[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jeślimiało się szlachetnie urodzonych rodziców, dawało to dwóch antenatów.Kiedy i dziadkowiebyli wysokiego rodu, mówiono o czterech antenatach.Szlachectwo pradziadków dawałoośmiu.Trzydziestu dwóch antenatów Hildegardy to liczba budząca najwyższy szacunek.Marina chodziła po domu na paluszkach i rozglądała się dokoła.- Czy będziemy tu mieszkać, mamo? - zapytała bezdzwięcznym głosem.- Tak.Na razie.- I Tristan także?- Przez większość czasu.Marina kiwnęła głową.Z jej oczu wyczytali, że takie rozwiązanie przypadło jej do gustu, a wkażdym razie skłonna była je przyjąć.Obydwoje odetchnęli z ulgą.Troska jednak ich nie opuszczała.Marina myła się nienormalnie często, jakby usiłowała cośz siebie spłukać.Czasami obserwowali, jak z obrzydzeniem wpatruje się w swoje dłonie, jakgdyby dotknęła nimi czegoś wstrętnego, lepkiego i w panice usiłowała to wytrzeć.Niechciała przeglądać się w lustrze ani dotykać własnego ciała, wiele więc kłopotów sprawiałoubieranie jej i rozbieranie, odmawiała bowiem wykonywania tego samodzielnie.Z radością jednak mogli stwierdzić, że w Gabrielshus miała ochotę pozostać.Ochmistrz podał Tristanowi list.- Przyszedł kilka dni temu, jaśnie panie.- Dziękuję!Obejrzał list z zewnątrz.- Z Norwegii? Od.Och, Boże, chyba kura pazurem to nabazgrała.Nie mógł napisać tegonikt inny poza moją szaloną kuzynką Villemo.Nie znam nikogo, kto zasiadając do listu81pragnie za wszelką cenę jak najszybciej skończyć pisanie i w efekcie tekst jest całkiemnieczytelny.Ale co ona robi w Norwegii? Słyszałem, że wraz z mężem Dominikiem miałazająć się odszukaniem nieznanego potomka Ludzi Lodu.Ale to było już rok temu! Cóż ona,na miłość boską, robi tam do tej pory?Księżna Hildegarda wybuchnęła śmiechem.- Widzę, że zżera cię ciekawość, Tristanie, uważam więc, że powinieneś przeczytać list.Myw tym czasie zdejmiemy wierzchnie okrycia.- Dziękuję! Mosgaard, czy możecie dopilnować, by damom podano coś do picia w małymsaloniku?Tristan przeprosił panie i otworzył list.W istocie był to list od Villemo, dosyć krótki.Elistrand, póznym latem 1696 rokuMój drogi, nadzwyczajny kuzynie!Ile to lat upłynęło od czasu, gdy widzieliśmy się po raz ostatni? Niestety, nie mogę sobie jużtego przypomnieć.Posłuchaj teraz! Mamy pewien kłopot.Znalezliśmy nieznanego potomka Ludzi Lodu! I teraznie wiemy za bardzo, co z nim zrobić! Naprawdę przysparza nam wielu trosk, dlategouznaliśmy, że należy zwołać naradę rodzinną.Najwyższy już na nią czas!Napisałam do Skanii, do Twojej siostry Leny i jej rodziny.Natomiast z ojcem Dominika,Mikaelem, i naszym synem Tengelem możemy porozmawiać, kiedy wrócimy do domu doSzwecji; nie wzywałam więc ich tutaj.Ale Dominik i ja nie ruszymy się z Grastensholm anina krok, dopóki nie przyjedziecie.Sprawa jest poważna, Tristanie! Ulvhedin - takie jest jegoimię - skazany został na karę śmierci, a do egzekucji dopuścić nie możemy.Ożenił się zElisą z zagrody w lesie, może ją pamiętasz, choć przypuszczam, że raczej nie.Mają syna,Jona.To prawdziwy potomek Ludzi Lodu.Musimy omówić pochodzenie Ulvhedina.Jest onotrochę, powiedzmy, nieoczekiwane.Przybądz więc natychmiast! Bardzo tęsknimy za naszym domem w Szwecji, ale nie ruszymysię stąd, dopóki nie omówimy wszystkiego z Wami.Twoja pokorna kuzynka Villemo- Pokorna? Ona? - roześmiał się Tristan.Złożył list i poszedł do dam.Hildegarda popatrzyła na niego pytająco.82- Nie, to nic ważnego - powiedział obojętnie.Jeszcze tego samego dnia otrzymał list od swej siostry Leny.Przepraszała, że nie możejechać do Norwegii, ale Leonora Christina, wdowa