[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Odsunęła się od niego, po czym zaczęłazajadać ryż.Andrew przysunął krzesło i usiadł.- Czy jest ktoś inny?- 109 -Przez myśl przemknęła jej twarz Joego Silveiry.Tonie był ktoś inny, a szef policji.%7łonaty.Podnosił jejjednak ciśnienie, czemu gorąco pragnęła zaprzeczyć.- Nie - odparła, zdając sobie sprawę, że Andrewoczekuje na odpowiedz.- Długo się zastanawiałaś - powiedział w zamyśleniu.- Skupiam się teraz na pracy i na matce.Tyle narazmogę udzwignąć.- A jak sobie radzi Annie?- Zwietnie.Dobrze się dogaduje z matką.Zdumiewa mnie, że matka okazała się tak nowoczesna, jeśliidzie o ciążę Annie, podczas gdy wcześniej była.- Ugryzła się w język, zdając sobie sprawę, że wchodzi na niebezpieczny temat.- Jaka? - dopytywał Andrew.- Taka sztywna w stosunku do mnie.Pamiętasz, żemiałam godzinę policyjną? To była dziesiąta wieczorem i to dopiero wtedy, kiedy skończyłam szesnaścielat.Wstydziłam się strasznie, bo wszyscy sobie zemnie żartowali.- Niemniej i tak udało nam się trochę zabawić- powiedział z szelmowskim uśmiechem.Rzuciła mu ostrzegawcze spojrzenie.- Nie wyobrażam sobie, jakim będziesz pasterzemdla nastolatków w tym mieście po tym, co sam wyprawiałeś.- A ja myślę, że mi to pomoże.- Spoważniał.- Wiem, co czują.- I co? Powiesz im, żeby czekali?- Powiem - powiedział i ich spojrzenia się spotkały.- %7łałujesz tego, że my nie czekaliśmy?Zastanawiał się chwilę.- 110 -- Sądzę, że tak.Oczywiście było wspaniale.Jednakgdybyśmy wtedy nie przekroczyli tej granicy, możebyłabyś bardziej skłonna dać mi teraz szansę.- Sądzisz, że nie wyjdę za ciebie dlatego, że straciłam z tobą dziewictwo? - zapytała zdumiona.- Ja niemam ci tego za złe.- A tego, że po trzech dniach spałem już z kimś innym? Nie popisałem się wtedy.- Ja też się nie popisałam.- Nie mówiła bynajmniej o tym, co wydarzyło się z nim.- Zjedzmy, zanim wystygnie.- W porządku.Mamy to za sobą.Poćwiczę przy tobie swoje kazanie.W ten sposób, jeśli zaśniesz jutrona mszy, to niczego nie stracisz.Skrzywiła się.- Zdarzyło mi się tylko raz, i to dlatego, że całą nocspędziłam przy trudnym porodzie.O ile sobie przypominam, bez końca mówiłeś coś o jabłkach.- To było kazanie o pokusie - poprawił.- No właśnie, tak mnie skusiłeś, że aż zasnęłam.- Dlatego potrzebujesz osobistego pastora, żebypomógł ci iść prostą, wąską drogą.- Próbowałam tak iść przez osiemnaście lat i mi sięnie udało, Andrew.- Podniosła rękę, żeby uciąćwszelkie dalsze uwagi na ten temat.- Dość już o nas.Jakie plotki ostatnio usłyszałeś?- Nie mogę powiedzieć ci tego, co mi wyznanow zaufaniu.- A o tym, co usłyszałeś w kawiarni?Uśmiechnął się szeroko.- Cóż, dziś rano podsłuchałem Mary Harper, jakmówiła do Lucy Schmidt, że masz obrzydliwą pracę.I że to bardzo przygnębiające, bo nikt nie ożeni sięz kobietą z tak płaskim biustem.- 111 -Zaniemówiła, po czym poczuła się jeszcze bardziejniezręcznie, kiedy spojrzenie Andrew powędrowałodo jej piersi.- Mary Harper powiedziała tak umyślnie, żebyś tousłyszał.Ma na ciebie chrapkę, więc uważaj.- To mnie nie martwi, bo ja mam chrapkę na ciebie.- Spojrzeniem znów powędrował do jej piersi.- Są trochę większe, Charlie.Cisnęła w niego serwetką.- Doigrałeś się, ogłaszam zakończenie obiadu.Rozdział 8Kiedy Lauren wróciła z posterunku policji, znalazła ojca drzemiącego w ulubionym fotelu.Cicho zamknęła za sobą drzwi i popatrzyła na niego w zamyśleniu.Nie było tajemnicą, że faworyzował Abby, poświęcając jej więcej uwagi, ale że dawał jej pieniądze,było dla niej zaskoczeniem.W ciągu paru ostatnich dni wiele rzeczy ją zaskoczyło.Myślała, że zna ludzi, z którymi mieszkałai których kochała.Ukazali się jej jednak z zupełnieinnej strony, po czym ogarnęły ją wątpliwości, czy ichw ogóle kiedykolwiek znała.Choć nie podobał się jejpomysł z filmem Marka Devlina, musiała przyznać,że coś się dzięki niemu zaczęło dziać.Postawiła torebkę na stole i ojciec się zbudził.Otworzył oczy, zamrugał, widząc światło, i wyciągnąłręce nad głowę.- Lauren - wymamrotał z ziewnięciem.- Wróciłaś.- Dzięki Bogu, że wiedział, z kim ma do czynienia.- Gdzie byłaś? - zapytał, podnosząc się z fotelemdo pozycji siedzącej.- Na policji.- Usiadła na kanapie.- Spotkałam sięz szefem policji, Joem Silveirą
[ Pobierz całość w formacie PDF ]