[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Billy wydawał się zbyt miłym facetem jak na przygodę na jedną noc, ichoć nie powiedział niczego wyraznie, było widać, że pragnie czegoś wię-cej niż nic nieznaczącej przygody.- Masz ochotę na piwo? Zdaje mi się, że w lodówce mam jeszcze dwabecki.- Tak, bardzo chętnie. Na jego twarzy było widać troskę.- Co się sta-ło, Mel? Wszystko w porządku?Pragnęłam mu powiedzieć, że nic mi nie jest.Pragnęłam mu powiedzieć,że wszystko w porządku.Ale zamiast tego usłyszałam własne słowa:- Naprawdę mi przykro, Billy, ale to się chyba nieuda.- Spodziewałem się, że powiesz coś takiego - westchnął.- Ma to związekz twoim byłym?Kiwnęłam głową.- To trochę skomplikowana sprawa.- Zawsze tak jest.- Odłożył ulotki na blat.- Wiesz, Mel, było super, alechyba powinienem się zbierać.Uściskałam go i pocałowałam w policzek.Część mnie już żałowała, żepozwoliłam mu odejść, ale wiedziałam, że robię to, co należy.- Naprawdę cię przepraszam, Billy.Nie masz pojęcia, jaka rano będę nasiebie wściekła, wiedząc, że tak cię zawiodłam.Billy nie odpowiedział.Moje słowa uczyniły tę sytuację chyba jeszczebardziej niezręczną.Przy drzwiach się zatrzymał, żeby zapiąć kurtkę.RLT- Mel, czy mógłbym zadzwonić do ciebie w tygodniu, żebyśmy moglisię gdzieś umówić jako przyjaciele, bez żadnych zobowiązań"?Myśl o ponownym spotkaniu się z Billym naprawdę mi się spodobała.Ichoć przyznaję, że przyczyną częściowo była próżność - nowość polegającana pławieniu się w jego uwielbieniu jeszcze się nie opatrzyła - poza tymautentycznie go polubiłam.Był zabawny, lubiłam jego towarzystwo i wy-dawał się bardziej szczery i otwarty niż większość facetów, jakich pozna-łam w ciągu ostatnich lat.- Fajnie by było.Naprawdę.Po jego wyjściu zabrałam się za sprzątanie kuchni, w której panowałstraszny bałagan.Prawie natychmiast mnie to znudziło, zamiast tego otwo-rzyłam więc lodówkę, wyjęłam opróżnioną do połowy butelkę chardonnay inapełniłam kieliszek.Gdy pociągnęłam pierwszy łyk, sięgnęłam do kiesze-ni i wyjęłam z niej breloczek, który dostałam od Billy'ego.Uśmiechnęłamsię, nadal zdumiona rym, jak udało mu się wymyślić tak odpowiedni pre-zent.Wyjęłam telefon i wystukałam: Homar.Jak to zrobiłeś?", po czymwcisnęłam wyślij".Sześćdziesiąt sekund pózniej przyszła odpowiedz: Porządny magik nigdy nie zdradza swoich sztuczek".Billy zadzwonił nazajutrz i umówiliśmy się na przyszły tydzień na drinka tylko jako przyjaciele".Spotkaliśmy się w Sams Chop House przy ChapelWalks i przegadaliśmy cały wieczór, niewiele pijąc, ponieważ mieliśmysobie zbyt dużo do powiedzenia i zbyt dużo żartów do podzielenia się nimi.Zanim wieczór dobiegł końca, dla mnie było oczywiste, że to się nie skoń-czy jedynie na byciu dobrymi przyjaciółmi.Coś między nami zaiskrzyło.Chemia między nami wydawała się czymś naturalnym i swobodnym -wcześniej nie sądziłam, żeby było to możliwe z kimś innym niż Paul.Ichoć tamtego pierwszego wieczoru do niczego nie doszło - nawet się niepocałowaliśmy - wiedziałam, że niedługo coś się wydarzy i że będzie to jaknajbardziej na miejscu.RLTKilka tygodni pózniej Billy zaprosił mnie na sobotni wieczór do kina.Wtedy spędzaliśmy już wspólnie tyle czasu, że kiedy nie byłam na uczelni,nie pracowałam w knajpce Blue-Bar ani nie spałam, najprawdopodobniejbyłam z Billym.Ale przez cały ten czas ani razu nie byłam u niego w do-mu.Kiedy powiedziałam mu o tym po filmie, przyznał się, że to celowastrategia, ponieważ się wstydzi.Wypytywałam żartobliwie, dlaczego, alejemu było to chyba nie w smak, porzuciłam więc temat.Ale krótko potem,ni stąd, ni zowąd zapytał:- Masz ochotę iść teraz do mnie?Wydawał się poruszony, pożałowałam więc tego, że się z nim drażniłam iodparłam, że nie musimy, on jednak nalegał, złapaliśmy więc taksówkę doWithington
[ Pobierz całość w formacie PDF ]