[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Nie, to powinno się odbyćskromnie i bez rozgłosu.Nie zniosłabym całej tej pompy.Szybko, skromnie, bez rozgłosu.John kiwnął głową, milcząco zgadzając się z moim zdaniem. Oczywiście wszystko odbędzie się zgodnie z waszym życzeniem dyplomatycznie załagodziłaCelia, patrząc to na mamę, to na mnie. Ale może chociaż małe przyjęcie, Beatrice? Dla najbliższej rodziny,twojej i Johna, i przyjaciół? Nie byłam nieugięta. Wiem, że moda się zmienia, ja jednak pozostaję wierna tradycji.Chciałabym obudzić się rano, założyć piękną suknię, pojechać do kościoła, poślubić Johna, wrócić do domu naśniadanie, a po południu wyjść sprawdzać zagrody.Nie chcę całej tej nowomodnej wrzawy wokół najzupełniejprywatnych spraw. Ja także poparł mnie John, dokładnie w chwili kiedy tego potrzebowałam. Mają rację Harry jak zwykle zachował się lojalnie. Mamo, Celio, nic już nie mówcie.Beatriceznana jest ze swego przywiązania do tradycji i nowoczesny ślub oznaczałby dla niej bluznierstwo.Niech jużbędzie tak, jak mówi Beatrice: skromnie, intymnie, a na Boże Narodzenie możemy urządzić mały poczęstunek,świętując obie okazje. No cóż, dobrze ustąpiła mama. Będzie, jak sobie życzycie.Wolałabym urządzić przyjęcie, leczwedług Harry'ego ważniejszy jest uroczysty poczęstunek dla Wideacre.Za ten kompromis nagrodziłam ją uśmiechem.A przyszły zięć ucałował z kurtuazją jej dłonie. Następna sprawa podjęła Celia bardziej interesującą kwestię. Musimy przystosować dla wasskrzydło zachodnie.Jak chcielibyście je urządzić?Poddałam się. Wszystko jedno podniosłam ramiona w geście rezygnacji. Ty i mama wiecie, jak będzienajlepiej.Proszę tylko o jedno: żadnych smoków i pagód.RLT To paskudztwo orzekła Celia. Styl chiński wyszedł już z mody.Dla ciebie, Beatrice, urządzęturecki pałac!I tak żartując, John i ja ustaliliśmy szczegóły skromnego ślubu i przeprowadzki pana młodego.Miała naniego czekać obszerna wygodna sypialnia przylegająca do mojej, garderoba z wejściem przez sypialnię, gabinetna dole wychodzący na ogród kuchenny (miejsce na książki i lekarstwa), oraz dodatkowy boks w stajni dlacennego Sea Ferna.Postanowiliśmy odbyć kilkudniową podróż poślubną.John miał ciotkę w Pagham, która udostępniłanam swój dom.Pojechaliśmy tam po południu.Powitał nas elegancki dworek z otwartymi na oścież drzwiami. Ziemia uprawna nie należy do dworku wyjaśnił John, widząc, że wyglądam uważnie przez oknosalonu. Ciotka ma tylko ogród, nie zastosowałabyś tu zatem nowych metod gospodarowania. O, to Harry lubi nowinki rolnicze stwierdziłam, wracając bez żalu do stołu.John sączył portwajn,a ja pogryzałam kandyzowane owoce. Myślałam tylko, że jeśli pola miałyby układ podłużny, pasmowy, anie tak jak przyjęto układ szachownicy, łatwiej byłoby je orać. Czy to sprawiłoby jakąś różnicę? spytał John, mieszczuch, a więc laik w tych sprawach. Na Boga, oczywiście! Zaoszczędziłoby się mnóstwo czasu.Najcięższy, najbardziej czasochłonnyetap orki to zawracanie koni.Gdyby to ode mnie zależało, uprawialibyśmy pola o kształcie pasów.Konieszłyby i szły bez zatrzymywania prosto przed siebie.John wybuchnął śmiechem na widok mojej rozmarzonej twarzy. Aż do Londynu, jak sądzę odezwał się. Och, nie zaprzeczyłam. To podobne do Harry'ego.To on chce więcej ziemi.Ja chcę tylko,żeby Wideacre była odpowiednio ogrodzona i dawała godziwe plony.Przyjemnie jest posiadać dużo ziemi, alewtedy trzeba poznawać nowych ludzi, nowe pola.Harry chętnie kupowałby ziemię na metry, jak samodział.Jamyślę inaczej. Jak? nalegał. Czy według ciebie ta ziemia różni się od innej?Obracałam kielich z winem zapatrzona w ciemną zawartość. Nie potrafię tego wytłumaczyć odpowiedziałam powoli. Jest w tym jakaś magia.Każdy maswoje sekretne miejsce, do którego czuje się przypisany.Każdy ma swój horyzont, granicę swego świata.Możenie zdaje sobie z tego sprawy, lecz jeśli w końcu to zrozumie, wydaje mu się, że czekał całe życie na momentolśnienia, kiedy może powiedzieć: Nareszcie wiem, kim jestem".A ja jestem sobą w Wideacre stwierdziłam ze świadomością, że ujawniłam tylko część swoich uczuć. Zrozumiałam to wiele lat temu wdniu, kiedy papa posadził mnie na swego konia i pokazał naszą posiadłość.Zrozumiałam, że tu jest mój dom
[ Pobierz całość w formacie PDF ]