[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. No, proszę! Jestem przekonany, że się Cocoleumu usta rozwiążą.Ale czy mu się rozwiążą naczas? Oto pytanie. A godziny są policzone.Wszak w przyszłym tygodniu rozpocznie się sesja? Powia-dano mi, że prezes sądów przysięgłych już przybył, a pan du Loptde la Gransiere zamówiłsobie apartament w Hotelu Przewozników.Co pan zrobisz, jeżeli nic nowego nie zajdzie ażdo rozprawy? Pan Magloire i ja ograniczymy się do umówionego systemu obrony. A jeżeli hrabia de Claudieuse dotrzyma swojej pogróżki, jeżeli powie, że widział, jakJakub strzelał do niego? Powiemy, że się omylił. I Jakub zostanie skazany. A chociażby rzekł młody adwokat.I zniżając głos, jakby się obawiał, aby go ktonie posłyszał, dodał: Tylko że wyrok nie będzie ostateczny.Och! Nie pytaj mnie się doktorze, i na wszyst-ko, na zbawienie Jakuba, zaklinam pana, ani słówka! Najmniejsze podejrzenie obudzone wpanu Galpinie byłoby zniweczeniem naszej ostatniej nadziei, gdyż miałby czas poprawićomyłkę, którą popełnił, a dzięki której mogę panu powiedzieć, że nawet gdyby hrabia złożyłzeznanie, którym zagroził, nawet gdyby wyrok zapadł, nic jeszcze nie będzie straconego.Ożywiał się coraz bardziej, a po jego ruchach i po tonie, którym przemawiał, znać byłoczłowieka pewnego siebie. Nie, nic nie będzie stracone mówił i będziemy mieli dosyć czasu, zanim nadej-dzie drugie sądowe posiedzenie, na wyszukanie świadków i na wydobycie prawdy z Coco-leugo.Niech więc pan de Claudieuse złoży zeznanie.i owszem, wolę, to mi odejmie ostat-nie skrupuły.Zdemaskować panią de Claudieuse wydało mi się rzeczą wstrętną, gdyż myśla-łem sobie, że najsrożej ukarany byłby wtedy hrabia.Ale gdy nas hrabia zaatakuje, my sięmusimy bronić i opinia będzie za nami.A nawet będą nas podziwiać, żeśmy nasz honor po-święcili dla honoru kobiety i żeśmy pozwolili raczej skazać się niesłusznie, aniżeli zdradzićnazwisko tej, która nam się oddała.Doktor nie zdawał się być przekonany, ale młody adwokat nie zważał na to.LRT Nie mówił dalej na drugim posiedzeniu sądowym musi nam się powieść.Scenana ulicy Mautrec miała świadka; czy to nie jego podkute trzewiki zostawiły ślady pod topolą,czy nie jego widziała Marcia z okna? Któż miałby być tym świadkiem, jeśli nie Cheminot?A jego potrafimy odszukać.On umieścił się tak, że mógł widzieć i słyszeć wszystko i powie,co widział i słyszał.Powie, że hrabia de Claudieuse krzyczał do Jakuba: Nie, ja ciebie niezabiję; mam pewniejszą zemstę: poślę cię na galery!".Pan Seignebos smutnie pokiwał głową i rzekł: Bodaj się sprawdziły pańskie nadzieje, kochany mecenasie!Ale w przeciągu godziny trzy razy już przychodzono po doktora.Uścisnąwszy się więcza ręce rozstali się i po krótkiej wizycie u pana Magloire'a, którego trzeba było zawiadomić otym, co się stało, pan Folgat pospieszył na ulicę de la Rampe.Z samej miny panny Dionizy zrozumiał, że nie ma jej nic nowego do powiedzenia, gdyżona zna prawdę i poznała niesłuszność swoich podejrzeń.Rzekł więc tylko po prostu: A co, nie mówiłem pani?Ona zawstydzona, że zdradziła tajemnicę zwątpienia, które rozdzierało jej serce, nie od-powiadając na pytanie, odezwała się: Panie Folgat, przyszły tu jakieś listy do pana; zaniesiono je do pańskiego pokoju.Jakoż nadeszły dwa listy: jeden od pani Goudar, drugi od agenta posłanego do Anglii.Pierwszy nie miał żadnego znaczenia.Pani Goudar prosiła po prostu młodego adwokata,żeby doręczył jej