[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wsunął dłonie pod jej biodra, przytrzymując ją, gdy wygięłasię na jego spotkanie i poczuła, jak głęboko w nią wnika.Poruszał się powoli, delikatnie, wciąż ją trzymając, z ustami nadal przyjej karku.Było to jak długie, powolne opadanie w chmurę, która otoczyła jąpodczas omdlewającej rozkoszy.Zamknęła ponownie oczy, ledwie zdającsobie sprawę, że się od niej odsuwa, ledwie czując lekką pieszczotę naplecach i słysząc jego cichy śmiech, kiedy wstawał z łóżka.Gdy sięprzebudziła następnym razem, był już dzień, a Becky rozsuwała firanki.Psytrącały ją wilgotnymi nosami.Ziewnęła i usiadła w pościeli. Jaki piękny dzień, lady Arabello powiedziała wesoło Becky.Długo pani spała, ale panna Barratt mówiła, że mam panią zbudzić, bo ranoczeka panią umówione spotkanie.329RS Naprawdę? Arabella zmarszczyła brwi, biorąc filiżankę gorącejczekolady z rąk Becky. Och tak, już sobie przypominam. Podczas balu uGordonów obiecała, że dostarczy orchidee na bal u Beauchampów, a ladyBeauchamp miała przyjść o dwunastej, żeby je wybrać.Na szczęście Megusłyszała i zapamiętała wszystko.Arabella spojrzała na zegar; było już podziewiątej.O której Jack ją obudził? Czuła się nieco znużona i obolała, alepo przetańczonej nocy i porannych igraszkach trudno się było temu dziwić.Uśmiechnęła się do siebie. Myślę, że powinnam się dziś rano wykąpać, Becky.Godzinę pózniej weszła do saloniku, gdzie jadała śniadania. Wyglądasz na bardzo zadowoloną. Meg spojrzała na nią znad Gazette". Całkiem jak kot, który akurat zjadł złotą rybkę.Zazdroszczę ci.Moje panieńskie łóżko jest wprawdzie bardzo wygodne, ale. Rozłożyłaszeroko ręce. Brak mi pewnego je ne sais quoi, jeśli mogę się tak wyrazić. Z pewnością potrafisz temu zaradzić, jeśli tylko się postarasz.Arabella uśmiechnęła się szeroko, nałożyła sobie cały talerz jajek i siadłanaprzeciw przyjaciółki. Jest coś ciekawego w gazecie? Nie ma nic na temat balu u Gordonów, ale nie mieli pewnie czasunapisać o nim do porannego wydania. Meg spojrzała na niąporozumiewawczo. Czy twój mąż już z tobą o tym rozmawiał?Arabella posmarowała grzankę masłem i odgryzła jeden kęs, podczasgdy Meg czekała na jej odpowiedz z coraz większym zniecierpliwieniem. Tak odparła wreszcie. Porozmawiał. No i. Meg była u kresu wytrzymałości.Arabella się uśmiechnęła. Wygląda na to, że jedna z moich trosk przestała się liczyć. Istreściła Meg rozmowę z Jackiem.330RS Można tylko podziwiać mężczyznę za taką lojalność wobec byłejkochanki zauważyła Meg. Strasznie skomplikowanego męża sobiewzięłaś, Bello.Arabella już miała odpowiedzieć, kiedy weszła pokojówka zdzbankiem ciepłego mleka i dygnąwszy, postanowiła go na stole. Pan Tidmouth kazał mi powtórzyć, że pan Christophe chce się zpanią widzieć.Wprowadził go do porannego pokoju. Nie przypominam sobie, żeby był na dzisiaj umówiony. Arabellasię zastanowiła. Przyprowadził jakiegoś dżentelmena, madame, i on także wygląda nacudzoziemca. Dziękuję, Milly Powiedz Tidmouthowi, że za parę minut do nichzejdę. Arabella odczekała, póki za pokojówką nie zamknęły się drzwi, apotem powiedziała: Może ma jakieś wiadomości z Francji? Niedawnomówił coś o nowych uciekinierach. Zabębniła palcami po stole. Samanie wiem, czy chcę go wysłuchać. Skoro już zaszłaś tak daleko, szkoda by było rezygnować stwierdziła Meg. Chyba że sekret, o którym wspominałaś, nie jest takważny dla ciebie, jak twierdziłaś? Spojrzała na przyjaciółkę pytająco. Jest, jest. Przytaknęła jej powoli Arabella.Musiała znalezć kluczdo sekretów Jacka.Z pewnością ostro by się przeciwstawił jej śledztwu iniewątpliwie miał jakiś powód, żeby jej nie zaznajomić z historią siostry.Nie mogła nic na to poradzić.Był najbardziej skrytą osobą, jakąkiedykolwiek spotkała, a ona koniecznie chciała wykryć powód, choć lękałasię konsekwencji.Przejechała w roztargnieniu ręką po włosach, niszcząc uczesanie, któreBecky z takim trudem ułożyła.331RS Idę tam oświadczyła, zrywając się na nogi. Może to nic takiego.na przykład jeszcze jeden dobry znajomy Christophe'a, któremu trzebapomóc. Wiedziała jednak już teraz, że chodzi o coś ważnego.Czuła toprzez skórę.Obaj Francuzi niezręcznie milczeli, kiedy weszła do pokoju.Skłonilisię jednocześnie i Christophe oznajmił: Wasza wysokość, to jest monsieur Claude Flamand.Drugi zmężczyzn znów się ukłonił.Powiedziała z uśmiechem: Miło mi pana powitać, monsieur.Jak rozumiem, przybywa panprosto z Francji? Oui, madame. Nieznajomy wyglądał kiepsko i był takwychudzony, jakby ostatni porządny posiłek zjadł wiele miesięcy temu.Twarz miał szarą i zmizerowaną, ubiór wyświechtany wprawdzie, ale dośćczysty, a gdy tylko zaczął mówić, wstrząsnął nim okropny, konwulsyjnyatak kaszlu.Arabella od razu zrozumiała, że to gruzlica.Christophe podtrzymał go i zaczął mu rozcierać plecy z przygnębionąminą człowieka, który wie, że jest bezradny.Arabella zadzwoniła na Milly ipoleciła jej przynieść brandy oraz ciepłej wody.Wreszcie atak ustąpił i Claude osunął się na szezlong, zwieszającgłowę na piersi.Napił się brandy i ciepłej wody ze szklaneczki, którąprzyjaciel przysunął mu do warg.Po chwili poczuł się nieco lepiej, a twarznabrała żywszego koloru
[ Pobierz całość w formacie PDF ]