[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zatem ważna jest ona [myśl] tylko dla egzystencji, dlaktórej prawda stanowi bezwarunkowe życzenie i której uczciwość nie [pozwala]nigdzie w świecie widzieć prawdy jako jednej, jedynej, nieruchomo spoczywającej wbezczasowości.W filozofii uświadomienie sobie prawdy powstającej w 'komunikacji możliwe jestna tej drodze, że (przemyśli się wszystkie rodzaje wszechogarniającego tak, ażebydroga możliwej egzystencji w świecie uzyskała najszerszą przestrzeń.W obliczu tejzupełnej rozległości rzeczywistości i możliwości, egzystencja jako nieprzerwany ruchw czasowym istnieniu empirycznym musi zachować siebie.Tylko wtedy możeoddziaływać radykalna, wypływająca z rozumu i egzystencji, wola komunikacji,podczas gdy posiadanie prawdy, uznanej za ostateczną, faktycznie przerywakomunikację.Otwartość woli komunikacji jest dwojaka; Po pierwsze, na tę poznawalną[rzeczywistość], której jeszcze nie znamy.Skoro bowiem to, co nie daje się zakomu-nikować, jest [ale także] jakby go nie było, to otwartość zmusza do tego, abywszystko, co tylko możliwe, wprowadzić w medium komunikowalności, by dziękitemu uzyskało ono byt dla nas.Po drugie, otwartość ta jest przygotowana nasubstancję każdej istoty, która mi się naprawdę zakomunikowuje, jako na coś innego,czym sam nie jestem, lecz z czym mogę się solidaryzować w woli bezgranicznegostawania się sobą.To miłujące szukanie człowieka nie ma kresu.Ale ponieważ moja świadomość zawsze pozostaje ścieśniona, z jednej strony wobecbytu, który dla mnie nie istnieje z powodu swej niemożności zakomunikowania się choć przecież niedostrzegalnie oddziałuje na mnie, na moje istnienie empiryczne i mójświat a następnie wobec empirycznego istnienia i egzystencji innych, którzy nie sąidentyczni ze mną i nie myślą tak jak ja, ale czego nie dostrzegam poprzez swójprzekaz określają także moje empiryczne istnienie, i 'których komunikacjaumożliwiłaby mi jeszcze głębsze dotarcie do samego siebie, [ponieważ tak się dzieje,]to ta moja świadomość nigdy nie jest czymś absolutnie prawdziwym; bowiem nigdynie jest całością.Niespodziewanie oddziałując na mnie przypomina mi się wciąż, bymnie ustał w ruchu, który skierowany jest na to, co prawdziwe, albo będę musiał do-świadczyć własnej nieprawdziwości w następstwie tego, że sprawy potoczą się bezniego udziału.Prawda, mówi Hegel, na przekór świadomości jest powiązana zrzeczywistością.Rzeczywistość ta istnieje jako działanie tego, co niezakomunikowanei, być może, nie pozwalające się zakomunikować w świecie, jako to, czegonasłuchujemy nie rozumiejąc, co od czasu do czasu przychodzi do nas i czego tylkodoznajemy (erleiden).Przy tym bezgraniczna wola komunikacji nigdy nie oznaczazwyczajnego podporządkowania się drugiemu jako takiemu, lecz oznacza poznawaniego, słuchanie, chęć liczenia się z nim aż po konieczność przemiany siebie samego.Toteż konieczne dla życia, w całokształcie wszechogarniającego, w którym sięznajduję, jest to, by zdobyć się na odwagę: Samo rozjaśnienie ukazuje mnie wsytuacji, w której ważę się, nie dlatego, że w swej zuchwałości szukamniebezpieczeństwa, lecz dlatego, że muszę.Tylko przy ślepym trzymaniu się życiamożna ukrywać przed sobą to ustawiczne zdobywanie się na odwagę i tkwić wpolaryzacji pomiędzy rzekomą pewnością a strachem, który przetrzymuje się i potem onim zapomina.Zmiałość polega na tym, że widzi się to, co możliwe aż po najwyższystopień, czyha się, by Je wywabić dzięki ryzyku własnej otwartości, ale z poczuciem49odpowiedzialności za to, jakim ludziom zawierzam i jak sobie ufam zarazem zeświadomością tego, że komunikacja na każdym stopniu możliwa jest tylko inter pares.Niepowodzenie i zawód muszę wziąć na siebie jako moją winę, być może oznacza tokryzys, z którego dopiero teraz zrodzi się niezachwiana komunikacja, a może klęskę,której sensu nie pojmuję.Gdy wszechogarniające uobecnia się w każdej postaci, gdy wola komunikacji możebyć rzeczywiście totalna, wtedy egzystencja staje przed ostateczną granicą,[mianowicie] że istnieje wiele prawd w sensie egzystencjalnej bezwarunkowości.Ta mnogość prawd uznana filozoficznie mogłaby sprawiać wrażenie słabościcharakteru.Stawia się zarzut: tylko jedna prawda może być tą prawdą w sposóbbezwarunkowy, jeśli nie dla Boga, to dla człowieka; człowiek nie może stanowić osobie w sposób bezwarunkowy, jeśli nie wierzy w swoją prawdę jako tę jedyną
[ Pobierz całość w formacie PDF ]