mężowi list przesłany pod jego adresem.Drugi za to był nadzwyczaj interesujący.Agent z Anglii pisał:Nie bez wielkich trudności, a zwłaszcza nie bez wielkich wydatków udało mi się wykryćw Londynie brata pana Burnetta, niegdyś kasjera domu Gilmour i Benson.Sir Francis nie umarł.Ojciec posłał go w bardzo ważnym interesie bankowym do Ma-drasu, skąd spodziewają się jego powrotu pierwszym parowcem pocztowym.Jak tylko wy-siądzie na ląd, będziemy o tym zawiadomieni.Mniej miałem kłopotu z wyszukaniem rodziców Lucy Wood, którzy są łudzmi bardzo za-możnymi i utrzymują porządną oberżę w Folkestone.Nie ma trzech tygodni, jak mieli wia-domość od swojej córki, którą bardzo kochają, jak mi sami powiadali.Mimo tego wielkiegoprzywiązania nie umieli mi powiedzieć z pewnością, gdzie ją znajdę.Tyle tylko wiedzą, żejest prawdopodobnie na Jersey kelnerką, w jakimś publicznym zakładzie.Wyspa jest niewielka, a ja ją znam dobrze, gdyż jezdziłem tam już za pewnym notariu-szem, który umknął z pieniędzmi swoich klientów.Można więc uważać Lucy za odszukaną.Gdy Pan odbierze ten list, ja będę w drodze na Jersey.LRTPrzyślij mi Pan pieniądze do Hotelu pod Złotym Jabłkiem, gdzie zamierzam stanąć.%7ły-cie w Londynie jest tak niesłychanie drogie, że już mi mało co zostało z kwoty, którą mi Panwręczyłeś przy moim odjezdzie.Z tej strony więc przynajmniej wszystko szło dobrze.Uszczęśliwiony tym pierwszym powodzeniem pan Folgat włożył w kopertę banknot ty-siącfrankowy i kazał go zanieść na pocztę.Po czym poprosiwszy pana de Chandore o konia i powóz, kazał się zawiezć do Boisco-ran.Chciał się zobaczyć z Michałem, synem karbowego, owym dzielnym chłopakiem, którytak prędko umiał odszukać Cocoleugo.Właśnie w chwili, gdy przybył na miejsce, Michał wjeżdżał na folwark z furą słomy.Wziąwszy go więc na bok, zapytał: Czy chcesz wyświadczyć wielką przysługę panu Jakubowi? O co chodzi? odpowiedział poczciwy chłopiec tonem, który lepiej niż najwymow-niejsze zapewnienia dowodził, że jest gotów na wszystko. Czy znasz Frumencjusza Cheminota? Tego włóczykija? Tego samego. Co bym nie miał znać! Nakradł ci mi on dosyć kartofli, kanalia! Ale ja tam nie mamza to do niego pretensji, bo to ostatecznie niezły chłopak. On siedział w więzieniu w Sauveterre. Wiem, za to, że wlazł do cudzego ogrodu. Otóż on uciekł. A, takie buty! A trzeba by go koniecznie znalezć.Rozesłano wprawdzie za nim żandarmów, ale czyoni go wyszukają?Michał zaśmiał się na całe gardło. Nigdy w życiu! odrzekł. Cheminot pójdzie na wyspę Oleron, gdzie ma przyja-ciół.Niech go spróbują znalezć żandarmi.Pan Folgat poklepał przyjaznie chłopaka po ramieniu. Ale ty, gdybyś tylko chciał. rzekł. Nie marszcz się tak, nie idzie tu bynajmniejo jego schwytanie.Chciałbym tylko, żebyś mu oddał ten oto bilecik i przyniósł mi od niegoodpowiedz. A, jeżeli tak, to jestem na pańskie usługi.Tylko się przebiorę, opowiem się ojcu i ru-szam natychmiast.LRTTak więc, o ile tylko mógł, pan Folgat rzucił zasiew na przyszłość i przygotowywał wy-padki, naprzeciw zręcznym manewrom prokuratury stawiając wszelkie kombinacje, jakichmu mogły dostarczyć doświadczenie i talent.Czyż wynikało z tego, żeby jego zaufanie w pomyślny rezultat miało być tak silne, jak towmawiał innym?Bynajmniej.Dzwigając na sobie całą odpowiedzialność, ocenił on aż nadto dobrzeszanse przeciwnej strony w tej strasznej grze, w której stawką były honor i życie niewinnegoczłowieka
[ Pobierz całość w formacie PDF ]