[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.-Od lat.PowiedziaÅ‚bym, że nasz zwiÄ…zek jest bardzo udany.- Na pewno - wtrÄ…ciÅ‚am uspokajajÄ…co.- To widać.-.ale w dziurze, w której mieszkamy, nie możemy siÄ™ do niego otwarcieprzyznać, chociażby ze wzglÄ™du na moich rodziców.- Och.- Ojciec, mój prawdziwy ojciec, nawet to rozumie.PowiedziaÅ‚ kiedyÅ› domnie: WÅ‚aÅ›ciwie spodziewaÅ‚em siÄ™ tego.Na plaży rozglÄ…daÅ‚eÅ› siÄ™ tylko zachÅ‚opcami.%7Å‚yj, jak chcesz, bylebyÅ› byÅ‚ szczęśliwy".Matka jednak uważa to zazboczenie, zwyrodnienie, chorobÄ™, coÅ›, z czego można siÄ™ wyleczyć modlitwÄ…,zimnymi prysznicami i silnÄ… wolÄ….Jej zdaniem wÅ‚aÅ›nie tej silnej woli mi brak.Nie traci nadziei, że jest to tylko kwestia przyzwyczajenia i jeszcze siÄ™ przesta-wiÄ™", jak tylko spotkam odpowiedniÄ… kobietÄ™ i zaznam z niÄ… prawdziwej miÅ‚oÅ›ci.%7Å‚eby dopomóc losowi, podsuwa mi coraz to nowe dziewczyny, sÅ‚owo dajÄ™, jakna kobietÄ™ tak bogobojnÄ…, to strÄ™czy jak rajfurka.Na wypadek, gdybym wciążjeszcze nie zrozumiaÅ‚, powtarza nieustannie, jak bardzo tÄ™skni za wnukami. Wtym domu brakuje dzieciÄ™cych gÅ‚osów, Cookie - mówi.- To chyba naturalne, żechciaÅ‚abym je przed Å›mierciÄ… jeszcze usÅ‚yszeć".OczywiÅ›cie ma koÅ„skie zdrowiei przeżyje nas wszystkich.- Cookie, naprawdÄ™ nie musisz przejmować siÄ™ zdaniem mat-ki.To twoje życie, a nie jej, prawda?- Kiedy to nawet nie ona stanowi problem, tylko Martin.To Martin chcetrzymać nasz zwiÄ…zek w tajemnicy.- To rzeczywiÅ›cie.TLR- A mnie sprawia tym ból.To tak, jakby siÄ™ mnie wstydziÅ‚.- Z caÅ‚Ä… pewnoÅ›ciÄ… nie!- Nie, oczywiÅ›cie, że nie, ale tak siÄ™ czujÄ™.To idiotyczne, żebym mówiÅ‚ ta-to" do faceta, z którym sypiam, prawda? Dopiero wtedy czujÄ™ siÄ™, jakbym rze-czywiÅ›cie byÅ‚ zboczeÅ„cem.- MogÄ™ sobie wyobrazić.WszÄ™dzie, czy tylko na Ischii?- Co: wszÄ™dzie? Czy wszÄ™dzie czujÄ™ siÄ™ zboczeÅ„cem?- Nie, nie, chciaÅ‚am wiedzieć, czy wszÄ™dzie ukrywacie prawdziwy charakterwaszego zwiÄ…zku, czy tylko na Ischii, u don Battisty, ze wzglÄ™du na gÅ‚Ä™bokÄ… reli-gijność WÅ‚ochów z PoÅ‚udnia?- Moim zdaniem don Battista traktuje z gÅ‚Ä™bokÄ… religijnoÅ›ciÄ… przede wszyst-kim pieniÄ…dze, a nie uczucia.Jestem przekonany, że nie ma żadnych wÄ…tpliwoÅ›cico do rodzaju naszego zwiÄ…zku, ale udaje, że wierzy w wersjÄ™ ojca i syna.- W takim razie naprawdÄ™ nie rozumiem dlaczego.- Martin prowadzi w Oberammergau chór chÅ‚opiÄ™cy.To bardzo dobry chór,na wysokim poziomie, jezdzi z nim po caÅ‚ym Å›wiecie.Gdyby jego orientacjaseksualna wyszÅ‚a na jaw, rodzice natychmiast odebraliby mu dzieci.Martin ko-cha te dzieciaki i nigdy nie zrobiÅ‚by im krzywdy, ale ludzie siÄ™ bojÄ….Dla wiÄ™k-szoÅ›ci mieszkaÅ„ców naszego miasta homoseksualista i pedofil oznacza to samo,a jak do kogoÅ› raz przywrze etykietka pedofil", to może siÄ™ pożegnać z wszel-kimi funkcjami publicznymi.Dlatego Martin umiera ze strachu, żeby nasz zwiÄ…-zek nie wyszedÅ‚ na jaw.- Ależ to okropne! W dzisiejszych czasach, kiedy nieomalże codziennie jacyÅ›znani ludzie przyznajÄ… siÄ™ do swoich prawdziwych preferencji? Politycy, akto-rzy.- Znani, być może.Ale my mieszkamy w maÅ‚ym miasteczkuw Górnej Bawarii i nie jesteÅ›my znani.Nie u nas i nie z tym chórem.TLR- JesteÅ› zupeÅ‚nie pewny? Prawie na caÅ‚ym Å›wiecie można przecież teraz zwiÄ…-zek osób tej samej pÅ‚ci nawet oficjalnie zarejestrować.