[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.WiÄ™zieÅ„ opisywaÅ‚ szczegóły popeÅ‚nionychprzez siebie przestÄ™pstw, które miaÅ‚y potwierdzać jegobogate doÅ›wiadczenie.Samantha rozumiaÅ‚a, dlaczego Jeffery do tej pory goignorowaÅ‚.Wszyscy ich pozostali rozmówcy bylimordercami.Biedny Otis P. jak kazaÅ‚ siÄ™ nazywać niespowodowaÅ‚ niczyjej Å›mierci podczas żadnego z pożarów,choć wznieciÅ‚ ich jakieÅ› trzydzieÅ›ci siedem w caÅ‚ym stanieWirginia.I to nie dlatego, że nie próbowaÅ‚.Ostatnimmiejscem, gdzie podÅ‚ożyÅ‚ ogieÅ„, byÅ‚ dom spokojnejstaroÅ›ci.Dwudziestu trzech rezydentów w cudowny sposóbzdoÅ‚aÅ‚o ocaleć.Otis P.odsiadywaÅ‚ pierwszy rok z dwudziestu piÄ™ciulat kary.PodejrzewaÅ‚a, że chciaÅ‚ zwrócić na siebie uwagÄ™.PrawdÄ™ mówiÄ…c, nie przyciÄ…gnÄ…Å‚by uwagi Jeffery ego,gdyby nie podpalenia w magazynach.ZastanawiaÅ‚a siÄ™nawet, czy dziennikarz zamierza wykorzystać wywiad wfilmie, czy jest po prostu ciekawy, co podpalacz sÄ…dzi otych pożarach.PrzygotowywaÅ‚a sprzÄ™t, kiedy strażnik przyprowadziÅ‚wiÄ™znia do pokoju.Otis przywitaÅ‚ siÄ™ z Jefferym, jegokajdany przypiÄ™to do żelaznych haków w betonowejpodÅ‚odze.Samantha widziaÅ‚a wczeÅ›niej jego zdjÄ™cie, ajednak ten potężny mężczyzna z krzywym uÅ›miechemzaskoczyÅ‚ jÄ….Gdyby nie zakola, wyglÄ…daÅ‚by jakprzeroÅ›niÄ™ty nastolatek, który zle siÄ™ czuje w swoim ciele.Na chÅ‚opiÄ™cej twarzy widniaÅ‚ wyraz szczeregozaciekawienia i rozbrajajÄ…cy uÅ›miech. Przypniecie mi taki malutki mikrofon do koÅ‚nierzyka? spytaÅ‚ spokojnym, zadziwiajÄ…co wysokim gÅ‚osem,przenoszÄ…c wzrok z Jeffery ego na Sam.Wyjęła z torby bezprzewodowy mikrofon. Pozwoli pan? Tak, proszÄ™. OblizaÅ‚ wargi.Strażnik wyciÄ…gnÄ…Å‚ rÄ™kÄ™ po mikrofon, a Samanthaodetchnęła z ulgÄ….Kiwnęła gÅ‚owÄ… do Jeffery ego, kiedy kamera byÅ‚agotowa, ale to Otis P.zareagowaÅ‚ na jej sygnaÅ‚. Mam dla pana prezent oznajmiÅ‚.To zdanie wywoÅ‚aÅ‚o osÅ‚upiaÅ‚e spojrzenie dziennikarza.ZaniepokoiÅ‚a siÄ™.WidziaÅ‚a Jeffery ego w różnychsytuacjach.To byÅ‚o coÅ› nowego.Otis P.znów siÄ™ uÅ›miechnÄ…Å‚ i znów oblizaÅ‚ wargi.Potem dodaÅ‚: ChcÄ™ panu powiedzieć, gdzie jest ciaÅ‚o.NagaÅ›licznotka w pomaraÅ„czowych skarpetkach. ROZDZIAA DWUDZIESTY ÓSMYSamantha powiedziaÅ‚a sobie w duchu, że przestÄ™pcystale kÅ‚amiÄ….Podczas poprzednich wywiadów wysÅ‚uchiwalidziwacznych opowieÅ›ci morderców, którzy przysiÄ™gali, żemówiÄ… prawdÄ™.Historii o tym, jak podchodzili i zabijaliswoje ofiary.Podawali im szczegóły niczym dumnirzemieÅ›lnicy odsÅ‚aniajÄ…cy tajemnice rzemiosÅ‚a.Niektórzy dzielili siÄ™ z nimi koszmarnymidoÅ›wiadczeniami z dzieciÅ„stwa, jakby znajdowaliwymówkÄ™ czy wytÅ‚umaczenie kompulsywnych zbrodni.Prawie niemożliwe byÅ‚o stwierdzenie, co jest faktem, a cofikcjÄ….Odsiadywali dożywocie z niewielkÄ… nadziejÄ… nauÅ‚askawienie, wiÄ™c dzielÄ…c siÄ™ tym wszystkim, nic nieryzykowali.Ale Otis P.Dodd? Nie potrafiÅ‚a go rozgryzć.CoskÅ‚oniÅ‚o go do wyznaÅ„? Nie prosiÅ‚ o obecność adwokata.Nie przejmowaÅ‚ siÄ™, czy nowe zeznania skrócÄ… karÄ™.ZdawaÅ‚o siÄ™, że jedyne, co go interesuje, to znalezienie