[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Teddy roześmiała się, jednak targały nią sprzeczne uczucia.- Nie, nie byłeś mnie wart.To najczęściej używana wymówka w naszychczasach.Ale, Jac, skąd mogę wiedzieć, że teraz jest inaczej? Nie jestem.toznaczy nie mogę.- zaplątała się.- Nie mogłabym zostać po prostu twojąkochanką, zabawką w twoich rękach.Tym razem nie.Długo patrzył jej w oczy.- Nikt nie będzie się mną bawił - wykrztusiła.- Nawet książę.Jac dotknąłpalcem jej policzka.- Teddy, czy prosiłem, byś została moją zabawką? Przyznaję, żemiewałem przygody z kobietami.Każdy, kto czyta gazety, wie, że nie żyłem jakmnich.Ale teraz.teraz jest inaczej.Pochylił się do niej i leciutko pocałował w usta.Pieszczota była takdelikatna, że przeszedł ją dreszcz.- Niedługo lecisz do Nowego Jorku, czy więc będę mógł do ciebiezadzwonić? I nie tylko w sprawie twojego ojca i naszego dochodzenia.- Tak - szepnęła.- 302 -SRJac pocałował ją jeszcze raz i pożegnał się, mówiąc, że tego samego dniawyjeżdża do Buenos Aires.Musi tylko załatwić pewne sprawy w biurze idowiedzieć się przez telefon, czy jego samochód wyścigowy dotarł bezpieczniedo Argentyny.Teddy weszła do sypialni i zamknęła za sobą drzwi.Słońce wpadało przezszpary w zasłonach.Zatrzymała się na środku pokoju.Przepełniało ją szczęście.Jacowi naprawdę na niej zależy! Chce się z nią zobaczyć!Zatoka była lekko wzburzona i fale uderzały o burtę łodzi, którąprzysłano po Teddy z Olimpii".Siedziała na rufie, a wiatr rozwiewał jej włosyzwiązane apaszką.Była zdenerwowana, ale wmawiała sobie, że przecież nic jejnie grozi.W końcu Nikosa nie było nawet w Costa del Mar.Gdy dotarli do Olimpii", z burty statku spuszczono hydraulicznypodnośnik, który zabrał ją na pokład.- Panno Warner, widzę, że jest pani punktualna.Mężczyzna z obsługistatku czekał na nią na niższym pokładzie.Miał ponad metr osiemdziesiąt wzrostu, kruczoczarne włosy i byłpotężnej, muskularnej budowy.Grozny wyraz twarzy przywiódł jej na myślgangstera.Na plakietce przypiętej do munduru widniało nazwisko: StavrosPapadopoulos.- Tak, za kilka dni wracam do Nowego Jorku, a doszłam do wniosku, żemusiałam zostawić pewne rzeczy w kajucie.Między innymi niewielką spinkę,która ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną.Popatrzył na nią z błyskiem w ciemnych oczach, więc dodała:- Byłam tak roztrzęsiona, kiedy ojciec.Nie mogłam w ogóle myśleć.Jestem przekonana, że nie zabrał jej nikt z załogi.Mam zwyczaj upychaniarzeczy w tak dziwnych miejscach.to takie niemądre.Skinął głową i poprowadził ją na górny pokład, gdzie poprzedniozajmowała kabinę.Podczas przyjęcia z udziałem rodziny książęcej statek tętnił- 303 -SRżyciem.Teraz wydawał się zupełnie pusty, z kilkoma zaledwie osobami załogina pokładzie.Oficer miał w uchu miniaturową słuchawkę, z której dochodziłyco pewien czas trzaski zakłóceń.Pomyślała, że na tak dużym statku taki rodzajłączności jest najpraktyczniejszy.Po drodze zauważyła wiele pomieszczeń,prawdopodobnie magazynów, opatrzonych przy wejściu napisem Tylko dlapersonelu".Gdzie powinna szukać? Serce jej zamarło.Po raz pierwszyuświadomiła sobie, jak szalonym pomysłem była ta wyprawa.Nawet jeśliPapadopoulos zostawi ją samą, co wydawało się mało prawdopodobne, skądbędzie wiedziała, gdzie wścibiać nos?Oficer cały czas stał w drzwiach z rękami założonymi na piersiach, kiedyodgrywała scenę poszukiwania swoich rzeczy.Przyniosła ze sobą małą tenisowąspinkę, którą miała znalezć" w doniczce z kwiatkiem.- Ach, tak jestem do niej przywiązana! Dostałam ją po pierwszymzwycięstwie w US Open! - powiedziała.Papadopoulos mówił coś właśnie po grecku do mikrofonu.Skrzywił się zniezadowoleniem, po czym pochylił się w jej stronę i powiedział:- Drobny problem w maszynowni.Muszę zejść na dół na kilka minut.Kabina, której używał pani ojciec, jest tuż obok.Może tam również panisprawdzi.Przyślę tu stewarda.Teddy skinęła głową i oficer wyszedł.Gdy tylko zniknął za rogiem, pobiegła do korytarza, mając nadzieję, żezdąży zajrzeć do miejsc zastrzeżonych tylko dla personelu", zanim nadejdziezastępca Papadopoulosa.Pięć minut pózniej zapuściła się w jedno z pomieszczeń służbowych.Byłto magazyn kosmetyków najlepszych firm, przeznaczonych do wyposażeniakabin, i czekolad, które każdy z pasażerów znajdował na swojej poduszce.Najednej z półek zauważyła puste miejsce, jakby coś stąd zabrano.- 304 -SRNa podłodze spostrzegła niewielki kawałek drutu i skrawek czarno-czerwonego papieru.Podniosła oba przedmioty z ziemi; papier był śliski wdotyku i widać na nim było trzy litery: IQU.Teddy zmarszczyła czoło.Kiedybyła mała, ojciec namawiał ją do rozwiązywania krzyżówek w New YorkTimesie".Czy IQU" mogło być fragmentem słowa PLASTIQUE"?- Panno Warner, co pani tutaj robi? - dobiegł ją głos z tyłu.Teddy podskoczyła z bijącym sercem.Odwróciła się i zobaczyłaPapadopoulosa.Instynktownie zacisnęła dłoń na swoich znaleziskach.- Pomyślałam, że ktoś mógł położyć tu moją rakietę tenisową.Pokojówkapowiedziała mi, że mają na statku zapasowe rakiety i przyszło mi do głowy, żemoja gdzieś tu się zapodziała.To bardzo droga rakieta, zrobiona specjalnie dlamnie, nie mogę się bez niej obejść.- Nikt nie pozwolił pani tu wchodzić.- Och, przepraszam, ale steward, o którym pan mówił, nie przyszedł -powiedziała uśmiechając się uroczo.- Pan Skouros nie lubi gości na pokładzie w czasie swojej nieobecności, aszczególnie jeśli są zbyt ciekawi.Proszę do mojego biura.Porozmawiamy i tymrazem pani odpowie mi na kilka pytań.Powinniśmy zatrzymać panią napokładzie, aż pan Skouros wróci z Nowego Jorku.Teddy naprawdę się przeraziła.Czy on chce ją tu uwięzić? Niestety tak tozabrzmiało!- Nie! - krzyknęła.- Nie zostanę tu! Uprzedzam pana, że jeśli za półgodziny nie wrócę do pałacu, policja będzie wiedziała, gdzie mnie szukać.Kiedy znów wsiadała do łodzi, poczuła tak wielką ulgę, że zrobiło jej sięsłabo
[ Pobierz całość w formacie PDF ]