- NajzupeÅ‚niej pewny.- No cóż, zawsze mi siÄ™ wydawaÅ‚o, że ukrywanie czegokolwiek może prowa-dzić na dÅ‚uższÄ… metÄ™ tylko do katastrofy.Tym bardziej powinniÅ›cie chociaż naurlopie przestać udawać.Zmiana hotelu byÅ‚aby ku temu dobrÄ… okazjÄ….- PrzemyÅ›limy to sobie.NajchÄ™tniej wyruszyÅ‚abym natychmiast pod Monte Montagnone, ale w gÅ‚Ä™biogrodu rozlegÅ‚ siÄ™ podniecony gÅ‚os Cesariny:- Signor Reiss, signor Reiss è venuto! - któremu towarzyszyÅ‚o uspokajajÄ…ce po-mrukiwanie pana Reissa.ZerwaÅ‚am siÄ™ z fotela i przeskakujÄ…c schodki, zbiegÅ‚amdo bramy, pod którÄ… pan Reiss wysiadaÅ‚ wÅ‚aÅ›nie z taksówki.ZawisÅ‚am mu z roz-pÄ™dem na szyi.- O mój Boże - powiedziaÅ‚ przerażony.- Czy coÅ› siÄ™ staÅ‚o?- Nie, skÄ…dże, ucieszyÅ‚am siÄ™ po prostu.BrakowaÅ‚o mi pana.Po dÅ‚ugim okresie przymusowej izolacji, kiedy nawet najsmaczniejsze potra-wy Agnesiny przyprawione bezbrzeżnÄ… pogardÄ… don Battisty stawaÅ‚y mi w gar-dle, kolacja z panem Reissem, Cookiem i Martinem wydaÅ‚a mi siÄ™ uroczystymprzyjÄ™ciem.Do tej pory nie mogÅ‚am pozbyć siÄ™ wrażenia, że chyba muszÄ™ byćtrÄ™dowata, co bardzo podtrzymywaÅ‚o na duchu paniÄ… Kubitschek z Eisenhutten-stadt w Brandenburgii, przyzwyczajonÄ… do odgrywania zazwyczaj tej wÅ‚aÅ›nie ro-li.Jak mi siÄ™ kiedyÅ› zwierzyÅ‚a, nieustannie wydawaÅ‚o jej siÄ™, że inni goÅ›cie od-prowadzajÄ… wzrokiem każdy podnoszony przez niÄ… do ust kÄ™s, zastanawiajÄ…c siÄ™,jakÄ… to część uiszczonego przez nich podatku solidarnoÅ›ciowego, pomocy inwe-stycyjnych i Å›rodków wyrównania strukturalnego akurat zjada.Naturalnie za-pewniÅ‚am jÄ…, że siÄ™ caÅ‚kowicie myli, chociaż sama sÅ‚yszaÅ‚am poprzedniego wie-czoru, jak pani Cornelia w przystÄ™pnych sÅ‚owach tÅ‚umaczyÅ‚a don BattiÅ›cie, czegonaród oczekuje od rodaków z nowych landów:TLR- Na pewno przyzna mi pan racjÄ™, drogi don Battista, że jeżeli to caÅ‚e zjedno-czenie rzeczywiÅ›cie byÅ‚o nie do unikniÄ™cia, to przecież nie po to pchamy naszeciężko zarobione pieniÄ…dze na wschód, żeby oni wylegiwali siÄ™ nad ZatokÄ… Ne-apolitaÅ„skÄ….Powinni najpierw nauczyć siÄ™ porzÄ…dnie pracować, no nie?Pan Reiss wyglÄ…daÅ‚ przy kolacji imponujÄ…co.MiaÅ‚ na sobie letni jasny garni-tur z kamizelkÄ…, na której widniaÅ‚a zÅ‚ota dewizka od zegarka, na szyi dużą je-dwabnÄ… muszkÄ™, w klapie marynarki gaÅ‚Ä…zkÄ™ oleandra.BiaÅ‚y kapelusz, przepasa-ny wstążkÄ…, odÅ‚ożyÅ‚ na puste krzesÅ‚o i jego odkryta gÅ‚owa z siwymi, falujÄ…cymiwÅ‚osami przypominaÅ‚a bardziej niż kiedykolwiek gÅ‚owÄ™ starego lwa.Mimo upaÅ‚ui dÅ‚ugiej podróży wyglÄ…daÅ‚ Å›wieżo, ani jedna kropelka potu nie perliÅ‚a siÄ™ na jegoszerokim czole.Starannie rozÅ‚ożyÅ‚ na kolanach serwetkÄ™ i z wielkim smakiempochÅ‚aniaÅ‚ pieczonÄ… solÄ™, szczodrze dolewajÄ…c sobie biancolelli.StojÄ…ca wdrzwiach kuchni Agnesina przyglÄ…daÅ‚a mu siÄ™ z rozczuleniem: lubiÅ‚a, kiedy go-Å›cie potrafili docenić jej talent.- No i co teraz? - zapytaÅ‚ z troskÄ… pan Reiss, dolewajÄ…c mi wina z oszronionejbutelki.- Wyprowadzi siÄ™ pani z willi?OczywiÅ›cie o kryzysie moich stosunków z don BattistÄ… mogÅ‚am mu opowie-dzieć jedynie w bardzo oglÄ™dnych sÅ‚owach
[ Pobierz całość w formacie PDF ]