[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Och, jakie to smutne! - powiedziała Grace, przeglądając je.- Są pisane domojej ciotki! Jej ukochany musiał zginąć!- Nie bądz taka sentymentalna.Nie szukamy listów miłosnych.Co tam jeszczejest?- W tej teczce nic.Zajrzyjmy do następnej.Znalazły tam mnóstwo domowych rachunków, które okazały się fascynujące,ale zdaniem Ellie zupełnie dla ich celów nieistotne.Dlatego nie należało na nie tracićczasu.W teczce były też wykroje sukienek oraz arkusz z instrukcją, jak zespadochronowego jedwabiu uszyć krótkie spodnie zapinane pod kolanami.Przeszukały wszystkie teczki, a Ellie - na wszelki wypadek - przeczytała nawet listymiłosne.- No cóż, jestem rozczarowana - powiedziała.- Przykro mi.- Grace też była rozczarowana, jednak tylko ze względu na Ellie,bo sama nie spodziewała się niczego innego.- Może przejrzę i tę? - powiedziała,wskazując teczkę, do której nie zdążyły zajrzeć.- Są tam pewnie tylko rachunki.Jednak nie ma sensu odnosić jej do stajni, bo nadaje się pewnie tylko do wyrzucenia.- Dobrze, przejrzyj ją.Czy mam ci pomóc? We dwie zrobimy to szybciej.Z początku zabawiały się odczytywaniem rozpadających się karteluszków zopisami dziwnych elementów pasmanterii - wstążek i ozdóbek stosowanych doodświeżania starych kapeluszy.Jednak w pewnym momencie spojrzały na siebiezaskoczone, bo prawie na samym dnie - razem z rachunkiem za przebudowę ściany wstajni, a także drugim, bardzo starym, za reperację boazerii w jadalni - Ellie znalazłajakieś listy.Na rachunki zwróciła uwagę, bo, inaczej niż w przypadku pozostałych, niebyło na nich adnotacji Zapłacone".- Grace - powiedziała, biorąc do ręki skrawek papieru.- Jak sądzisz, czy to mogłoby być.To jest bardzo stare.- 343 -SRGrace bardzo ostrożnie wzięła papier.Był kruchy, pożółkły ze starości ipokryty eleganckim pochyłym pismem, bladym i prawie nieczytelnym.- Nie wiem.Papier jest strasznie stary, ale to może się okazać całkiemnieważne.- Było razem z tymi starymi rachunkami.Więc pewnie to nic takiego.- Zabierzmy ten papier do salonu i obejrzyjmy go pod lampą.Ruszyły korytarzem i przeszły przez hol.Próbowały nie podniecać się zbytnio,spodziewając się, że z pewnością czeka je rozczarowanie.Grace zapaliła lampę.- Jest mi niedobrze - powiedziała Ellie.- To ci się często zdarza.Jesteś przecież w ciąży.- Przeczytaj.Grace zbliżyła papier do światła.- Nie mogę.Potrzebne mi szkło powiększające.- Nie masz takiego szkła? Och, można zwariować.- Flynn ma takie szkło u siebie na biurku.Jedzmy.Rozdział dwudziesty piątyNa podjezdzie przed domem Flynna stało mnóstwo samochodów, a w każdymrazie tak im się wydawało.- Flynn wrócił i ma gości - powiedziała Grace, wciskając swój samochód podścianę.- Ciekawe, kto to taki?- Ja chyba nie powinnam wchodzić - oznajmiła Ellie, bo nagle uświadomiłasobie, jak wygląda.- Jestem brudna.Grace spojrzała na swoją własną długą spódnicę oraz dobrane do niej bluzkę ikardigan, które dziś rano, gdy je na siebie wkładała, wyglądały dość elegancko.- Ja też jestem cała w pajęczynach - powiedziała.- Mniejsza z tym.Zakradniemy się do gabinetu.Kimkolwiek oni są, nie muszą nas widzieć. Oni", a w każdym razie jedna z tych onych", czaiła się w holu, czekając naGrace.Była to Demi.- 344 -SR- O, cześć, Demi! - powiedziała Ellie i uściskała ją, trzymając mocno w dłonikopertę z cennym skrawkiem papieru.- Czy twoja matka jest tutaj? - zapytała Grace, kiedy już pocałowała Demi.Demi kiwnęła głową.- W środku.Z Flynnem.- Pójdę się przywitać - powiedziała Grace, czując, że dobre wychowanie musimieć pierwszeństwo przed ciekawością, i pomyślała, że Flynn, nie mogąc się doczekaćjej powrotu, pewnie od kilku godzin zabawia Hermię.Już miała nacisnąć klamkę, kiedy usłyszała słowa Demi:- Twoja siostra też tam jest!- O Boże - jęknęła Grace, ale się nie cofnęła.- Chodz ze mną, Ellie!Ellie wsunęła kopertę z cennym papierem za bluzkę i zebrała się w sobie, żebypójść za Grace.W pokoju były trzy osoby.I wszystkie trzy równocześnie się obejrzały, kiedyGrace i Ellie weszły do środka.Flynn wyglądał na zrelaksowanego, jednak Gracepoznała po jego minie, że grożą jej kłopoty.Na twarzy Allegry malowała się irytacja,co nie było niczym nowym.A matka Demi, Hermia, patrzyła na nią z dziwnąmieszaniną szacunku i pretensji, czego Grace nie była w stanie rozszyfrować.- Dzień dobry wszystkim - powiedziała, zastanawiając się, w jaki sposóbAllegra i Hermia rozszyfrowały po numerze telefonu adres Flynna.- Kochanie, jesteś okropnie brudna - rzekła Flynn takim tonem, jakby to byłazaleta, i przeszedł przez pokój, by pocałować Grace.- Cześć, Ellie.- Byłyśmy w Luckenham House - oznajmiła Ellie.- Sprawdzałyśmy, co robiekipa.- Tak.- Jak wyjaśnić to, że są brudne? Grace zastanawiała się gorączkowo.-Myślałam, że w jednej z dawnych stajen zostawiłam coś ważnego.Miała nadzieję, że nikt nie widzi, jak się rumieni.Gdy Flynn tak serdecznie jąpowitał, serce zabiło jej mocno, a zdolność do kłamstwa, niezle ostatnio opanowana,całkiem ją opuściła
[ Pobierz całość w formacie PDF ]