[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.GdzieÅ› z oddali dobiegÅ‚ jÄ… jego gÅ‚os.- Cóż, teraz już wiemy, że pod tym ani też chybażadnym innym wzglÄ™dem nie jesteÅ› jeszcze emerytkÄ….Zastanawiam siÄ™ tylko, do jakiego rodzaju eksperymentów moglibyÅ›my przejść w nastÄ™pnej kolejnoÅ›ci.- WynoÅ› siÄ™ stÄ…d!- OdejdÄ™, gdy bÄ™dÄ™ gotów ciÄ™ opuÅ›cić.SchyliÅ‚ siÄ™ po latarkÄ™ i kierujÄ…c snop Å›wiatÅ‚a na jejtwarz, powiódÅ‚ opuszkiem palca po rozkosznie obolaÅ‚ych wargach.Jakby w ten sposób chciaÅ‚ zabrać imcoÅ›, czego nie zdoÅ‚aÅ‚y dać mu przed chwilÄ….- ProszÄ™ o jedno - powiedziaÅ‚.- Zanim zacznieszroztrzÄ…sać motywy mojego zachowania, przebadajwpierw samÄ… siebie.Po prostu wez siebie pod dużeszkÅ‚o powiÄ™kszajÄ…ce.- Już nigdy nie pozwolÄ™ ci siÄ™ dotknąć! -wyszeptaÅ‚aw uniesieniu.WyszeptaÅ‚a w pustkÄ™, WadÄ™ bowiem zdążyÅ‚ jużopuÅ›cić jej namiot.Ze szlochem padÅ‚a na Å›piwór.Pragnęłaby wykrzyczećswÄ… mÄ™kÄ™.Te pięć minionych lat powinno w zasadzieunicestwić jej miÅ‚ość do Wade'a.StaÅ‚o siÄ™ inaczej.JejnamiÄ™tność zaprzeczaÅ‚a wszelkim ogólnym zasadom.WystarczyÅ‚ jeden jedyny pocaÅ‚unek, by miaÅ‚a pewność,że nadal bardzo go pożąda.Cóż w takim razie powinna uczynić? JakÄ… taktykÄ™przyjąć do momentu opuszczenia Afton na staÅ‚e?Na te pytania miaÅ‚a na razie tylko jednÄ… i to raczejbanalnÄ… odpowiedz: powinna jak ognia unikać przebywania z nim sam na sam.Nie spodziewaÅ‚a siÄ™ już zasnąć tej nocy i nawet niechciaÅ‚a tego.WolaÅ‚a wsÅ‚uchiwać siÄ™ w pulsowanieSOBIE PRZEZNACZENI94krwi w żyÅ‚ach, w bicie wÅ‚asnego serca, które nierównymrytmem sÅ‚aÅ‚o jej, wystukiwane alfabetem Morse'a,telegramy o tym, że ona, Kathryn, jest chorÄ… namiÅ‚ość istotÄ… i że nie ma na to lekarstwa.WadÄ™ byÅ‚jej zakazany, co oznaczaÅ‚o, że byÅ‚a skazana na życiebez niego.I wÅ‚aÅ›nie obraz tej przerazliwej pustkiczekajÄ…cych jÄ… lat sprawiÅ‚, że Å‚zy popÅ‚ynęły popoliczkach Kathryn nieprzerwanym strumieniem.ROZDZIAA SIÓDMYWstaÅ‚a o wschodzie sÅ‚oÅ„ca i z miejsca zabraÅ‚a siÄ™do przygotowywania Å›niadania.Tym razem miaÅ‚ byćbekon i naleÅ›niki z jagodami.Z wyjÄ…tkiem kilku pierzastych chmurek, niebo tegoranka byÅ‚o przeczyste, a sÅ‚oÅ„ce zaczęło już osuszaćziemiÄ™.Jak siÄ™ spodziewaÅ‚a, pierwszy z namiotu wynurzyÅ‚siÄ™ John.Z nim wÅ‚aÅ›nie wiÄ…zaÅ‚a nadzieje na powodzenieswojego planu, który uÅ‚ożyÅ‚a w trakcie bezsennychgodzin po rozstaniu z Wade'em.Wydawszy dzwiÄ™k, który mógÅ‚ przypominać dzieÅ„dobry, lecz również dobrze cokolwiek innego, JohnusiadÅ‚ przy stoliku.Jego oczy spoczęły na naleÅ›nikach.- SkÄ…d wiedziaÅ‚aÅ›, o czym Å›niÅ‚em tej nocy?- Ponieważ dotÄ…d widzÄ™ maÅ‚ego brzdÄ…ca z napchanÄ…buziÄ… i w ubranku poplamionym jagodami.NaÅ‚ożyÅ‚ na talerz sześć sztuk.