siÄ™w centrum uwagi.I to z pewnoÅ›ciÄ… mu siÄ™ udaÅ‚o.Jeffery pochyliÅ‚ siÄ™ i siedziaÅ‚ niezwykle milczÄ…cy,wyczekujÄ…c.Nigdy go takiego nie widziaÅ‚a.DaÅ‚podpalaczowi czas, a on z tego korzystaÅ‚, wykorzystywaÅ‚każdÄ… sekundÄ™. PowiedziaÅ‚, że prosiÅ‚a go o podwiezienie.MówiÅ‚, żebyÅ‚a naprawdÄ™ Å‚adna.Jasne wÅ‚osy, niebieskie oczy.Drobniutka.Ale nie dziewczynka.Wiem, że co do tego siÄ™upewniÅ‚.Nie zajmowaÅ‚ siÄ™ maÅ‚ymi dziewczynkami.AnichÅ‚opcami.To go nie rajcowaÅ‚o.To żadne wyzwanie.OparÅ‚ siÄ™ i uÅ›miechnÄ…Å‚, zadowolony, że ma sÅ‚uchaczy.Tak w każdym razie powiedziaÅ‚.ChciaÅ‚ skrzyżować rÄ™ce na piersi, zapomniaÅ‚, że jestprzykuty do podÅ‚ogi.To go jednak nie zniechÄ™ciÅ‚o. Samochód jej siÄ™ zepsuÅ‚.Utknęła na jednym z tychparkingów przy miÄ™dzystanowej.ZabraÅ‚ jÄ… w pewnemiejsce w lesie.WalnÄ…Å‚ jÄ… w gÅ‚owÄ™.Ale nie tak, żebyumarÅ‚a.Jeszcze trochÄ™ żyÅ‚a.WiÄ™c jak jÄ… rozciÄ…Å‚, wciąż byÅ‚aciepÅ‚a.UrwaÅ‚ z tym gÅ‚upim uÅ›miechem na twarzy, jak maÅ‚ychÅ‚opiec, który czeka na reakcjÄ™ sÅ‚uchaczy, zastanawiajÄ…csiÄ™, czy zostanie pochwalony czy skarcony. Tak powiedziaÅ‚.%7Å‚e lubi mieć ciepÅ‚Ä… krew na rÄ™kach.Potem wyciÄ…gnÄ…Å‚ jej bebechy, żeby zobaczyć, jakwyglÄ…dajÄ….Jak to jest trzymać je w rÄ™ce.Kiedy żadne z nich siÄ™ nie wzdrygnęło, podjÄ…Å‚: ZabraÅ‚ jej wszystko, żeby nikt nie wiedziaÅ‚, kim onajest.ZostawiÅ‚ tylko pomaraÅ„czowe skarpetki.Z jakiegoÅ›powodu.Nie pamiÄ™tam, czy mi to wyjaÅ›niÅ‚.Potem wsadziÅ‚jÄ… do przepustu.Otis P.po raz pierwszy odwróciÅ‚ wzrok, spojrzaÅ‚ nasufit, jakby siÄ™ zastanawiaÅ‚, czy o czymÅ› nie zapomniaÅ‚. Z poczÄ…tku pomyÅ›laÅ‚em, cóż, facet ma gadane.Nowiecie.WidziaÅ‚em, że to nie jest pijaczek, a my sobiepopijaliÅ›my.Ale mój tata nie byÅ‚ alkoholikiem, a chwileprawdy zdarzaÅ‚y mu siÄ™ po szklaneczce whisky.PrzesunÄ…Å‚ siÄ™ na krzeÅ›le i przeniósÅ‚ wzrok z Jeffery egona Sam i z powrotem.PowiedziaÅ‚, co miaÅ‚ do powiedzenia.Teraz sprawiaÅ‚ wrażenie, jakby czekaÅ‚ na pochwaÅ‚Ä™. Jak on wyglÄ…daÅ‚? spytaÅ‚ Jeffery. Bo ja wiem. Otis P.wzruszyÅ‚ ramionami i pokrÄ™ciÅ‚gÅ‚owÄ….Po raz kolejny oblizaÅ‚ wargi.Samantha zrozumiaÅ‚a,że to nerwowe, że nie ma w tym nic sproÅ›nego, jakwczeÅ›niej sÄ…dziÅ‚a. Dla mnie wyglÄ…daÅ‚ zwyczajnie.Tyle postanowiÅ‚ im przekazać.Nie chodziÅ‚o o tegodrugiego mężczyznÄ™.ChodziÅ‚o o Otisa P., który pragnÄ…Å‚zwrócić na siebie uwagÄ™.Nie zamierzaÅ‚ dzielić siÄ™ tymzainteresowaniem z nikim, nawet z mordercÄ…, któregoopowieść przytoczyÅ‚. MogÄ™ wam pokazać, gdzie ona jest.PowiedziaÅ‚ mi. Na jakiej podstawie sÄ…dzi pan, że ona wciąż jest wtym miejscu? Och, na pewno tam jest. ByÅ‚ pan tam? MinÄ…Å‚ prawie rok.KiwnÄ…Å‚ gÅ‚owÄ….WysunÄ…Å‚ czubek jÄ™zyka w kÄ…ciku ust ischowaÅ‚ go z powrotem. Co każe panu sÄ…dzić, że ciaÅ‚o nadal jest tam, gdzieje porzuciÅ‚? Jest tam na pewno.Nikt jej nie znalazÅ‚. SkÄ…d ta pewność? PrzyglÄ…dam siÄ™. Znów wzruszyÅ‚ ramionami.Wiem, że tam jest.To byÅ‚oby coÅ›, co? Być tam z kamerÄ…? CzekaÅ‚, żeby siÄ™ upewnić, że Jeffery go rozumie, potemdodaÅ‚: Dajcie mi znać
[ Pobierz całość w formacie PDF ]