[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Proszę usiąść.Czy chciałaby pani coś zjeść? OdkądMonty znalazł Debby Jordan, nic pani nie jadła. Czy to ona? Sarah usiadła przy stole, a Monty położył się przy jej nogach. Zostałazidentyfikowana?Eve kiwnęła głową. Dzięki Bogu. Sarah wyciągnęła rękę i poklepała psa po łbie. Skończone, chłopcze. Mogą być jajka? Wystarczą mi płatki z mlekiem.Eve postawiła przed nią płatki, miskę i mleko. Czy Monty coś jadł? Troszeczkę wczoraj wieczorem.Już mu lepiej. Sarah zalała płatki mlekiem. Czy to cośpomoże? Znajdą go teraz? Jest jeden ślad, który daje pewne nadzieje. Opowiedziała Sarah o zdjęciu. To znaczniewięcej, niż mieliśmy do tej pory. Tak rzekła Sarah i umilkła. Myślałam, że jutro wrócę do domu.Poszukiwania sięskończyły.Nie ma powodu, aby Don znów chciał skrzywdzić Monty ego. Musiał być w amoku. Don nie działa racjonalnie.Znalezliśmy ciało szybciej, niż planował.Proszę tu zostać. Nic nam się nie stanie.Za pierwszym razem działał z zaskoczenia. Sarah podrapałaMonty ego za uszami. Lubimy być u siebie. Proszę, zostańcie tutaj.Jeszcze tylko parę dni.Jest szansa, że wkrótce go złapiemy. Evezamilkła na chwilę. Poza tym Jane będzie się denerwować o psa.Sama pani wie. Wiem. Sarah wzruszyła ramionami. Niech będzie.Parę dni.Ale Monty w domu prędzejby wydobrzał.Najwyrazniej samopoczucie Monty ego było dla Sarah najważniejsze. Dziękuję.Sarah skończyła jedzenie i wstała. Zabieram Monty ego na przebieżkę.Potrzebuje ruchu. Skrzywiła się. Ja też.%7ładnez nas nie lubi siedzieć w domu.Wszyscy mieli chyba podobne myśli: trzeba coś robić, biegać, działać, nie myśleć o Donie,czymś się zająć. Wybieram się na obiad z Joem.Przypilnuje pani Jane? Jasne, choć to raczej ona będzie pilnować mnie i Monty ego. Sarah uśmiechnęła się.Fajny dzieciak.Będzie mi jej brakowało. Uśmiech znikł jej z ust. To chyba niemożliwe, żeby ten potwórchciał ją zabić. Ale tak jest. Wiem. Podeszła do drzwi razem z psem. W Oklahoma City dużo się dowiedziałamo potworach. Nie wiem, jak pani sobie z tym poradziła. Wie pani doskonale.Po prostu traktuje się każdy dzień jako odrębną całość.Każdą minutęnawet.A tymczasem człowiek szuka czegoś, żeby zapełnić pustkę. Na przykład zabiera psa na przebieżkę. Albo daje się zaprosić Joemu na obiad. Sarah uśmiechnęła się lekko. Każdy sposób jestdobry. Tak, każdy sposób jest dobry. Eve kiwnęła głową.Rozdział czternastyLogan zadzwonił na komórkę Eve, kiedy jechała z Joem na obiad. Znalazłaś Debby Jordan. Tak. Mogłaś zadzwonić i mi powiedzieć, a nie czekać, aż dowiem się z gazety. Mówiłam ci, żebyś się nie mieszał w tę sprawę.Chciała ich wszystkich trzymać od tegoz daleka, ale ja koś jej się nie udawało. Czy Quinn nadal mieszka w domu? Eve zesztywniała. Tak. Herb mi powiedział, że się tam zjawił.Nie dzwoniłem, bo miałem nadzieję, że gowyrzucisz, ale tym razem to ja wypadłem za nawias. Pozbędę się Joego jak najprędzej. Rzuciła na niego okiem. Na razie strasznie się opiera. To mnie nie dziwi.Powinienem był wiedzieć, że dowie się o tym domu.Jest teraz z tobą? Tak. Cholera, przyjadę i zrobię z tym porządek. Nie, Loganie.W słuchawce zapadła cisza. Odpychasz mnie od siebie.Czuję to. Muszę.Znów cisza. To może wiele znaczyć, prawda? Znaczy dokładnie to, co powiedziałam.Logan zaklął pod nosem i się rozłączył.Evenacisnęła guzik. Jest wściekły? zapytał Joe. Tak. Bardzo dobrze. Zamknij się.Eve poczuła pod powiekami piekące łzy.Może byłoby lepiej, gdyby Logan naprawdę się nanią rozgniewał i obraził.Może właśnie dlatego nie dzwoniła do niego, ponieważ chciała, aby toon wreszcie odszedł.Logan miał swoją dumę i nie zamierzała go ranić. Odpychasz mnie od siebie.Logan się nie mylił.Eve odsuwała się od niego, stwarzała między nimi dystans.Kiedy to sięzaczęło? Joe powrócił do jej życia i wywrócił wszystko do góry nogami. Logan zrobił, co mógł, aby mi pomóc, a mimo to się nie wtrąca, w przeciwieństwie doinnych osób. To jego błąd.Zawsze w stosunku do ciebie zachowywał się jak dżentelmen. I bardzo dobrze.Joe tylko się uśmiechnął.Miała ochotę mu przyłożyć. Przepraszam.W gruncie rzeczy czuję nawet pewną sympatię do Logana i nie powinienemmu niczego zarzucać.Sam popełniałem ten błąd przez wiele lat.Różnimy się zaledwie jednąrzeczą. Porzucił gdzieś lekki ton, jakim wcześniej przemawiał. On za mało cię pragnie.Niejesteś środkiem jego życia.Nie zrobi niczego więcej, żeby cię zdobyć.I dlatego cię ostateczniestraci. Skręcił kierownicą i samochód wjechał przez bramę do niewielkiego, przyjemnegoparku. I dlatego ja wygram. Zaparkował na poboczu. A teraz przestań myśleć i odpoczywaj.Jesteśmy na miejscu. Jak to? Eve rozejrzała się wokół ze zdumieniem. Obiad. Kiwnął głową w stronę bufetowego wózka ustawionego trochę dalej, przy placuzabaw. Galindo s.Herb mówi, że dają najlepsze fajitas w Phoenix. Wyciągnął ze schowkasłoneczne okulary i sięgnął za siebie po czarny, słomkowy kapelusz. Włóż to.Będzieszwyglądać jak ukrywająca się Madonna. Chyba zwariowałeś. Nie, zgłodniałem.Pomyślałem, że miło byłoby usiąść na jednej z ławek, jeść meksykańskiejedzenie i przyglądać się przechodzącym ludziom. Joe wysiadł z samochodu
[ Pobierz całość w formacie PDF ]