[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zdjęliśmy buty i poszliśmy na spacer brzegiem morza.Powiedziałaś wtedy, że zawsze będziesz kochać tylko mnie. Jesteś śmieszny.Nikt przy zdrowych zmysłach nie opowiada swoim dzieciom otakich sprawach.I co mają do rzeczy lody i frytki? Marion czuła, że ogarnia ją złość.RL W tamtych czasach nie zadzierałaś tak wysoko nosa, Marion Evans.Byłem dla ciebiewystarczająco dobry. Nazywam się Marion Greenwood.I nie powinnam ci była mówić o Declanie.Masznie po kolei w głowie, Johnny.Nic się nie zmieniłeś.Zawsze myślisz tylko o sobie.Chcesz siępokazać. Nie chodzi o mnie.Chcę mu pomóc dojść do czegoś w życiu. Chcesz się wprosić na ślub mego syna, bo byłeś zbyt wielkim egoistą, żeby sam sięożenić, i teraz czujesz się samotny.Taka jest prawda.Nie byłam ci potrzebna wtedy, kiedyotaczali cię reporterzy, policja, kamery telewizyjne i zachwyceni goście.Ale teraz reflektorprzygasa, prawda, Johnny? Nie jesteś już pępkiem świata.Ostrzegam cię: zostaw mojego synaw spokoju! To nasz syn.I wcale nie czuję się samotny. A właśnie że tak! Siedzisz sam jak palec, odkąd James i Eileen przenieśli się nadmorze.Nigdy nie miałeś odwagi się od nich wyprowadzić, a teraz oni wyprowadzili się odciebie.Masz tylko tę idiotyczną dyskotekę.Jeśli chcesz znać moje zdanie, powinieneś jązatrzymać.Umrzesz bez niej. Na litość boską, Marion, nie wiesz nic o moim życiu. A ty nie masz pojęcia, co to znaczy być ojcem.Gdybyś miał, nie chciałbyśdenerwować chłopaka, kiedy stara się żyć jak należy.Po takim szoku gotów nawet odwołaćślub, a ja stracę swojego pierwszego wnuka. I kto tu jest egoistą? Zaczynam myśleć, że popierasz ten ślub tylko dlatego, żezaczyna ci odbijać na punkcie wnuków! Declan ma prawo wiedzieć i sam podjąć decyzję. To Eddy odbierał go ze szkoły, Eddy uczył go jezdzić na rowerze i wszystkich innychrzeczy.Już za pózno, nie ma dla ciebie miejsca w jego życiu! Czemu wreszcie nie wyjedzieszna tę swoją Florydę i nie zostawisz nas w spokoju? Zaczynam wątpić, czy w ogóle miałeśzamiar jechać! Idę do domu.Nie mogę z tobą rozmawiać, kiedy jesteś taka. W ogóle nie będziesz więcej ze mną rozmawiać, Johnny.To koniec.Eddy miał rację:jesteś powierzchowny, samolubny i nigdy nikogo nie kochałeś oprócz siebie.Nienawidzę cię. A ja cię kocham, Marion.Bardziej, niż przypuszczasz. Nic mnie to nie obchodzi, słyszysz? %7łyjesz mrzonką.Kochałam cię, kiedy byłammłoda i głupia.Nie miałam ani krzty rozumu.Kochałam cię, bo byłeś świetnym tancerzem,RLmiałeś szpanerski samochód i ludzie pozdrawiali cię na ulicy, lecz to nie są powody, żeby ko-kogoś kochać.Nigdy, przenigdy nie wybaczę sobie tego, jak straszliwie skrzywdziłamEddy'ego porzucając go dla ciebie.A on dał mi drugą szansę i ożenił się ze mną w bardzo przy-krych okolicznościach, i wychował Declana jak własnego syna.A ja zawiodłam go po razkolejny mówiąc ci prawdę.Chcesz rozbić nasze małżeństwo? O to ci chodzi? Wiesz, co do ciebie czuję, Marion.Kiedy pocałowałem cię przed hotelem,zauważyłem, że i ty to czujesz.Popatrzyłaś na mnie tak.Znam to spojrzenie.Chciałaś, żebymdo ciebie wrócił, prawda? Postawmy sprawę jasno: nawet gdyby Eddy ode mnie odszedł, nie wpuściłabym cięza próg.Choćbyś mnie błagał na kolanach.Choćbyś był ostatnim mężczyzną na ziemi.Marion była bliska łez.Ta rozmowa kręciła się w kółko i donikąd nie prowadziła.Poczułapotężny ból głowy rodzący się gdzieś za lewym okiem. Nie wierzę ci.Przyjdz do dyskoteki, zatańczymy razem.Tylko my dwoje.Na pewnopoczujesz znów ten sam dreszczyk! Dosyć tego! Jedz do Ameryki czy gdziekolwiek, tylko zejdz mi z oczu! Jeśli zbliżyszsię do mojej rodziny, pożałujesz.Zmuszę Declana, żeby dokonał wyboru między nami, i obojedobrze wiemy, kogo wybierze.I nie myśl, że Eddy stracił panowanie nad sobą po naszejpoprzedniej rozmowie.Gdybym powiedziała mu o dzisiejszej, zabiłby cię gołymi rękami! Marion zerwała z ręki srebrną bransoletkę i rzuciła mu ją w twarz.Potem złapała żakiet ipobiegła przez park dysząc ze złości.Johnny podniósł bransoletkę i zważył ją w ręku.Długo siedział na ławce, zatopiony wmyślach.Możliwe, że tym razem stracił Marion na zawsze
[ Pobierz całość w formacie PDF ]