej mieści się wczerwonym budynku z cegły przy ulicy Retzius vag 5, pośrodku kampusu InstytutuKarolinska, otoczony ze wszystkich stron rozległymi zespołami budynków.Joona Linnaskręca za jego rogiem, zatrzymuje się i zostawia samochód na parkingu dla gości.W drodzedo głównego wejścia mija niewielki, pokryty szronem trawnik i stalową rampę dorozładunku.Joona myśli, że to dziwne, iż słowo obdukcja pochodzi od łacińskiego przykrywać,okrywać, zasłaniać , podczas gdy robi się coś wręcz odwrotnego.Może po prostu chodzi o to,że podświadomie chciano podkreślić zakończenie tego procesu, kiedy ciało poprzeprowadzonej sekcji zamyka się, a wnętrze w końcu znowu zostaje zakryte.Zgłosiwszy się w recepcji, może wreszcie pójść do Nilsa Alena, profesora medycynysądowej, zwanego NaIenem od podpisu na raportach: N Alen.Gabinet Nalena jest urządzony nowocześnie, czyste powierzchnie lśniącej bieli imatowej, jasnej szarości.Drogo i zgodnie z najnowszymi trendami.Nieliczne krzesła i fotelezrobione ze szlifowanej stali mają twarde siedzenia pokryte białą skórą.Zwiatło nad biurkiempada z dużej, szklanej płyty, podwieszonej pod sufitem.Nalen podaje Joonie rękę, nie wstając z krzesła.Pod lekarskim fartuchem ubrany jestw biały golf, nosi okulary pilotki w białych oprawkach.Twarz ma gładko ogoloną i szczupłą,siwe włosy przystrzyżone na jeża, usta blade, a nos długi i krzywy.- Dzień dobry - mówi przez zaciśnięte zęby.Na ścianie wisi wyblakła fotografia Nalena i kilku jego kolegów: lekarzy medycynysądowej, chemików, genetyków i odontologów sądowych.Wszyscy w białych fartuchach i zzadowolonymi minami.Zebrali się wokół stołu, na którym leży kilka ciemnych fragmentówkości.Podpis pod zdjęciem informuje, że chodzi tu o znalezisko z grobów z IX wieku,wykopaliska nieopodal Birki, ośrodka handlu na Bjorko.- Nowe zdjęcie - odzywa się Joona.- Muszę przyklejać fotografie taśmą - Nalen jest wyraznie niezadowolony.- Na starejpatologii mieli obraz o powierzchni osiemnastu metrów kwadratowych.- Ojej.- Joona wyraża zainteresowanie.- Namalowany przez Petera Weissa.- Tego pisarza?Nślen potwierdza skinieniem, a blask lampy na biurku odbija się w jego pilotkach.- Tak, sportretował w latach czterdziestych cały instytut.Pół roku pracy, za którą, jaksłyszałem, dostał sześćset koron.Mój ojciec jest wśród obducentów na obrazie.U dołu, obok Bertila Falconera.Nalen przekrzywia głowę i wraca do komputera.- Siedzę tu nad protokołem z morderstwa w Tumbie - mówi, cedząc słowa.- Tak?Nalen zerka na Joonę.- Carlos dzwonił dziś rano i poganiał mnie.Joona uśmiecha się.- Wiem.Nalen poprawia okulary na nosie.- To ustalenie czasu zgonów jest rzeczywiście istotne.- Właśnie, musieliśmy wiedzieć, w jakiej kolejności.Nalen przeszukuje pliki w komputerze, ściągając usta w dzióbek:- To była tylko wstępna ocena, ale.- %7łe mężczyzna zginął jako pierwszy?- Właśnie tak.wyszedłem tylko od temperatury ciał - mówi, wskazując na ekran.-Erixon powiedział, że w obydwu pomieszczeniach, szatni i domu Eków, panowała ta samatemperatura, więc moim zdaniem mężczyzna zmarł trochę ponad godzinę przed pozostałądwójką.- Czy teraz zmieniłeś zdanie?Lekarz kręci głową i wstaje z jęknięciem.- Dyskopatia - mówi tonem wyjaśnienia, potem wychodzi z gabinetu i ruszakorytarzem
[ Pobierz całość w formacie PDF ]