[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jest zdania, że nadalchcą nam sprzyjać, ale musimy ich sobie trochę mocniej zjednać i przekonać, że jesteśmy niewzruszeni.Babelon potrząsnął głową. To niemożliwe.Czekają na nas w Mobile.Mam tam sprawy, które nie cierpią zwłoki. Dowódca z pewnością. Co, do diabła, ma z tym wspólnego dowódca?August się zawahał. Nie przetłumaczyłem dokładnie odezwał się w końcu. Wódz jest nieugięty.Jeśli tam nie pojedziemy, ryzykujemyutratę dobrych stosunków z jednymi i drugimi. No to będziemy musieli zaryzykować prychnął Babelon. Czikasawowie to nie jedyni nasi sprzymierzeńcy natym odludziu.Rzucił wściekłe spojrzenie na Auguste'a, który skurczył się,unikając jego wzroku.Wódz Czoktawów przyglądał się im w milczeniu.Babelon westchnął. Nie wydaje ci się dziwne, skąd szanowny wódz wie tyleo sprawach swoich wrogów? odezwał się łagodniej. JeśliAnglicy dotarli do Czikasawów, bez wątpienia byli równieżtutaj.Skąd wiesz, że to nie zasadzka? Wódz jest człowiekiem honoru. Honoru? August, to dzikus.Jak u wszystkich dzikusów,kupiliśmy jego przychylność prezentami i bronią.Może Anglicyzaoferowali lepsze warunki.Nie, powiedz wodzowi, że pojedziemydo Czikasawów, ale najpierw musimy ostrzec dowódcę.De Bienville zna się na ich gierkach.Jeśli coś tu śmierdzi, on to wyczuje.August z wahaniem przetłumaczył, starannie dobierającsłowa.Wódz zmarszczył czoło, ale pokiwał głową. Jesteś całkiem pewien spytał August, gdy zapadła139ciemność i rozpoczęły się tańce że powinniśmy wracać doMobile? A stamtąd do Missisipi.Naczezi* mnie oczekują. Ale. August, nie bądz naiwny.Nie widzisz, że właśnie tegochcą Anglicy? Odciągnąć nas od handlu, żebyśmy nie mieli żywności dla osady i stali się zbyt słabi, by odpierać ich ataki.Twarz Babelona lśniła, a w jego oczach August dostrzegłtylko odbicie skaczących żółtych płomieni trzcinowych pochodni. Czoktawowie by nas nie zdradzili powiedział Augustcicho. Przysięgli lojalność z całą powagą. Ich powaga mało się liczy.Czy Czoktawowie biorą pieniądze od Anglików, czy są tylko ich marionetkami, na jednowychodzi.Wysyłają nas do Czikasawów, prawdopodobnie, byśmywpadli w pułapkę.Ostrożność nie zaszkodzi.August milczał. Rzeka jest wezbrana, dotarcie do Mobile nie powinno zająć nam więcej niż kilka dni.Pózniej, cóż, to sprawa dowódcy.Niech on decyduje.Bystry prąd, zgodnie z przewidywaniami Babelona, pozwolił imwrócić do Mobile przed upływem tygodnia.Od razu po dopłynięciu poszli zobaczyć się z dowódcą.August zrelacjonował deBienville'owi, co wiedział, a potem jak go pouczono, czekał nazewnątrz, podczas gdy dowódca konferował z Babelonem.Gdydwaj mężczyzni pojawili się wreszcie, poinformowali Auguste'a,że ma wrócić do wioski Czoktawów z przewodnikiem i oznajmićwodzowi, że dowódca chce go widzieć w Mobile.Babelon miał* Plemię żyjące na terenach południowej Missisipi w czasach kolonizacji Lui-zjany przez Francuzów.140pojechać bezpośrednio do Missisipi, żeby nie ucierpiały interesyosady.August przyjął rozkazy dowódcy.Gdy pozwolono imodejść, ruszyli powoli w stronę przystani.Padał drobny deszczyk,który osiadał im na płaszczach. Napijemy się u Burelle'a? zaproponował Babelon, aleAugust potrząsnął głową. Na pewno niecierpliwisz się, żeby zobaczyć żonę. Jak się napiję, to będzie jeszcze lepiej wyglądać.I tak samoten twój szczur, jeśli już o tym mowa.Na wspomnienie szczura August poczuł leciutki, przyjemnydreszcz.Na rogu Conde zatrzymał się i pożegnał z przyjacielem. Z Bogiem rzekł. Idz bezpiecznie. I ty, panie.I ty.August odwrócił się, by odejść. Jeszcze jedno! zawołał za nim Babelon. Mógłbyś mioddać ten notatnik? Pewnie będę musiał zapisywać różne rzeczy,sam wiesz.August poczuł pod palcami znany kształt książeczki.Kieszeńnabrała wyraznie rogatego kształtu od noszenia w niej notatnika. Oczywiście powiedział i niechętnie oddał go Babelono-wi, który wsunął książeczkę do własnej kieszeni. Te rysunki.Przepraszam, jeśli zużyłem za dużo kartek. Przeciwnie! zaprotestował Babelon. Może nawetrachunki biznesowe będą bardziej znośne ozdobione twoimiładnymi obrazkami.Po odejściu Babelona August stał jeszcze chwilę, gryzącpaznokieć kciuka.Wreszcie odwrócił się i wolno ruszył w kierunku ulicy Tonti.Próbował skoncentrować się na oczekiwaniu,gdy szczurek wdrapie się na jego ramię i delikatnie skubnie zaucho.Pragnął też zobaczyć tulipanowiec w ogrodzie, który właśnie powinien rozkwitać.Zamiast tego myślał o dowódcy, który141nalał wina do trzech kieliszków i wzniósł toast, zanim odprawiłAuguste'a. Za sukces w szpiegowaniu! powiedział, wypijając zawartość kieliszka
[ Pobierz całość w formacie PDF ]