[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wstęga wybuchła i opadła prochem.%7łelazne kółka pokryły się rdzą i zabarwiły rudo białypiasek.Mag na kolanach popełzła w kierunku jeziora, Auks i Razwijar chwycili ją pod ręce.Jaska zanurzyła dłoń w jeziorze i pierścień zasyczał jak rozpalone żelazo w beczce z wodą. Co za jędza dziewczyna chciwie myła twarz, piła z garści. Nie zrozumiecie tego,jesteście mężczyznami&Nagle objęła ich obiema rękami i przyciągnęła do siebie, przycisnęła ich głowy do piersi.Zmiała się obejmując obydwu naraz, przeczesując ich włosy, całując na zmianę szorstki,nieogolony policzek Auksa i gładką, białą skórę Razwijara. To wszystko& To wszystko.Teraz są wolni.Na białym piasku plamami czerwieniała krew.* * *Strzały z góry, zawsze celne, nie znały litości.Kogo osłaniały tarcze, tego przeszywaławłócznia.Czworonodzy, czteroręcy żołnierze miotali się po polu, szukając wyrwy w żelaznympancerzu, ale wyrwy nie było.Skrzydlaki znowu uformowały szyk trąby powietrznej i bez pośpiechu krążyły nad polem,wypuszczając strzały.Nagle nadleciał wiatr, niebo zadrżało i zafalowało jak mokra tkanina,zaryczał grom, niespotykany o tej porze roku.Jaska stała na szczycie pagórka na skraju pola.Jej jaśniejący pierścień był widoczny z daleka,walka została przerwana i na przestrzeń, usłaną porzuconym orężem i martwymi ciałami,wybiegł jezdziec.Zobaczyli go równocześnie Nagóreni i ich wrogowie.Zobaczył go też zapewne imperatorskimag.Auks biegł, prawie nie dotykając ziemi.Razwijar stał w strzemionach, unosząc ku nieburęce z mieczami: Przekleństwo zostało zdjęte!Uderzyła błyskawica.Jeden skrzydłak wypadł z szeregu i, tracąc pióra, poleciał na ziemię. Przekleństwo zostało zdjęte!Znowu uderzyła błyskawica.%7łelazny szereg zachwiał się.Przeskoczyły iskry po zwartympancerzu.Bezwładnie zakołysały się włócznie.Poleciały białe pióra, upadł na ziemię pierwszyzabity skrzydlak.Inne ptaki pośpieszyły w górę, ponad chmury.Auks rozłożył ręce i jego dwa kindżały stały się podobne do błyszczących skrzydeł.Razwijar,wykrzywiając twarz w triumfalnym uśmiechu, skierował oba swoje miecze ostrzami w kierunkuwroga.Wieloręki wojownik, najeżony stalą, niósł się prosto na żelazną ścianę i wielu rzuciło sięza nim, podchwyciwszy jego okrzyk i poniosło go jak refren: Prze kleń stwo zo sta ło zdję te!Włócznie zwarły się, celując w pierś Auksa.Chwilę przed tym, nim ostrza przebiłybychimajryda i jezdzca, nabijając ich jak udziec na różno, czworonożny odbił się od kamienistejziemi Nagórza i wzleciał.To był najdłuższy skok w jego życiu.Zwalając się na głowy wrogów,wysunął pazury i za opuszczoną zasłoną dał się słyszeć lament.Zagięte kościane ostrza wbiły sięgłęboko w wizury hełmu.Czteroręki i czworonożny rycerz spadł z nieba.Za nim spadli następni; niszcząc, ginąc izabijając.Włócznie poderwały się do góry, celując w lecące w skoku ciała.Nadeszła następnafala chimajrydów.Zcieląc się nisko po ziemi, zanurkowali pod ostrza i dzierżący włóczniezaczęli padać z przerąbanymi nogami.Szeregi wojowników z włóczniami rozpadły się.Razem z nimi rozpadła się ich główna siła.Ciężka broń była wielce nieporęczna w bezpośredniej walce.Krótkie miecze strażników rzucałyiskry, krzyżując się z klingami chimajrydów.Ruchliwi jak woda jezdzcy, rozbijali przyłbice,ogłuszali i zbijali z nóg, uchylając się przed śmiercionośnymi dla nich uderzeniami.Razwijarowi krew dudniła w uszach.Przewidując każdy ruch Auksa, atakował pod osłonąchimajryda i przechodził w obronę, prawie leżąc w siodle, osłaniając wierzchowca z tyłu.Przemknęła i przepadła w bitwie twarz Gońca Pod Wieczór.Zadrżała ziemia pod ciałamipadających wrogów.Rycerze Imperium wycofywali się.Z okrzykiem: przekleństwo zdjęte! nagóreńscywojownicy rzucili się obwieszczać błyskawiczne zwycięstwo, ale w tym momencie wrogi magoprzytomniał.Chmury zebrane przez Jaśkę zastygły, wiatr złagodniał.Strumień powietrza zatrzymał się, askrzydlaki równocześnie zawróciły wysoko na niebie i runęły w dół.