[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Drzwi były nawet pomalowane na ten sam odcień.Bert, fachowiec, którego przysłał Jack, pobrałpróbkę farby podczas pierwszej wizyty.Dzisiaj odwalił kawał świetnej roboty, na dodatek w niecałepół godziny.Co więcej, znowu zjawił się punktualnie. Jak będę miała w domu coś do naprawy, to na pewno skontaktuję się z Jackiem powiedziałaMarion. Na samą myśl o fachowcach robi mi się słabo.Zawsze jest z nimi jakiś kłopot. Wiem coś o tym.Spózniają się, robią wszystko po swojemu, nie przykładają się do pracy wyliczała Vivienne. Ale Jack współpracuje tylko z najlepszymi specjalistami.Zawsze liczą się dlaniego najwyższe standardy pracy. Musi być trudnym szefem. Tak, jest wymagający.Ale sprawiedliwy.Marion patrzyła na nią badawczo. Mimo to radzę ci zachować ostrożność.Podpisz z nim normalną umowę, zanim zabierzesz się zato zlecenie.Nie zapominaj, że Jack jest biznesmenem.%7łeby odnieść taki sukces, jak on odniósł,trzeba być czasami bezlitosnym człowiekiem. Bez obaw uspokoiła ją Vivienne. Nie pozwolę się wykorzystać. Po chwili dodała z lekkąnaganą: Przed Darylem mnie nie ostrzegałaś.Marion westchnęła ciężko. Cóż, dałam się nabrać.Był taki przystojny, sympatyczny, czarujący.Ale to właśnie byłopodejrzane, prawda? Nie zapaliła mi się czerwona lampka w głowie.A powinna zakończyłaz żalem.Vivienne pokiwała głową.Pamiętała, jak Daryl wprost bombardował ją komplementami, nie tylkona temat jej wyglądu.Z przyjemnością chłonęła jego pochlebstwa, wierząc naiwnie, że robi toz miłości, jaką do niej zapałał.Z kolei Jack był powściągliwy, jeśli chodzi o komplementy.Owszem,zdarzało mu się powiedzieć coś miłego, ale brzmiało to prosto i szczerze.Na szczęście w niczym nieprzypominał Daryla.Ostatnia noc była wyjątkowa.Vivienne miała wrażenie, że to nie był seks, tylko coś innego, cośgłębszego.Gdyby byli parą, mogłaby powiedzieć, że się kochali.Zdumiała ją ta niesamowiciezmysłowa wydłużona gra wstępna.Jack pieścił, podziwiał i badał każdy skrawek jej ciała.Kiedywreszcie w nią wszedł, zrobił to niebywale łagodnie, a potem podarował jej niesamowity orgazm,który rozszedł się silnymi, ale powolnymi falami po całym wnętrzu.Gdy doszli do siebie, niewypuścił jej z ramion.Leżeli przytuleni, leniwie rozmawiając o remoncie willi, a pózniej znowu siękochali, w tak samo powolnym tempie jak wcześniej.Pomyślała, że mogłaby w tym cudownym staniespędzić całą wieczność gdyby tylko było to możliwe.Nie mogła się doczekać, aż dziś wieczorem znowu się z nim zobaczy. Muszę lecieć do pracy rzuciła Marion. Zapomnij o Darylu.Nie jest wart ani jednej twojejmyśli.Do zobaczenia jutro!Vivienne nagle przypomniała sobie o przyjęciu zaręczynowym Daryla.Dlaczego wpadła napomysł, żeby tam pójść? W tej chwili nie miała na to najmniejszej ochoty.Wspomnienie o Darylubyło jak fotografia, która już zaczyna blaknąć.Chciała się jednak na nim zemścić, choć uważała, że tonieprecyzyjne określenie.Chodziło raczej o pokazanie temu draniowi, że przeżyła i czuje się dobrze.Nie jest wrakiem człowieka po tym, co jej zrobił: okłamał, zdradził i porzucił.Rana się jeszcze niezagoiła, ale już nie krwawiła.Co powinna zrobić z tym przyjęciem? Z początku Jack próbował wybićjej to z głowy, ale pózniej przyznał jej rację i twierdził, że powinna pójść, żeby raz na zawszezakończyć tę historię.Wiedziała, że to będzie od niej wymagało sporej odwagi, ale z pomocą Jackachyba da radę.Uważała go za mężczyznę, na którym można polegać.Zamknęła drzwi do łazienki.Nie skrzypiały jak tamte stare.Uśmiechnęła się pod nosem.Tak,Jackowi można zaufać.Zastanawiała się, czy powinna wysłać do niego wiadomość z informacją, żefachowiec się zjawił i wszystko świetnie zrobił.Wolałaby zadzwonić, ale Jack wspominał, że nielubi, gdy przeszkadza mu się w pracy, a sprawa nie jest bardzo pilna lub poważna.Chciała jednakusłyszeć jego głos.Przymknąć oczy i wyobrazić sobie, jak znowu czuje jego dłonie, jego język,jego& Zadrżała na całym ciele i poszła do kuchni po telefon. Marion dzisiaj ostrzegała mnie przed tobą.Jack uniósł brwi. Doprawdy?Leżeli w jego wielkim łóżku, w błogim stanie po kolejnej dawce zmysłowej rozkoszy. Powiedziała, żebym ci się nie dała wykorzystać. W jakim sensie? Może jest już za pózno? zapytał z błyskiem rozbawienia w oczach
[ Pobierz całość w formacie PDF ]