[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.A potem podniósł wzrok i spojrzał prosto w oczy Skandagupty z odległości nie większejniż pół metra.Imperator miał oczy małe, blisko osadzone, ciemnobrązowe.Były lekko rozkojarzone, jakbyumysł, kryjący się za nimi, ciągle pozostawał w stanie szoku.Co zresztą, jak sądził Belizariusz,pewnie było prawdą.Podejrzewał, że nigdy przedtem wielki imperator Malawy nie spojrzałśmierci w twarz z tak małej odległości.Poza tym w oczach imperatora Belizariusz nie zauważył niczego więcej.Chwilę pózniej Doradca przekazał mu swój własny osąd, zimny i pozostający w zgodziez obserwacjami generała.Nic.Ogniwa tu nie ma.Nie ma nic więcej, tylko imperator.Belizariusz mógł tylko powstrzymywać się od tłumionego śmiechu.Rozdział 6 To zwierzęta wysyczał Menander.Młody katafrakt miał z natury bladą cerę.Ten kolor skóry, wraz z jasnymi włosamii niebieskimi oczami, odziedziczył prawdopodobnie z krwią Gotów, która płynęła w jego żyłach,podobnie jak u wielu Traków.Teraz jego skóra nie miała jasnego odcienia.Była po prostukredowobiała.Częściowo dlatego, że czuł się niedobrze, ale głównie, jak przypuszczałBelizariusz, z powodu trawiącego go gniewu. Zabijają nawet dzieci! Nawet niemowlęta!Cera generała, inaczej niż u Menandra, zachowała swój naturalny, lekko oliwkowy koloryt.Nie mógł zamknąć całkowicie uszu na odgłosy masakry, słyszał je z odległości nawet ponadkilometra.I chociaż, odwrotnie niż przyciągany jakąś chorą ciekawością Menander, generał nieudał się pod zdobyte miasto, żeby być świadkiem rzezi, nie miał najmniejszej trudnościz wyobrażeniem sobie scen, dziejących się w Ranapur.On, podobnie jak jego weterani, widziałjuż takie rzeczy.Widział je więcej niż jeden raz, jeżeli już o tym mowa, nawet jeżeli nigdy niewidział masakry na taką skalę.Czterej Rzymianie stali w małej, odizolowanej od reszty grupce tuż przed wejściem dopawilonu imperatora Malawy.Przed wejściem do jego nowego pawilonu, wzniesionegow pośpiechu w ciągu czterech dni od momentu, w którym Ranapur się poddał.Teraz zdobywanie miasta było już prawie zakończone.Nie z powodu nagłego przypływumiłosierdzia, ale dlatego, że Malawianie zabili już prawie wszystkich, którzy ukrywali sięw Ranapur.Wszystkich nawet, jak mówił Menander, maleńkie dzieci.Dzisiaj upływał piąty dzień od chwili, kiedy Malawianie złamali wreszcie ostatecznie opórobrońców miasta.Skuteczny atak nastąpił następnego ranka po tym, jak Belizariusz i jego ludziepomogli odeprzeć wycieczkę rebeliantów, mającą na celu zabicie imperatora.Ta wycieczka byłaostatnim zrywem oblężonego miasta. To nasza wina wyszeptał Menander.Belizariusz położył delikatnie dłoń na ramieniu katafrakta. Tak i nie, Menandrze.Nawet gdyby rebelianci zabili imperatora, Ranapur i tak by upadł.Może trzymałby się kilka tygodni dłużej, ale następca Skandagupty z pewnością by go zdobył.Słowa generała najwyrazniej nie przyniosły Menandrowi ulgi.Wzdychając lekko, Belizariuszodwrócił katafrakta przodem do siebie i spróbował popatrzeć mu w oczy.Młodzieniec spuściłwzrok. Spójrz na mnie, Menandrze rozkazał generał.Katafrakt posłusznie podniósł głowę.Belizariusz z trudem wytrzymał jego spojrzenie, przepełnione goryczą i niewypowiedzianymoskarżeniem. Jeżeli ktokolwiek ponosi za to winę, Menandrze, to ja, a nie ty.Ja jestem twoimgenerałem i ja wydałem ci rozkaz.Menander zacisnął szczęki i odwrócił oczy.Walentynian, stojący za plecami Menandra, wtrącił się szorstko do rozmowy. To czysta bzdura, panie, wybacz mi, że tak mówię.Ty przecież nie wydałeś rozkazu, żebyzrobić coś takiego.Weteran zamierzał dodać coś jeszcze, ale Belizariusz uciszył go ruchem dłoni. Nie o to chodzi, Walentynianie.Po prostu wiedziałem, że do tego dojdzie, kiedywydawałem te rozkazy, które wydawałem.Już tak robiłem wcześniej wydawałem rozkaz moimżołnierzom, żeby szturmowali miasto, które nie zamierza się poddać. To nie to samo, panie zagrzmiał Anastazjusz. Prawda, zdarzało się, że traciłeś kontrolęnad swoimi oddziałami podczas oblężenia.Nie znam generała, który jest w stanie w pełnikontrolować swoich żołnierzy podczas szturmu
[ Pobierz całość w formacie PDF ]