[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nigdy nie musiał walczyć cię\ko o to, czego pragnął.A teraz chciał walczyć, bo pragnął Cass.- Masz dziwnie zawziętą minę - zauwa\yła.- Bo się istotnie zawziąłem.- śeby nie nadepnąć mi na palce w walcu?- To równie\, ale nie tylko.Uparłem się cieszyć się tym, cojeszcze zostało do końca sezonu.I chciałbym, \ebyś ty się równie\tym cieszyła.- Jak\e mogę się nie cieszyć z towarzystwa anioła?279Powiedziała to jednak z rozbawieniem, a on nie wiedział, czy taodpowiedz jest bez znaczenia, czy te\ płynie z głębi serca, choćzabrzmiało to w sposób nieznośnie sentymentalny.Walc miał się ku końcowi, wieczór tak samo.Przez następne pół godziny wszyscy się po\egnali, prócz kilkuosób z rodziny.Wynajęty powóz Wesleya Younga zajechał przedMerton House.Young czekał na siostrę.Panna Haytor i Goldingsiedzieli ju\ w środku.Stephen stał koło schodów wejściowych, unosząc jedną z dłoniCass do warg.- Dobranoc, Stephenie - powiedziała.- Dobranoc, moja droga.I rzeczywiście była mu droga.Jakmógł ją o tym przekonać?Pomachała ku niemu dłonią z wnętrza powozu, a potemzniknęła mu z oczu.Następny miesiąc upływał, zdaniem Cassandry, i za szybko, iza wolno.Chciała, \eby ju\ się skończył i pozwolił jej zacząć nowe \ycie.Wszystko między nią a Bruce'em udało się załatwić bez trududzięki adwokatom i Wesleyowi.Nie tylko otrzymała to, co się jejnale\ało z tytułu umowy przedślubnej, lecz miała te\ dostawaćpensję, do której prawo dawał jej testament Nigela, i to łącznie zzaległymi ratami.Bi\uterię wysłano ju\ z Carmel House.Stała się zatem zamo\ną kobietą, mogła \yć wygodnie,zwłaszcza \e zamierzała zamieszkać gdzieś na prowincji, w małymdomku oraz w towarzystwie tylko kilkorga słu\byMary, rzecz jasna, odejdzie z Williamem.Kupił właśnie ziemięw Dorsetshire wraz z dworkiem.Mieli zamiar przenieść się tamjesienią.Na razie jednak zostali z Cassandrą, a Mary upie-280rała się, by nadal słu\yć jej jako gospodyni, pokojówka i kucharka.Belinda była niesłychanie podniecona perspektywą przepro-wadzki gdzieś daleko do du\ego domu razem z mamą i papą.Alice zamierzała wyjść za Goldinga w ciągu miesiąca.Cas-sandra bezwstydnie oświadczyła, \e poślubi Stephena, w co Aliceuwierzyła, i poradziła przyjaciółce pójść za głosem serca.Caławprost promieniowała szczęściem, dlatego Cassandra nie czuławyrzutów sumienia z powodu swego kłamstwa.Pozostawało jejtylko przekonać w odpowiednim czasie Alice, \e nagle zmieniłazamiar i nie mo\e wyjść za Stephena.Alice musiałaby się z tymjakoś pogodzić.Cassandra pragnęła szczęścia dla Alice, bo tylko wtedy wyba-czyłaby sobie egoizm, z jakim zatrzymywała ją przez wszystkie telata.Czas płynął zbyt wolno, choć była teraz zadowolona, a nawetszczęśliwa.Miała sporo powodów do tego.Agent, który pomógłWilliamowi znalezć posiadłość z dworkiem, szukał teraz odpo-wiedniego domku dla niej.Ka\dy dzień jednak pogłębiał jej przywiązanie do Stephena.Widywała go codziennie, czasem więcej ni\ jeden raz.Jezdziła znim jezdzić konno rankiem, a czasem wieczorem wybierali się doVauxhallu.Lubiła go.Naprawdę.Mogłaby się z nim przyjaznić przez całe\ycie i była pewna, \e tak będzie.Poza Alice nigdy nie miałanikogo, z kim mogłaby swobodnie pogawędzić, nie siląc się napodtrzymywanie konwersacji.Nikogo, z kim mogłaby swobodniemilczeć, nie usiłując przy tym myśleć o niczym.Oczywiście kochała go i pragnęła.Pamiętała o ich dwóchwspólnych nocach.Było to jednak coś więcej ni\ tylko fizycznepo\ądanie.Zale\ało jej na nim w sposób du\o głębszy i bardziej281zło\ony, ni\ mo\na to wyrazić słowami.Jeśli zaś istniały takiesłowa, z pewnością ich nie znała.Słowo miłość" było, jej zda-niem, tylko małymi drzwiami wiodącymi do wielkiego pałacu.Czasami zastanawiała się, czemu nie mo\e po prostu wyjść zaniego i być szczęśliwą przez resztę \ycia
[ Pobierz całość w formacie PDF ]