[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Oni te\ jÄ… zauwa\yli.RusaÅ‚ka na chwilÄ™ znieruchomiaÅ‚a, alezaraz wyciÄ…gnęła pogiÄ™tÄ… kartkÄ™ z urzÄ™dowymi przeprosinami. Won, bo was zaskar\Ä™! wrzasnęła.Sam widok pieczÄ™ci wystarczyÅ‚, by agenci odskoczyli na dwa metry od Moniki.RusaÅ‚kadopadÅ‚a Idéefiksa, który aktualnie byÅ‚ du\ym smokiem, zÅ‚apaÅ‚a go za lewÄ… przedniÄ… Å‚apÄ™ izaczęła ciÄ…gnąć w nadziei, \e bestia pójdzie.Bestia mo\e by i poszÅ‚a, ale jednoczeÅ›nie ktoÅ› jÄ…ciÄ…gnÄ…Å‚ za ogon i naprawdÄ™ nie wiedziaÅ‚a, w którÄ… stronÄ™ ma siÄ™ udać.Na wszelki wypadekimplodowaÅ‚a w pieska.Monika, Å›ciskajÄ…ca kurczowo Å‚apÄ™ Idéefiksa, wytrzeszczyÅ‚a oczy na panaSprawiedliwość, trzymajÄ…cego biaÅ‚y ogonek.Zanim którekolwiek z nich zdÄ…\yÅ‚o coÅ› powiedzieć, z zaroÅ›li dobiegÅ‚ ich czyjÅ› wrzask. Zabierajcie stamtÄ…d tego smoka, do stu diabłów!!!Niewiele myÅ›lÄ…c, pan Sprawiedliwość chwyciÅ‚ psa pod pachÄ™ i ruszyÅ‚ biegiem w stronÄ™lasku i zaroÅ›li.Monika dotrzymywaÅ‚a mu kroku.Byli w poÅ‚owie drogi, kiedy IdéefixeksplodowaÅ‚.Przez jednÄ… strasznÄ… chwilÄ™ rusaÅ‚ka byÅ‚a przekonana, \e zaraz przygniecie ich parÄ™ tondobrze wypasionego zwierzaka.Podobnego zdania byli czekajÄ…cy w krzakach pracownicyUrzÄ™du Skarbowego.Jens straciÅ‚ na chwilÄ™ gÅ‚os, OleÅ„ka pisnęła i zakryÅ‚a oczy, Piotrek iAukasz swoje dla odmiany wytrzeszczyli.Smok uniósÅ‚ siÄ™ w górÄ™, bynajmniej nie wÅ‚asnym wysiÅ‚kiem.Pod jego brzuchem staÅ‚aJagienka, w szpilkach i eleganckim pÅ‚aszczyku, na wyciÄ…gniÄ™tych do góry ramionachpodtrzymujÄ…ca puchate cielsko. Ach, ci ludzie powiedziaÅ‚a pogardliwie, rzucajÄ…c niechÄ™tne spojrzenie rusaÅ‚ce ibyÅ‚emu mÄ™\owi.WdziÄ™cznym krokiem, wciÄ…\ niosÄ…c smoka, podÄ…\yÅ‚a w stronÄ™ zaroÅ›li.Aukasz ju\ miaÅ‚ oderwać wzrok od bestii i skupić go na OleÅ„ce, kiedy na polanie poÅ›ródwilkoÅ‚aków i agentów dostrzegÅ‚ znajomÄ… postać. Cholera jasna, dziadek! ryknÄ…Å‚, bez namysÅ‚u opuÅ›ciÅ‚ bezpiecznÄ… kryjówkÄ™ i rzuciÅ‚ siÄ™w kierunku owej postaci.RadoÅ›nie uÅ›miechniÄ™ty staruszek w dÅ‚ugiej biaÅ‚ej szacie (a mo\e to byÅ‚a koszula nocna)Å‚askotaÅ‚ wÅ‚aÅ›nie zbaraniaÅ‚ego wilkoÅ‚aka w nos, mamroczÄ…c entuzjastycznie: Gudzigudzi gu!Zauwa\yÅ‚ go te\ pan Sprawiedliwość. MiaÅ‚aÅ› pilnować druida!Jagienka zatrzymaÅ‚a siÄ™ i odwróciÅ‚a gÅ‚owÄ™, potrzÄ…sajÄ…c rudymi wÅ‚osami. Co ja jestem, robot wielofunkcyjny?! Albo was ratujÄ™ i speÅ‚niam dodatkowy dobryuczynek, albo pilnujÄ™ tego wariata.Aukasz dopadÅ‚ wreszcie dziadka, ale poniewa\ nie odwa\yÅ‚ siÄ™ porzucić ksiÄ™gi wkrzakach i oburÄ…cz przyciskaÅ‚ jÄ… do siebie, brakowaÅ‚o mu wolnej rÄ™ki, \eby zÅ‚apać staruszka iodciÄ…gnąć od wilkoÅ‚aków, wiÄ™c tylko przestÄ™powaÅ‚ nerwowo z nogi na nogÄ™, mamroczÄ…c: dziadku, idziemy.Dziadek nie sÅ‚uchaÅ‚, a wilkoÅ‚aki powoli otrzÄ…saÅ‚y siÄ™ z oszoÅ‚omienia.Agenci otrzÄ…sali siÄ™ szybciej.Niesiony przez JagienkÄ™ Idéefix implodowaÅ‚ w pieska.Demonica, wciÄ…\ trzymajÄ…c go wgórze, zaczęła niecierpliwie tupać zgrabnÄ… nó\kÄ…. Idziecie czy nie? zgrzytnęła zÄ™bami. Nie mam zamiaru spÄ™dzić wiecznoÅ›ci,trzymajÄ…c nad gÅ‚owÄ… smoko-psa. ChwileczkÄ™. MichaÅ‚ zajÄ™ty byÅ‚ czujnym obserwowaniem dziadka, Aukasza, agentów iwilkoÅ‚aków.RusaÅ‚ka te\ obserwowaÅ‚a, ale mniej czujnie, a bardziej z troskÄ… i niepokojem.W zaroÅ›lach trwaÅ‚a nerwowa narada nad pudÅ‚em kulek feng shui. MogÅ‚abym zbombardować ich z powietrza proponowaÅ‚a OleÅ„ka. Naucz siÄ™ najpierw korzystać z radaru zasugerowaÅ‚ Jens, nie szczÄ™dzÄ…c sarkazmu.Inaczej mo\esz potraktować tymi kulkami naszych. Z powietrza? Piotrek popatrzyÅ‚ na OleÅ„kÄ™ z powÄ…tpiewaniem. Jestem wampirem pochwaliÅ‚a siÄ™ Ola. Umiem siÄ™ zmieniać w nietoperza.Piotrek trochÄ™ zbladÅ‚ i odsunÄ…Å‚ siÄ™ o kilka kroków. Tak przypuszczaÅ‚em westchnÄ…Å‚. Ale te zÄ™by masz takie krótkie. No myÅ›lÄ™ powiedziaÅ‚a Ola. KosztowaÅ‚y tysiÄ…c zÅ‚otych. Dajcie spokój cenom usÅ‚ug dentystycznych! ryknÄ…Å‚ Jens.Monika wciÄ…\ przecie\ niebyÅ‚a bezpieczna. Tu nie ma czasu na dyskusje! ZÅ‚apaÅ‚ strzelbÄ™ i zaczÄ…Å‚ do niej wpychaćkulki.OleÅ„ka entuzjastycznie, bÅ‚yskajÄ…c czerwonymi oczkami, chwyciÅ‚a drugÄ… strzelbÄ™. BÄ™dziemy w nich strzelać? zapytaÅ‚a. Strzelać na pewno, czy w nich, to podlega