[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Clementine dokładnie wiedziała, o czymmowa.Jednak dziecięca pewność siebie stopniała niczym śnieg, gdyGeorge i Sophie wrócili do domu bez Mathilde. Nie znalezliście jej? spytała Edie i na widok wchodzącychdo kuchni ojca i ciotki nerwowo szarpnęła rękaw bluzy.Siedziałyz Clementine przy torcie szwarcwaldzkim, który słusznieprzyniósł Bernadettę i jej alzackim korzeniom niemałą sławę. Dobry Boże! jęknął George, spoglądając na córkę i siedzącąobok niej kobietę.Obie były umazane czekoladą tak, jak mogąbyć umazane jedynie prawdziwe miłośniczki tortuszwarcwaldzkiego. Ty musisz być tą drugą siostrą! Och, wybacz wyjaśniła Sophie. George, to Clementine. Zadziwiające podobieństwo odrzekł. Mogłabyś być.Choć nie powiedział tego na głos, wszyscy wiedzieli, że chciałdodać matką Edie.Clementine i jej siostrzenica spojrzały nasiebie i oblizały usta; najwyrazniej ta uwaga nie budziła w nichniechęci.Właściwie jedna z nich potrzebowała córki, a drugamatki, tak więc trudno było im się dziwić. Byliśmy wszędzie, Mentine odezwała się łagodnie Sophie ale nie mogliśmy jej znalezć.Pojechaliśmy nawet do Epernay.Przeszukaliśmy miasteczko i stację, na wypadek gdyby chciaławsiąść w jakiś pociąg, ale nigdzie nie ma ani śladu samochodu;poza tym nie jest odpowiednio ubrana.Poszłam do biuraChristophe a, ale on też nie ma pojęcia, dokąd mogła uciec.Wdrodze powrotnej zajrzeliśmy do Le Bois, ale tam też jej nie było. Może powinniśmy zawiadomić policję? spytał niepewnieGeorge. Sam już nie wiem, co robić.W tej samej chwili usłyszeli przerazliwy ryk klaksonu i napodwórze wjechał samochód.George i Sophie ruszyli do drzwi,patrząc w osłupieniu na wysiadającą z peugeota wściekłą OdileGeoffroy.Na miejscu pasażera siedziała niepewnie Mathilde.Sophie obróciła się i chcąc oszczędzić Clementine i Edieprzykrego widoku, zatrzymała je w drzwiach. W porządku wyjaśniła spokojnie. George i ja zajmiemysię tym.Clementine, może wezmiesz Zwinka nad rzekę? Jestempewna, że Edie chętnie zobaczy, jak pływa. To on potrafi pływać? Twarz dziewczynki pojaśniała w takczarujący sposób, że Clementine chociaż ciekawa, co za chwilęwydarzy się na podwórzu gwizdnęła na konika, który uprzejmieopuścił La Petite i zszedł do kuchni, by towarzyszyć nowejprzyjaciółce.Tymczasem gotująca się ze złości Odile kuśtykała nieporadniena swych niepraktycznych obcasach, by otworzyć Mathilde drzwi. Wszystkie jesteście takie same, wy żałosne Peine ówny.Nicniewarte.Dlaczego nie wyświadczycie nam wszystkim przysługi,nie sprzedacie winnicy i nie wyniesiecie się stąd? Wyjedzcie izapijcie się na śmierć gdzieś, gdzie ziemia nie jest cenniejsza odzłota! Pomyśleć tylko, ile dobrego można by zrobić z waszympinot noir! Zamknij się i nie waż mówić złego słowa o naszym pinotnoir! Mówiąc to, Sophie zaskoczyła samą siebie. Nie będzie cido śmiechu, kiedy zobaczysz, co Clementine zrobiła w tym roku.Nasze wino będzie lepsze niż kiedykolwiek!Odile obróciła się i spojrzała jej prosto w twarz. Kogo ty chcesz oszukać? Bez Oliviera nie ma Domu Peine odparła złośliwie. Nawet kiedy jeszcze żył, wasz szampanzaczynał smakować jak kocie szczyny.Olivier wiedział o tym, myo tym wiedzieliśmy i wiedziało całe Saint-Vincent-sur-Marne.Wasze dni są policzone, ty mały bękarcie Fifi.Dlaczego niewrócisz tam, skąd się przywlokłaś?George przecisnął się obok Sophie i stanął tak blisko Odile, żegdyby chciał, mógłby napluć jej w twarz. Wynoś się stąd albo każę aresztować cię pod zarzutemuprowadzenia warknął, choć Odile potrzebowała kilku chwil, byzrozumieć, o co mu chodziło.Kiedy dotarło to do niej, jej i tak jużskwaszona twarz, wykrzywiła się jeszcze bardziej. Uprowadzenie? Kimkolwiek jesteś, chyba sobie żartujesz! Tagłupia, pijana dziwka mówiąc to, zajrzała do samochodu ispoliczkowała Mathilde przyszła do mojego domu i. Jeszcze raz spróbuj tknąć moją żonę syknął lodowatymtonem George, chwytając rękę Odile w żelazny uścisk a opróczuprowadzenia usłyszysz też zarzut napaści.Jesteś na terenienaszej posiadłości i prosiliśmy cię, żebyś ją opuściła. Twoją żonę? Odile zmrużyła oczy i wyrwała dłoń z uściskuGeorge a.Cofnęła się i skrzyżowała ręce, opierając je najasnoniebieskim swetrze, spod którego wylewały się nadzwyczajobfite piersi. A może by tak trzymał pan swoją żonę z dala odmojego męża? W przeciwnym razie pożałujecie wszyscy, że wogóle się urodziliście. Słyszałaś, Sophie? To grozba.Musimy to udokumentować.Na tym etapie dyskusji, Sophie poczuła się kompletniezagubiona.Wiedziała tylko, że należy natychmiast zakończyćtemat Mathilde i Benoit, który nawet pod nieobecność Clementinezwiastował kłopoty. Chyba nie jest zbyt ciężka zwróciła się do George a,zerkając na Mathilde, kompletnie nieprzytomną i niemającąpojęcia, co się dzieje dookoła. Trzeba zanieść ją do środka.Chwilę pózniej George wyciągnął z samochodu bezwładneciało żony i wziąwszy ją na ręce, poczłapał w kierunku domu.Sophie miała rację: Mathilde była lekka niczym piórko.Odile nie marnowała czasu i tak szybko, jak pozwoliła jej na tozbyt obcisła czarna minispódnica, wsiadła do samochodu. Dopilnujcie, żeby ta dziwka trzymała się z daleka od mojegoBenoit! ryknęła przez otwarte okno, zasypując podwórzegradem żwiru i znikając w tumanach kurzu.Gdy Mathilde obudziła się w środku nocy z jękiem ipotwornym uczuciem trzezwości, przed oczami mignęły jej nawpół zapamiętanę koszmary minionego dnia.Dopiero po chwilidotarło do niej, że tuż obok leży George, który wpatruje się w niąze swym piekielnym wyrazem twarzy! Zanim przyszło jej dogłowy coś, co mogłaby powiedzieć; coś, dzięki czemu mogłabyuciec przed dręczącym ją, potwornym uczuciem, rozpłakała sięjak dziecko
[ Pobierz całość w formacie PDF ]