po Corfitzu Uldfeldcie, wezwała wszystkieswoje dzieci do klasztoru Maribo, aby ujrzeć je po raz ostatni.Eleonora Sofia, której Lenazawsze towarzyszyła, była bardzo słaba i nie mogła wybrać się w podróż bez Leny.Villemootrzymała już list z wyjaśnieniem.Jeśli Tristan decydowałby się na wyjazd, siostra chciałabyrychło dostać sprawozdanie.Kiedy goście Tristana odeszli już do swych dwóch pięknych komnat, w których oczekiwałypokojówki, by dbać o ich wygodę, Tristan zasiadł do pisania odpowiedzi na list Villemo.Odpisał przyjaznie, lecz bardzo stanowczo.Muszą mu wybaczyć, ale nie może terazopuścić Gabrielshus.Jego najbliższa przyjaciółka, księżna Riesenstein, jest umierająca, niemógł także opuścić jej małej córeczki.Wziął na siebie odpowiedzialność za obie kobiety i niewolno mu było tak po prostu wyjechać w swoich sprawach.Muszą sami pokonać trudności znowym potomkiem Ludzi Lodu.On sam nie bardzo rozumie, w czym mógłby pomóc.Poza tym wkrótce nadejdzie zima, nie czas więc na morskie podróże.Wysłał list, a wkrótce inne sprawy zaprzątnęły jego myśli.Tristan był szczęśliwy! Pierwszy raz od wielu lat miał uczucie, że jest dla kogoś ważny.Spędzał w Gabrielshus cały swój wolny czas.On i księżna Hildegarda zostali bardzo bliskimiprzyjaciółmi.Rozumieli się nawzajem, często bez słów, ale potrafili też do pózna w nocyprowadzić długie rozmowy i nieraz Tristan ze zgrozą przypominał sobie, jak bardzo księżnejpotrzeba snu.Ona wówczas zwykle się śmiała, mówiąc, że chciałaby spędzić swój czas jaknajlepiej, a to znaczy tyle, co w jego towarzystwie.Tristan nigdy nie myślał o dzielącej ich różnicy wieku - Hildegarda była od niego starszaprawie o dziesięć lat.Byli przyjaciółmi.A przyjazni niestraszne są żadne granice, nawetwielkie różnice pokoleń.W towarzystwie Hildegardy Tristan czuł się bezpieczny.Nie musiałobawiać się otwartej ani też zamaskowanej kokieterii lub takich gwałtownych scen, jakichdoświadczał, gdy starał się zerwać znajomość z damami.Mała Marina natomiast trzymała się na uboczu, zawsze sama.Uśmiechała się obojętnie iuprzejmie, kiedy ktoś zwracał się do niej, odpowiadała jak z obowiązku, zachowującwyrazny dystans.Z jednej strony wydawało się, że dobrze jej w Gabrielshus.Lubiła wędrować po parku, gdziecoraz więcej było zwiędłych liści, chętnie przemawiała do psów Tristana i nigdy nie dawałachoćby najmniejszego nawet znaku, że chciałaby wyjechać.Nadal jednak w jej oczach czaił się mroczny cień strachu, była coraz bardziej zamknięta wsobie.Zraniona na całe życie? zastanawiał się Tristan.Nie, nie chciał dopuszczać takiej83myśli.Tak bardzo pragnął dobra dla tego samotnego dziecka, żyjącego jedynie w swymwłasnym świecie.Dotarła do nich wiadomość, że hrabia Ruckelberg nie poniósł zasłużonej kary. Pieszczoty zdziewczętami to przecież jedna z niewinnych rozrywek szlachciców , orzekł sędzia, śmiejącsię cynicznie.Ale Ruckelberg opuścił kraj na zawsze; poinformowali o tym Marinę.Usiłowaliprzekonać ją, że w tym, co się stało, nie ma jej winy.Tłumaczyli, że dorosłym jest to nieobcei kiedy wypływa z miłości, może być nawet piękne.Tragizm jej doświadczenia polegał natym, że wujek Povl brutalnie wykorzystał ją, jeszcze dziecko.Najważniejsze, by starała się otym zapomnieć.Trzepotała wówczas powiekami i spuszczała wzrok, nie odzywając się ani słowem.Miała jednak odrobinę zaufania do Tristana.Pewnego razu, gdy odwiedził ich wielki, otyłymężczyzna, Marina chwyciła Tristana za rękę i ukryła się za jego plecami jak dzieckobiedaków, stające twarzą w twarz ze szlachetnie urodzonymi.Dało im to iskierkę nadziei
[ Pobierz całość w formacie PDF ]