- LitoÅ›ci! Niech zostanie to miÄ™dzy nami.Kathryn rozeÅ›miaÅ‚a siÄ™.- ObiecujÄ™.PrzyniosÅ‚a bekon i sok pomaraÅ„czowy, i usiadÅ‚a nasÄ…siednim krzeseÅ‚ku.- Jakie plany na dzisiejszy dzieÅ„? - zapytaÅ‚a.- Zewstydem muszÄ™ przyznać, że byÅ‚am wczoraj zbytzmÄ™czona, aby zjawić siÄ™ na kolacji.- Nie byÅ‚o wÅ‚aÅ›ciwie żadnej konkretnej rozmowyo dniu dzisiejszym.Po jedzeniu szybko rozeszliÅ›my96 SOBIE PRZEZNACZENIsiÄ™ do namiotów.UsÅ‚yszaÅ‚em tylko, że ojciec i mamazamierzajÄ… próżniaczyć siÄ™ od rana do wieczora.- Skoro tak, to może obudzilibyÅ›my Laurel i wetrójkÄ™ wybrali siÄ™ na narty wodne, póki jezioro jestspokojne? Pózniej zapraszam was na lunch do lokaluw Coulter Bay.- Ja siÄ™ piszÄ™.Tylko co z Wade'em? - zapytaÅ‚z ustami peÅ‚nymi jagód.StarajÄ…c siÄ™ nie stracić opanowania w gÅ‚osie,odrzekÅ‚a:- Och, nie wydaje mi siÄ™, aby WadÄ™ przepadaÅ‚ zasurfingiem.Raczej bÄ™dzie wolaÅ‚ powÄ™dkować sobiez kajaka.A co siÄ™ tyczy twoich rodziców, to dajmyim szansÄ™ spÄ™dzenia kilku godzin tylko we dwoje.John kiwniÄ™ciem gÅ‚owy zaakceptowaÅ‚ jej argumenty.- Czy mam jÄ… obudzić?- Nie.Ja to zrobiÄ™, a ty tymczasem koÅ„cz Å›niadanie.Laurel pomysÅ‚ spodobaÅ‚ siÄ™.Po pół godzinie wszyscytroje siedzieli już na Å‚odzi i odbijali od brzegu.Niezapomnieli, oczywiÅ›cie, o kartce z informacjÄ…, którÄ…zostawili na stoliku, przyÅ‚ożonÄ… kamieniem.Po raz pierwszy od trzech dni Kathryn poczuÅ‚a siÄ™caÅ‚kowicie swobodna i odprężona.John i LaurelprzeÅ›cigali siÄ™ wobec niej w uprzejmoÅ›ciach, a ichmÅ‚odość i wesoÅ‚ość sprawiÅ‚y, że czas do poÅ‚udniazleciaÅ‚ jak z bicza trzÄ…sÅ‚.MiÄ™dzy pierwszÄ… a drugÄ… zjedli smaczny lunch, poktórym Kathryn, korzystajÄ…c z okazji, zaÅ‚atwiÅ‚a kilkatelefonów.Ona też w koÅ„cu pomyÅ›laÅ‚a o tym, że należynabrać paliwa i wracać na wyspÄ™, gdyż być może Alicjai Clyde bÄ™dÄ… również chcieli skorzystać z motorówki.ZbliżajÄ…c siÄ™ do obozu, wypatrywali Wade'a, ale jegokajaka nigdzie nie byÅ‚o.W zwiÄ…zku z tym KathrynISOBIE PRZEZNACZENI97przekonaÅ‚a siÄ™, że można doznawać równoczeÅ›niedwóch sprzecznych uczuć - ulgi i rozczarowania.Zobaczyli za to AlicjÄ™ i Clyde'a, którzy leżeli nakocu i wystawiali swe ciaÅ‚a na sÅ‚oÅ„ce.Obecność obukajaków wskazywaÅ‚a, że WadÄ™ musiaÅ‚ być gdzieÅ›w pobliżu.Kathryn poczuÅ‚a nagÅ‚y wzrost ciÅ›nieniai przyÅ›pieszenie rytmu serca.DoÅ‚Ä…czyli do plażowiczów i zdali im relacjÄ™ zeswoich szaleÅ„stw na nartach wodnych.W trakciepogawÄ™dki Kathryn dowiedziaÅ‚a siÄ™, że WadÄ™ z aparatem wybraÅ‚ siÄ™ gdzieÅ› w gÅ‚Ä…b wyspy, by zrobićjakieÅ› ciekawe zdjÄ™cie dla Clyde'a.W tej sytuacjiwolaÅ‚a nie czekać na niego w obozie.RzuciÅ‚a pomysÅ‚wybrania siÄ™ na ryby - czego nie zrobiÅ‚ WadÄ™, onidokonajÄ… z nawiÄ…zkÄ…
[ Pobierz całość w formacie PDF ]