[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przez ponad minutę Del nic nie mówił, tylko wpatrywał się w twarzprzyjaciela. To interesujące podsumowanie następnych dwudziestu lat życia Cartera.Mam nadzieję, że jedno dziecko dostało po mnie imię. Tak to wygląda, prawda? Skąd ta panika, ten ucisk w piersi? Jack niechciał się nad tym zastanawiać. Dobra strona sytuacji jest taka, że Mac nieprzyjdzie do ciebie składać pozwu o rozwód, ponieważ im prawdopodobnie się288RSuda.A ona nie jest typem kobiety, która się wścieknie, kiedy Carter wyjdzie napokera, ani nie zaatakuje go znanym nigdzie mnie nie zabierasz". A Emma jest? Co? Nie.Nie mówię o Emmie. Nie? Nie. Jack wziął głęboki oddech i poczuł się lekko zszokowanywłasnym bełkotem. Z Emmą wszystko w porządku.Naprawdę dobrze.Mówiłem ogólnie. I ogólnie mówiąc, małżeństwo to spanie w fotelu, minivan i koniecżycia w znanej nam postaci? Może być sofa i kombi.Myślę, że wrócą do łask.Chodzi o to, że Mac iCarterowi to będzie odpowiadać.Więc.tym lepiej dla nich.Nie każdy jest dotego stworzony. Po pierwsze, zależy od dynamiki. Dynamika się zmienia.Dlatego jutro przygotowujesz pozew o rozwód. Jack, już spokojniejszy, wzruszył ramionami. Ludzie się zmieniają, aelementy, okoliczności, sytuacja, wszystko ewoluuje. Tak, to prawda.A ludzie, którzy wystarczająco się starają, pracują nadsobą podczas tych zmian.Zaskoczony i w niezrozumiały sposób poirytowany Jack spojrzał na Delaspode łba. Nagle stałeś się fanem małżeństwa? Nigdy nie byłem przeciwnikiem.Pochodzę z długiej linii parmałżeńskich.Moim zdaniem trzeba mieć jaja albo ślepą wiarę, żeby się w towpakować, a potem włożyć mnóstwo pracy i być bardzo elastycznym, żebywytrwać.Jeżeli chodzi o Mac i Cartera, biorąc pod uwagę ich pochodzenie,289RSpowiedziałbym, że ona ma jaja, a on ślepą wiarę.To dobre zestawienie. Delurwał i zapatrzył się w piwo. Kochasz Emmę?Jack znowu poczuł atak paniki.Spłukał jej smak piwem. Powiedziałem, że nie chodzi o nią.O nas.Nic z tych rzeczy. Bzdura, Jack.Siedzimy tutaj, przy ostatnim piwie po wieczorze, zktórego ty wyszedłeś z tarczą, a ja komplet nie spłukany, i zamiast nabijać sięze mnie, mówisz o małżeństwie i łowieniu ryb.Z których to powyższychtematów żaden nigdy cię nie interesował. Padamy jak muchy.Sam tak powiedziałeś. Powiedziałem, bo to prawda.Tony jest żonaty trzy, może cztery łata.Frank skoczył na główkę w zeszłym roku, Rod jest zaręczony.Dodaj do tegoCartera.Ja chwilowo nie jestem z nikim bliżej związany i z tego, co wiem, Malteż nie.Zostajesz ty i Emma.Biorąc to pod uwagę, byłbym zaskoczony, gdybydecyzja Roda nie dała ci do myślenia. Może zaczynam zastanawiać się nad jej oczekiwaniami, to wszystko.Emma pracuje w branży ślubnej. Nie, w branży weselnej. No dobrze, masz rację.Pochodzi z dużej rodziny.Dużej, mocnozwiązanej, najwidoczniej szczęśliwej rodziny.I pomimo że ślub i wesele to nieto samo, jedno prowadzi do drugiego.Jej najlepsza przyjaciółka wychodzi zamąż.Wiesz, co łączy je cztery, Del.Są jak pięść.Palce mogą poruszać sięosobno, ale wyrastają z tej samej dłoni.Powiedziałeś, że zostaliście na placuboju ty i Mal, i z tego, co wiem, Laurel i Parker też.Ale Mac? To wszystkozmienia.A teraz jeden z moich kumpli od pokera zamierza urządzić u nichślub.To dopiero wszystko zmienia. Machnął butelką piwa. Jeżeli ja o tymmyślę, to nie ma wątpliwości, że ona też.290RS Mógłbyś zdobyć się na radykalny krok i porozmawiać z Emmą. Jeżeli się o tym mówi, to posuwa się krok do przodu. Albo wstecz.W którą stronę ty chcesz iść, Jack? Widzisz, już ty mnie pytasz. %7łeby podkreślić wagę swoich słów, Jackwskazał na Dela palcem. Więc ona na sto procent zapyta.Co mam jejpowiedzieć? Znowu, radykalnie.Może prawdę? Nie wiem, jaka jest prawda. No właśnie, pomyślał Jack, i to jestzródło paniki. A jak myślisz, dlaczego jestem taki zdezorientowany? Chyba musisz się zdecydować
[ Pobierz całość w formacie PDF ]