[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Nie martwsię, Violet.Nie zostaniesz pozbawiona mego towarzystwa.Tym martwiłam się najmniej.Niepokoiły mnie natomiast te różne rzeczy ,które się wydarzyły. Co się wydarzyło? Nie mogę ci powiedzieć.A poza tym& zerknął ku drzwiom, po czymujął mnie pod łokieć i pociągnął do góry & rozpoczyna się część oficjalna.Otwarto drzwi, w których ukazał się król.Wszyscy umilkli i wstali.Odsunięto krzesło u szczytu stołu i przysunięto je odrobinę, gdy król już usiadł.Dopiero wtedy pozostali, w tym królewskie potomstwo, usiedli ponownie.Pochyliłam się i utkwiłam wzrok w Jego Królewskiej Wysokości.Zauważyłam, że król i Kaspar mieli identyczne stroje, ozdobione herbem.Kasparzachowywał się niezbyt dostojnie.Uśmiechając się arogancko, puścił oko doGracji, która zachichotała, a potem bawiąc się kosmykiem włosów, odwzajemniłajego zaczepkę.Poczuł moje spojrzenie i zerknął na mnie.Uśmiechał się szeroko,ale przestał, gdy podczaszy nalał mu puchar krwi.Obok mnie pojawił się kelner, proponując wino.Kiwnęłam głową, więczniknął i wrócił po kilku sekundach.Po minucie czy dwóch służba napełniławszystkie puchary i przyniosła olbrzymie patery z jedzeniem.Posiłek nie był zbytobfity, składała się na niego zupa i przekąski.Poprosiłam o zupę.Przede mnąleżały rozmaite sztućce, patrzyłam na nie i zastanawiałam się, w jakiej kolejnościich użyć.Zerknęłam na mych towarzyszy, szukając pomocy, ale Fabian i Iltaprowadzili rozmowy z sąsiadami. Zacznij od tych, które leżą na zewnątrz szepnął cicho Amerykanin,siedzący z mojej lewej strony.Dziwne, że wampir, którego nie znam, ośmielił sięudzielać mi rad. Dzięki syknęłam, podnosząc leżącą z brzegu łyżkę.Amerykanin zagłębiłłyżkę w zupie, nabierając od siebie.Poszłam w jego ślady, przyglądając sięuważnie, jak je.Skrzywiłam się, podniósłszy łyżkę do ust.Szparagi! Obrzydlistwo!Uśmiechnął się rozbawiony. Mam na imię Alex przedstawił się. Violet odpowiedziałam, odwzajemniając uśmiech. Och, już wiem. Zachichotał.Uniosłam brwi, niezbyt zadowolona z tego, że wszyscy mnie tu znają, ale ontylko się uśmiechnął. Powiedz mi, Violet, co myślisz o rodzinie panującej? zapytał. Aleszczerze dodał.Zrobiłam zdziwioną minę. Są w porządku, nic mi nie zrobili, tylko Kaspar jest& Umilkłam.Wydawał się zniesmaczony. O co chodzi? zapytałam. Kaspar jest moim przyjacielem. Ups! Aha stwierdziłam dosyć nieporadnie. No cóż, Kaspar jest trochę& Mów, mów.Masz prawo do własnego zdania. Uśmiechnął sięwymuszenie.Zapadła cisza, a Alex rozpoczął ożywioną rozmowę z Fabianem pomojej drugiej stronie. Ci też są przyjaciółmi.Cóż, świat jest mały.Podano główne danie, co wyrwało mnie z czujnego osamotnienia.Wszystkiewampiry jadły stek tak niewysmażony, że z delikatnego mięsa praktyczniewylewała się krew.Przede mną postawiono talerz z czymś, co ku memuzaskoczeniu przypominało potrawę wegetariańską.Podłubałam w niej widelcem,nie wiedząc, co o tym sądzić.W jadalni zapadła cisza, wszyscy zajęli sięjedzeniem.Przyglądałam się gościom i muszę przyznać, że widok ten był dośćnietypowy wampiry jedzące jak ludzie za pomocą sztućców. Bardzokulturalnie. Słyszałem, Violet, że dostałaś się na uniwersytet.Powiedz nam, proszę, comasz zamiar studiować? zapytał Ilta, przerywając milczenie tym swoimprzymilnym głosikiem. No& zaczęłam i zająknęłam się, czując na sobie zaintrygowanespojrzenia większości wampirów. Mam zamiar studiować nauki polityczne,filozofię i ekonomię wyrzuciłam z siebie, wiedząc, że nie zostanie to zbyt dobrzeprzyjęte, gdyż oznacza, że mam zamiar pójść w ślady ojca. Coś zagrzechotało w przegródce w mojej głowie, zmarszczyłam brwi,starając się wyrzucić z pamięci podejrzenia wobec ojca. Ach, rozumiem odrzekł Ilta, a ja skonsternowana wbiłam wzrok w obrus. Musisz być bardzo zdolna wtrącił Fabian. Przez grzeczność nie przeczę. Nikogo nie nabierzesz! W tych czasach każdy może studiować! rzuciła zpogardą Gracja.Kaspar uniósł puchar, a ja odniosłam wrażenie, że mruknął w głąb kielicha: Ty nie mogłaś, Gracjo. W rzeczy samej.Wykształcenie przestało być domeną elit odezwał sięjakiś starzec.Rzadkie siwe włosy miał spięte w długi koński ogon, a broda opadałamu na pierś.Mówił do Gracji, choć przyglądał mi się z narastającym zamyśleniem.Fabian, zauważywszy to spojrzenie, poruszył się niespokojnie. Violet, pozwól, że przedstawię ci Eaglena.Opowiadałem ci o nim.Tonajstarszy wampir dodał bezgłośnie.Eaglen się uśmiechnął. Tak, najstarszy wampir powtórzył, osuszając kielich, który pospiesznienapełniono.Zachichotał i odwrócił się z wyraznym ukontentowaniem.Uniosłambrew.Fabian był równie zdziwiony jak ja. Czasem tak się zachowuje szepnął.Na polecenie króla napełniano puchary, ale gdy służba odeszła od stołu,karafki były już puste.Goście znieruchomieli, wpatrując się we mnie żywąkarafkę z krwią.Alex i Kaspar wymienili niespokojne spojrzenia, a Fabiandyskretnie przysunął się bliżej.Rozmowy ucichły, w jadalni zapadła cisza
[ Pobierz całość w formacie PDF ]