[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.I wszystko na nic.Nic nie powstrzymałogo od krzywdzenia ludzi, od bezsensownego zabijania iokrucieństwa.I oto znów wrócił, rujnując moje malutkieszczęście z taką nonszalancją, jak gdyby cisnął talerzem opodłogę.Jest taki arogancki.Nawet nie starał się zamaskować przedemną.Wparował do liceum Berkeley w tym samym ciele, wktórym ostatnio go widziałam.Sądzi, że tak świetnie mnie zna- że na jego widok natychmiast spłonę rumieńcem, zacznę sięjąkać albo zrobię coś innego, czym się zdradzę.Tu się przeli-czył - i jestem z tego powodu bardzo dumna.Tak łatwo mnie nie złapie.Jeszcze dziś uciekam.Jeśliwyruszę, gdy tylko Morganowie zasną, będę miałaprzynajmniej jedną noc przewagi.Rodzice Kailey odkryjąmoją nieobecność rano i wtedy dopiero uderzą na alarm.Dotego czasu muszę już być daleko.Wyobrażam sobie chwilę, gdy rano nie zjawiam się nabiologii.Cyrus na pewno będzie już wiedział, że to ja.Będziewiedział, że wygrałam tę rundę - uciekłam, zanim zdążył mniezłapać.Nagle przychodzi mi do głowy myśl, która zwala mnie znóg: Cyrus chce, żebym zaczęła uciekać.Oczywiście, że tak.Właśnie dlatego nie zmienił ciała.To nie była arogancja -tylko dobry ruch w grze.Jeśli zniknę, będzie już wiedział,kogo szukać.Oddech rwie mi się z ulgi.Uświadamiam sobie,jak blisko byłam zrobienia ruchu, który pchnąłby mnie prostow jego ręce.Cyrus za dobrze mnie zna.Jeśli zostanę, ale zachowam spokój i najlepiej jak umiemzagram przeciętną nastolatkę z liceum - wtedy tylko mamszansę zwyciężyć.Już raz mnie przepytał i chyba wypadłamwystarczająco dobrze.Gdybym tylko dała radę spokojnie toprzeczekać, mógłby pomyśleć, że już dawno przeniosłam sięgdzieś indziej albo że w ogóle mnie tu nie było.Jestem dumna z tego, że go przejrzałam.Mozę i Cyrus znamnie lepiej niż ktokolwiek inny na świecie, ale ja też goznam.To już postanowione: ja zostaję, 'a to on się wynosi,miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości.Tymczasemspróbuję wymyślić, jak go przekonać, że Seraphiny Amesnigdy tu nie było.Gdybym podłożyła mu fałszywąwskazówkę.Cos wymyślę.Jedno wiem na pewno: więcej nie będę uciekać.Rozdział 27Noah nie patrzy na mnie, gdy wsiadam i przez całą drogęrozmawia z Bryanem o futbolu.Wiem, że go zraniłam.Mamwyrzuty sumienia, że wczoraj odmówiłam mu wspólnegospaceru.Bryan szybko gdzieś ucieka, a Noah wyrusza w stronębudynku beze mnie.- Hej! - wołam.Odwraca się, ale nic nie mówi.Jego twarzjest pozbawiona jakiegokolwiek wyrazu -Przepraszam zawczoraj - mówię.- Byłam w złym humorze, ale to nie miałonic wspólnego z tobą.Wzrusza ramionami.- Nie musisz się tłumaczyć, Kailey.Jeśli chcesz zapomniećo tym, co się stało w Halloween, to w porządku.Jazrozumiem.Podchodzę do niego i staję bardzo blisko.Wyciągam rękę iściskam jego dłoń.- Nie chcę o tym zapomnieć.Nie potrafiłabym -ProszęNoaha gestem, żeby się pochylił, po czym całuję go wpoliczek.- Nic się nie zmieniło - szepczę mu do ucha.Gdy odrywam się od niego, nie jest już spięty.Uśmiecha siędo mnie.- Chcesz po południu posiedzieć w domku na drzewie?Wybucham śmiechem.- Jasne.A może moglibyśmy nawet iść gdzieś na randkę.Jak dorośli.- Pójdziesz ze mną na lunch do kafeterii? Rozbawił mnie.- Umowa stoi.Gdy wchodzę do pracowni biologicznej, uderza mnieprzytłaczający smród formaldehydu, ale to widok Cyrusa wkolejnym pięknym garniturze przyprawia mnie o mdłości.Niedaj się sprowokować, przypominam sobie.Cyrus czeka, aż wszyscy zajmą miejsca, po czym zabieragłos.- Wczoraj rozmawialiśmy o chemii świadomości, otajemnicach, które główny nurt nauki musi dopiero zbadać.Dziś chcę, żebyśmy mieli te pytania w pamięci, gdy będziemyprzeprowadzać sekcję.Klasa wydaje zbiorowy jęk, a więcej niż jedna osoba mówinawet głośno: Błe!"- Przeprowadzimy sekcję królików - ciągnie Cyrus.-Zgadzam się, że to przykre, że obiekty naszych badań będąmartwe
[ Pobierz całość w formacie PDF ]