[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Pokazał ręką. A my w drugą.Spotkanie w umówionym miejscu T+50.Hot Dog zrozumiał w jednej chwili.Wyjął z wozu dwa kanistry i pędem wrócił do domu.Transporter odjeżdżał prędko.Najemnik w tym czasie otwierał kanistry i kładł na podłodze.Paliwo wypływało bulgocącą strugą. Przynieś ją tutaj.Szybko!Toy chwyciła ciało Jane Marcy za nogi i zaciągnęła do środka.Hot Dog poświęcił swójpapierowy kaszkiecik, podpalił go i rzucił na rozlane paliwo.Runęli do ucieczki, słyszącsyreny policyjnych radiowozów.Spieprzali jak mogli najszybciej, ale wokół już widzielireflektory. Przebieramy się.Hot Dog wyjął z plecaka swój dres i podał Toy.Sam założył jakieś stare spodnie ikoszulę.Uprzejmie odwrócił wzrok, kiedy zdejmowała prochowiec, ponieważ pod spodemnic nie miała. Obława.Za dużo nabroiliśmy.Założyła dres, zawijając nogawki i rękawy. Co teraz? spytała. Jesteśmy w matni.Włożył kilka kamieni do swojego plecaka z ciuchami, które zdjęli, i zatopił go wpobliskiej rzeczce.Wyrzucił tam także broń. I tak nas mają powiedział smutno. Niekoniecznie.Dzięki pomocy Valkirii Toy wzięła Hot Doga na ramiona sposobem na strażaka.Małakobietka niosąca wielkiego mężczyznę.Biegła w stronę policjantów, krzycząc: Pomocy! Ratunku! Tam był wielki wybuch! A on ma zawał!Policjanci pomogli jej wsadzić Hot Doga do karetki wezwanej do akcji.Najemnik wszedłw rolę, drąc się: Błagam, pomóżcie mi! Umieram!Założyli mu sondy urządzeń badawczych, ale sukinkot okazał się sprytny.Wstrzymałoddech na prawie trzy minuty.Gdy wykresy na monitorach strzeliły w górę, paramedycyspanikowali.Pojechali na sygnale, omijając wszystkie policyjne blokady.W szpitalu Hot Dog zaraz cudownie ozdrowiał.Wstał z noszy i powiedział, że chcejechać do Matki Zwiętej z Lourdes.Nie pamięta za dokładnie nazwy, ale chodzi mu o tę, coleczy chorych.Sprawdzili go jeszcze raz sondami, a potem przyszedł bardzo ważny pandoktor. Proszę pana, nie ma pan żadnego zawału.Cierpi pan na chorobę alkoholową. Ja? Cztery promile w wydychanym powietrzu.Hot Dog tylko machnął ręką. Eee.tyle co nic.Z pochodzenia jestem Polakiem. Musi pan iść na detoks. Nie idę na żaden układ.Nie będę brał żadnej detoksyny. Nie chodzi o lekarstwo.Po prostu przetrzymamy pana na oddziale. %7ładnych zatrzymań.Niczego nie zrobiłem.A te dwa trupy w Kairze to nie ja.Zaciął misię pistolet maszynowy podczas akcji.Auska po prostu stanęła na sztorc.Naprawdę.Toy chwyciła go za rękę, żeby dalej nie mówił.Poprosiła o recepty na lekarstwa.Spieprzali migiem, gdy pozwolono im wyjść. Co robi teraz Dante? spytała.Hot Dog nie miał wątpliwości. Wypuszcza ludzi po jednym na każdym skrzyżowaniu.Oddział musi działaćrozproszony.Wszyscy powinni być w ciągłym ruchu, bo inaczej nas wystrzelają albo połapią.A transporter Dante wysadzi. Czym? No przecież tam amunicji od diabła.Poradzi sobie. Hot Dog zadyszał się trochę zpowodu czterech promili. My też się rozproszymy.Pamiętaj: T+50.Odszedł w jakąś przecznicę.Toy ruszyła w przeciwną stronę.Myślała intensywnie.Rozumiała T+50.To po prostu oznacza niecałą godzinę od zdarzenia.Lub egzekucji, jak ktowoli.Ale gdzie? Co to jest umówione miejsce ? Myśl psie, myśl, łajała sama siebie.Palnęłasię w czoło.Jezu, jakie to proste. Oddział powinien być w ruchu.Gdzie więc najlepiejpójść? Na miejsce zbrodni.Przestępca zawsze wraca na miejsce przestępstwa, a podlatarnią najciemniej.Kluczyła ulicami, a pózniej stanęła przed domem Jane Marcy.Wmieszała się w tłum gapiów, dziennikarzy, strażaków dogaszających pożar i policjantów.Podeszła do najbliższego. Czy mogę zobaczyć, co się stało? Nie. Ale mnie to bardzo ciekawi. Spadaj! odpowiedział uprzejmie.Odeszła bez dalszego ponaglania.Widziała wszystkich członków oddziału.Dantepokazywał gestami: Dalej rozproszenie.Idziemy razem w odległości dwudziestu metrówkażdy od każdego.Jezu, jak te wojskowe gesty są jasne i zrozumiałe.Powoli wydostawalisię z tłumu.Ruszyli w szyku po obu stronach ulicy.Zwykli przechodnie.Toy podbiegła doDantego.Zarzuciła mu ręce na szyję i zasypała pocałunkami. Mam porsche dwa kroki stąd.Ale wszyscy się nie zmieszczą.Oddawał całusy. Położą się na podłodze jeden na drugim.Prowadz. Jasne. I kryj twarz, do jasnej cholery!Zrozumiała, że wszędzie są kamery.Zakryła twarz dłońmi, symulując ból głowy.Szła,zataczając się, że niby jest pijana.Wszystko widziała tylko przez szparki pomiędzy palcami.Nowoczesna wersja rycerza.Dopiero teraz doceniła Dantego, który miał czapkę z daszkiem,spod którego twarz pozostawała niewidoczna.Rozejrzała się po reszcie oddziału.Ciemneokulary mimo nocy, arafatki, chusty, bandaże.A ona, głupia, szła, wystawiając się naobiektywy. Spokojnie, durna odezwała się Gudr. Jeśli chcesz, to w ciągu doby przerobię cię naMurzynkę. Czy ja jestem blada? No, raczej tak. Zrób mi porządną opaleniznę. Się robi.Daj mi trzy minuty.Toy zatrzymała oddział, żeby wejść do czynnego jeszcze sklepu.Obskoczyli jąsprzedawcy.Szybko kupiła sportowy strój na rower i przebrała się za parawanem.Obcisłelegginsy i równie obcisła koszula.Kupiła też kask, który zasłaniał włosy, i okularki do jazdyo zmierzchu.Poprosiła, żeby dres wyrzucić do kosza.Ze sklepu zadzwoniła jeszcze do Tally-Ho, żeby zbierała się razem z Shainee i jej dzieciakiem.Umówiła się z dziewczynami wpodziemiach Caltronu.Kiedy wyszła z marketu, Dante podniósł kciuk do góry.Tak należyrobić.Była już nikim dla kamer.Zyskali trochę czasu. Aleś się opaliła podszedł Hot Dog. Co ty? W solarium byłaś teraz? Mam swoje sposoby. No, kurna, z tymi babami.Do solarium kiedy spierniczamy? No to głupota jakaś jest.Przerwał im Dante.Znowu rozproszył oddział i nakazał żołnierzom dwudziestometroweodległości.Szli niezatrzymywani przez kręcącą się policję
[ Pobierz całość w formacie PDF ]