%7łycie Razwijara, Auksa iwszystkich, którzy walczyli z nimi zawisło na włosku.Zahuczał wiatr.Wielu wojownikom pociemniało przed oczami: masa powietrza, zakręciwszysię słupem, podchwyciła skrzydlaki i porozrzucała je razem z dopiero co wypuszczonymistrzałami.Jaska stała ze wzniesionymi rękami, a trąba powietrzna jadła rzadkie śnieżynki z jejdłoni.Ludzie na polu popadali jak drewniane deszczułki.Chimajrydzi zdołali ustać, szerokorozstawiając łapy i przypadając brzuchem do ziemi.Nagle z wielu rozproszonych skrzydlakówwyrwał się jeden, niczym niewyróżniający się od pozostałych i skierował się wprost na stojącą napagórku dziewczynę.Razwijar uderzył Auksa piętami.Wyrwawszy się z wiru wałki, rzucili się w ślad zaskrzydlakiem, ptak zniżał się coraz bardziej.Na jego grzbiecie, między dwoma jezdzcami,siedział mężczyzna w ciemnym płaszczu, bez czapki, z rozwiewającymi się żółtymi włosami.Przedzierając się poprzez zgęstniałe powietrze, zdawało się Razwijarowi, że rozciągnął się wprzestrzeni, zostawiając część siebie za plecami.Skrzydlak powoli zawrócił, okrążając samotnąpostać na wzniesieniu.Jednocześnie wyleciały dwie strzały i błyskawica, skierowana w czołoJaski.Jezdziec krzyknął.Jego ryk zlał się z wyciem niosącego go chimajryda.Dziewczyna nadalstała, wyciągając przed siebie dłonie.Błyskawica uwięzła między jej palcami jak motek przędzy,strzały przeleciały obok.Skrzydlak ponownie zatoczył koło, zniżył lot.Pierścień maga płonąłczerwienią, a Jaska nagle, bez widocznej przyczyny, upadła na kolana.Najezdzcy znowu wystrzelili i znowu spudłowali.Ptak rozpostarł skrzydła, prawie zahaczającnimi o podnóże pagórka.W tym momencie Auks skoczył.Jego pazury wbiły się w skrzydło.Ptak krzyknął i szarpnął się, ale nie zdołał się unieść.Chimajryd nie puszczał zdobyczy, bujając się na zakrwawionym skrzydle, nie pozwalałskrzydlakowi wzlecieć.Razwijar, który cudem utrzymał się na jego grzbiecie widział, jak magsię odwraca, widział poczerwieniałą twarz, nos z szerokimi porami, żółte włosy z siwymipasmami, złoty kolczyk w wielkim brązowym uchu, widział jak mag z rozdrażnieniem machadłonią, jakby strząsając dokuczliwego komara&Nawet największy, potężny czarodziej przede wszystkim jest człowiekiem.Wiara we własnąniezniszczalność kosztowała życie niejednego czarownika.Chwilę przed tym, jak Auks,wypuściwszy skrzydło, poleciał w dół, klinga Razwijara sięgnęła opalonej żylastej szyi.Mieczprzeciął gardło maga, trysnęła krew i ten, który władał wiatrami, wypadł z siodła.Koziołkując wpowietrzu, nieudolnie zamachał rękami i gruchnął o ziemię obok leżącej na kamieniachdziewczyny&Od tego dnia w każdym nagórzańskim klanie, niezależnie od tego, po czyjej stronie stanął wwielkiej bitwie przeciwko wojskom Imperium, zamiast powitania przyjęło się mówić: Przekleństwo zostało zdjęte.* * *Jaska rodziła pod opieką starej akuszerki z Nagórza, babki Gońca Pod Wieczór.Goniec zginąłw wielkiej bitwie.Jego brat, Dalekie Zwiatło, został ranny, ale przeżył.W tych dniach umarłowielu czworonożnych i wielu jezdzców nikt nie został samotnym pieszym na ZielonejRówninie.Rodziła w milczeniu.Milczała i stara Nagórenka posłuszna danej sobie obietnicy.Minęłowiele czasu, zanim wreszcie do uszu czekających doszło cichutkie kwilenie niemowlęcia.Pojawiła się akuszerka.Staruszka wyszła do Razwijara
[ Pobierz całość w formacie PDF ]