[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zdumiała ją jego delikatnośći uparta troska.- Tak.- Postawiona przez dobrego lekarza? Brat siostry, o którym wcześniejwspomniałem, jest neurologiem.Jednym z najlepszych.- Tak, wiem.Byłam u doktora Evansona.Są pewne.kwestie, o którychdyrekcja szkoły musiała wiedzieć, zanim zdecydowała się mnie zatrudnić.Oznaczało to wizytę u neurologa? Najwyrazniej tak.- Ale dlaczego?Pierce kontynuowałby swoją delikatną indagację, gdyby w uchylonychdrzwiach nie pojawił się nagle uśmiechnięty piegowaty promień słońca.- Cześć! Mogę wejść?- Oczywiście, Callie - powitała ją ciepło bibliotekarka.Pierce wstał.- Cześć, mała.- Cześć!- Twoja mama poprosiła mnie, żebym cię odebrał ze szkoły.- Nie byłeś zbyt zajęty?- Dla ciebie mam zawsze czas.Przy każdym spotkaniu, choćby nie widział jej tylko kilka dni, wydawałamu się starsza.Tego dnia miała też wyjątkowo dorosłą fryzurę.Jej jasne kręconewłosy zostały splecione w ciasny kok z tyłu głowy.Jak u Mary Poppins.Jak u intrygującej panny Finch.- I poznałeś pannę Finch! Pani Holt powiedziała mi, że nie ma cię naliście, chociaż powinieneś być.41R S- Teraz już jestem.- To dobrze! Jak się pani czuje, panno Finch?- Dużo lepiej, Callie.Dziękuję.- To ja pani dziękuję, panno Finch - odparł miękko Pierce - za opiekę nadmoją siostrzenicą.A więc, panno Callie, jest pani gotowa do drogi?- Całkiem gotowa.Miłych Walentynek, panno Finch!- Dziękuję ci, Callie.Nawzajem.I miłego ślubu - po czym dodałaszeptem: - uważaj na siebie.Rozdział 4Nie mogę w to uwierzyć! - wykrzyknęła Callie, kiedy przechodzili przezhol.A Pierce zastanawiał się, przed czym ostrzegła Callie panna Finch.Przednim?Czy ta bibliotekarka uważała, że jest takim potworem?A jak on na to zareagował? Gniewem.Tak nagłym i gwałtownym, że jegosamego to zaskoczyło.Bo bardzo rzadko zdarzało mu się doświadczać takichemocji.Czuł, że to nieracjonalne.Bezsensowne.Prawie nigdy tak nie reagował.Cóż, taka jest rzeczywistość.Nie trzeba być prokuratorem, żeby wiedzieć,iż psychopaci mogą czaić się wszędzie.Są wśród biednych i wśród bogatych,zdarzają się wśród braci, wujów i architektów.Trudno ich rozpoznać w trakciekrótkiej pogawędki nad kartkami walentynkowymi.A jednak ciągle byłwściekły.- W co nie możesz uwierzyć, Callie?42R S- %7łe zostawiłam plecak w jadalni! Jak można być tak roztargnionym? Tochyba to zdenerwowanie przedślubne, które tylko ja odczuwam.Mogę po niegopolecieć? Masz dość czasu?- Mam cały dzień, Callie.I wiesz co? Chciałbym jeszcze o czymśporozmawiać z panną Finch.To może trochę potrwać, więc nie spiesz się.Apotem spotkamy się tutaj.Pierce nie miał zamiaru pukać delikatnie do drzwi jej biura.Kiedy chwycił za klamkę, drzwi otworzyły się nagle.Wpadli na siebie.Panna Finch przewróciłaby się, gdyby Pierce jej nie podtrzymał.Przezrękawy wełnianego kostiumu wyczuł, jak szczupłe i kruche są jej ramiona,wyczuł ich chłód.Odzyskała równowagę i wysunęła się z jego objęć.Ale nadal stała bardzoblisko.Nie cofnęła się nawet, kiedy już dostrzegła nieskrywaną wściekłość wjego oczach.- Bardzo pana przepraszam.To, co powiedziałam, było niewybaczalne.Absolutnie niewybaczalne.To miało związek ze mną, z czymś, co mnie sięzdarzyło.Nie miało nic wspólnego z Callie.Ani z panem.Czy ona bardzo siętym zdenerwowała?- Ani trochę.Callie jest przyzwyczajona do słuchania takich upomnień zestrony dorosłych.- Ale pan jest zdenerwowany.Nic dziwnego, po tym, jak okazał mi pantyle troski.Po tym, jak mi pan pomógł.- Sądzi pani, że moja troska pani pomogła?- Tak.A ja odpłaciłam panu za pańską dobroć w taki.- Ależ nie zrobiła pani nic złego.Rzeczywiście, byłem trochę zde-nerwowany.- Pierce ochłonął znacznie szybciej, niż się tego spodziewał.- Alejuż nie jestem.Jednak nadal niepokoję się stanem pani zdrowia.Ból głowyminął, ale jest pani bardzo zimno?43R S- Bardzo zimno - powtórzyła.- I chyba tracę panowanie nad sobą.- Dlatego ostrzegła pani Callie?- Tak.- To tylko troska, panno.do diabła, jak pani ma na imię?- Ana, Anastasia.Anastasia.Zaginiona księżniczka.- Opowiedz mi o tym, Anastasio.- O czym?O czymkolwiek.O wszystkim.O sobie.- Dlaczego masz bóle głowy, dlaczego jest ci tak zimno.Wiem, że to niemoja sprawa, ale.- To jest również twoja sprawa.Ze względu na Callie.Pani Fairchildmiała przekazać diagnozę doktora Evansona rodzicom wszystkich uczennic.Mam nadzieję, że to zrobiła.Chciałam tego.- Rodzicom, ale nie wujom.Ja wiem tylko, że moja siostra wyraża się otobie w samych superlatywach.Zakładam więc, że Thomas nie miał żadnychobaw.Prawda?- Tak.A jednak ona się boi, i to bardzo, pomyślał Pierce.- Ja bym wierzył Thomasowi, Anastasio.On naprawdę zna się na tym, corobi.- Jest też bardzo dobrym człowiekiem
[ Pobierz całość w formacie PDF ]