[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wstała i ruszyłaz powrotem do wioski.Wróciła godzinę pózniej, z pełnym żołądkiem i liną.Pan Zoralat był na tyle uprzejmy,żeby pokazać jej, jak się robi lasso i jak się je zarzuca.Przez dwa dni zastanawiała się, jakdotrzeć do tabliczki.Przez dwa dni myślała tylko o magicznych sposobach.Głupia, głupiakretynka.Po kolejnej godzinie okazało się, że także niezręczna kretynka.Ile razy w życiuuśmiechała się szyderczo na widok mężczyzn pracujących w stajniach Oratorium? To byłojedno z ćwiczeń, które powinna przejść każda siostra na oczach wszystkich stajennych zOratorium.Dzień się kończył, a ona nadal nie zaczepiła lassem o tabliczkę.Serdecznie poklęłasobie w lesie i wróciła do siebie.Następnego dnia pojawiła się z obolałą ręką i ramieniem.Potrzebowała kolejnych trzech godzin, w czasie których klęła na siebie, na linę, na Ezrę, najej brak ruchu i po prostu klęła ale tylko w myślach.Kiedy w końcu lasso opadło wokół tabliczki, mogłaby przysiąc, że złoto rozbłysło nachwilę.Chciała rozszerzyć zmysły i sprawdzić, co się stało, ale tabliczka znajdowała się zadaleko.Ariel uznała, że nie pozostaje jej nic innego, jak przyciągnąć przeklętą rzecz.Początkowo tabliczka nie chciała drgnąć.Jakby się zaklinowała.A kiedy Arielpociągnęła mocniej, część pagórka poruszyła się i przetoczyła, uwalniając tabliczkę.To niebył pagórek.To było ciało Jessie.Nie żyła od tygodni.Pleśń porosła jaskrawe szaty,zasłaniając ślady krwi.Wyglądało na to, że pazur oderwał połowę jej głowy jednymstraszliwym ciosem.Od chwili śmierci żadne zwierzę nie tknęło ciała.W Lesie Ezry nie byłoniedzwiedzi, kojotów, kruków ani żadnych innych padlinożerców, ale robaki wzięły się już doroboty.Siostra Ariel odwróciła wzrok, pozwalając sobie na chwilę być kobietą, która widziokaleczone ciało znajomej.Odetchnęła powoli, ciesząc się, że ciało Jessie znajduje się takdaleko.Przez tyle dni siedziała tak blisko, a nie poczuła odoru rozkładu.To kwestia wiatruczy magii?Siostra Jessie ściskała tabliczkę w dłoniach.Ariel ostrożnie odsunęła emocje.Pózniej je zbada, pozwoli sobie na łzy, jeśli będąmusiały popłynąć.Na razie mogło grozić jej niebezpieczeństwo.Spojrzała na tabliczkę.Leżała za daleko, żeby rozpoznać symbole na jej powierzchni, ale było w nich coś, cozmroziło Ariel do kości.Kwadratowa plakietka miała haczyki, które zaplątały się w linę.Wyglądały tak, jakbysię pojawiły, żeby pomóc przyciągnąć tabliczkę dopiero, kiedy zarzuciła lasso.Ariel przyciągnęła tabliczkę blisko do bariery, ale zostawiła ją po drugiej stronie.Niesposób powiedzieć, co się stanie, jeżeli przyciągnie przez barierę coś, co może być magiczne.Napis był w języku gamityckim, ale Ariel ze zdziwieniem zauważyła, że zaskakująco dobrzego pamięta. Jeśli to czwarty dzień, nie spiesz się.Jeśli siódmy, od razu przeciągnij to przez barierę głosił napis.Runy ciągnęły się dalej, ale Ariel przerwała czytanie i skrzywiła się.W żadnymwypadku nie było to słowa, jakie zwykle wypisuje się na tabliczce.Zastanawiała się, do kogoje kierowano.Może ta tabliczka to jakaś starożytna próba? Rytuał przejścia dla magów? Jaksiostra Jessie ją zinterpretowała? Dlaczego uznała, że to takie ważne?Czytała dalej: Chodzi o dni przy barierze, Krowo.A tak nawiasem mówiąc,beznadziejnie rzucasz.Ariel wypuściła linę z odrętwiałych palców.Nazywano ją Krową, kiedy byłanowicjuszką.Próbowała przetłumaczyć słowa w inny sposób, ale runy gamityckiejednoznacznie wskazywały, że chodzi o imię, o konkretne przezwisko, a nie o rzeczownikpospolity.Widząc teraz, jak tabliczka zaplątała się w linę, nagle nabrała pewności, że to było coświęcej: tabliczka złapała się liny.Jakby była istotą rozumną.Haczyki nie zostałyrozmieszczone symetrycznie po obu stronach tabliczki.Przeciwnie zupełnie jakby wyrosływ odpowiedzi na dotyk lassa.Tabliczka rozbłysła i przerażona siostra Ariel zatoczyła się do tyłu.To był błąd.Stopą zahaczyła o pętlę na linie i upadając, przeciągnęła tabliczkę przezbarierę.Zerwała się tak szybko, jak pozwoliły jej na to grube członki.Tabliczka już nie jaśniała.Ariel podniosła ją. Proroctwo napisano; gamityckie runy przekształciły się w zwykłe litery, kiedydotknęła tabliczki. Nierozumna istota.Przełknęła ślinę, nie bardzo wiedząc, czy w to wierzy.Litery cały czas pojawiały sięprzed nią, jakby pisane niewidzialnym piórem. Jeśli to siódmy dzień, spójrz dwa stadiony napołudnie.Stadiony? Może jednostki miary nie zostały przetłumaczone.Ile to jest dwa stadiony?Trzysta kroków? Czterysta?Sparaliżował ją strach.Nigdy nie szukała przygód.Była naukowcem, i to piekielniedobrym.Była jedną z potężniejszych sióstr, ale nie lubiła, kiedy wyskakiwały na nią rzeczy,których nie rozumiała.Obróciła tabliczkę. Bariery między drzewami napisała spanikowaną ręką Jessie al Gwaydin. Nie ufajmu.Och, cudownie.Siostra Ariel stała nieruchomo.Słowa, które napisała siostra Jessie, mogły zostaćzapisane tylko magią.Z pewnością nie użyłaby magii w lesie.To byłoby samobójstwo.Ale przecież ona nie żyje.To mogła być pułapka
[ Pobierz całość w formacie PDF ]