dyskusji, niemniej. UrzÄ…d nie porzuca swoich ludzi przypomniaÅ‚ sobie Piotrek.Pospiesznie napychaÅ‚kieszenie kulkami.SkÄ…dÅ› wyciÄ…gnÄ…Å‚ scyzoryk.BÅ‚ysnęło stalowe ostrze. Jako najstarszystanowiskiem, ja dowodzÄ™ zastrzegÅ‚. Przygotować siÄ™ do szar\y! WybiegÅ‚ z krzaków izaczÄ…Å‚ ciskać w agentów kulkami.Panika nie wybuchÅ‚a od razu.Najpierw wszyscy osÅ‚upieli na widok Piotrka w garniturze,który ciskaÅ‚ kulkami, gdzie popadnie.W dodatku wydawaÅ‚ bojowe okrzyki, zupeÅ‚nieniezrozumiaÅ‚e, gdy\ w zÄ™bach, wzorem filmowych komandosów, trzymaÅ‚ scyzoryk.Jens iOleÅ„ka nie zostawili go samego.Poborca, wciÄ…\ niepewny, czy strzelać do rzekomychwrogów, na wszelki wypadek celowaÅ‚ w niebo, rozÅ›wietlajÄ…c je fajerwerkami.Jegozapomniane, niedoplecione do koÅ„ca zaklÄ™cia wlokÅ‚y siÄ™ za nim niczym ogonek z obÅ‚oczków.Wampirzyca chÄ™tnie by postrzelaÅ‚a, obojÄ™tnie w kogo czy w co, ale nie umiaÅ‚a obchodzić siÄ™z broniÄ….Ku jej wielkiemu niezadowoleniu, MichaÅ‚, który pierwszy otrzÄ…snÄ…Å‚ siÄ™ z osÅ‚upienia,wyrwaÅ‚ jej strzelbÄ™.Jedna z kulek, rzuconych przez Piotrka maÅ‚o zrÄ™cznie, za to z du\ym zapaÅ‚em, trafiÅ‚a wsam Å›rodek czoÅ‚a Jagienki, krzeszÄ…c przy tym snop kolorowych iskier.Demonica wrzasnęła,zÅ‚apaÅ‚a siÄ™ za gÅ‚owÄ™ i upuÅ›ciÅ‚a Idéefiksa-pieska, który spadajÄ…c, czknÄ…Å‚ i zmieniÅ‚ siÄ™ w smoka.Wtedy wÅ‚aÅ›nie wybuchÅ‚a panika.Najszybciej ewakuowaÅ‚y siÄ™ wilkoÅ‚aki.Te bardziej rozhisteryzowane zostaÅ‚yodprowadzone na bok przez towarzyszy, ktoÅ› wpadÅ‚ na pomysÅ‚, \eby wypo\yczyć sobieauto Tajnych SÅ‚u\b Magicznych, i ju\ po chwili zabytkowa wÅ‚aÅ›ciwie czarna woÅ‚gaodjechaÅ‚a, uwo\Ä…c w dal swoich futrzastych pasa\erów.OleÅ„ka wydaÅ‚a z siebie \aÅ‚osne zawodzenie i rzuciÅ‚a siÄ™ podkopywać brzuch Idéefiksa wnadziei wyciÄ…gniÄ™cia stamtÄ…d szczÄ…tków Jagienki.Agenci zgÅ‚upieli do reszty i zaczÄ™li szarpać dziadka, jedynÄ… osobÄ™, która nie przejawiaÅ‚achÄ™ci natychmiastowej ucieczki ani te\ nie wykazywaÅ‚a siÄ™ jakÄ…Å› przera\ajÄ…cÄ… aktywnoÅ›ciÄ…,czego, niestety, nie daÅ‚o siÄ™ ju\ powiedzieć o pozostaÅ‚ych uczestnikach zajÅ›cia
[ Pobierz całość w formacie PDF ]