[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Na uczy sięma ni pu lo wać męż czy zna mi i uda wać go rą cą dupę.Na uczy się żą dać wię cej i wię cej.Ośmie lisię na wet się gnąć po mi łość.Będą i tacy, któ rzy przej rzą ją na wy lot i spró bu ją obu dzić lo do wą księż nicz kę.Mar twą odpasa w dół.Bo tak to cza sem dzia ła.CZTERDZIEZCI CZTERDZIEZCI: DZIUNIOLUDEKNa pię cie za miast ma leć, za czę ło ro snąć.Zred ni zro bił się ro man tycz ny i za zdro sny.Bezwy raz ne go po wo du, bio rąc pod uwa gę fakt, że Dziu nia dni spę dza ła z Bu nią, a noce z nim.Niewszyst kie, rzecz ja sna.Dwa, trzy razy w ty go dniu Zred ni przy cho dził pod jej okno, upew niw szy się naj pierw, żew in nych oknach jest ciemno.Chra pa nie ojca ozna cza ło, że Dziu nia może się wy mknąć.Chra -pa nie nio sło się echem aż pod cmen tarz, tnąc ci szę nocy jak trak tor.Sku tecz nie za głu sza łowszel kie inne dzwię ki.Dziu nia otwie ra ła okno i sy cząc z bólu osu wa ła się w gę sto po sa dzo neróże.Póz niej mu sia ła prze drzeć się jeszcze przez ja łow ce i była wol na.Swo bod na jak ptaknocy.Pra wie szczę śli wa.Pod pre tek stem bólu brzu cha od mó wi ła dal szych ćwi czeń fi zycz nych, ale po zwa la ła sięca ło wać.Brzuch bo lał ją cza sem na praw dę, a cza sem nie.Zred ni za do wa lał się te raz drob niej szy mi pieszczo ta mi i nie na ci skał, ale by wał sfru stro -wa ny. Przy najmniej po gła skaj pro sił.Dziu ni było go tro chę żal, więc czu jąc się jak sio stra mi ło sier dzia uprzej mie po dą ża łaza in struk cja mi.Zmiesz ne urzą dze nie my śla ła, tro chę roz ba wio na, tro chę znie sma czo na, sta -ran nie ukry wa jąc swo je uczu cia.Uwa ża ła też, żeby nie ko men to wać tych czyn no ści, a zwłasz-cza nie wy po wia dać gło śno swo ich impre sji.Typu uro czy ste do je nie sam ca albo hi gie nabrzusz na.Z pew nej per spek ty wy tak to wła śnie wy glą da ło.Jed no cze śnie po do bał jej się spo sób, w jaki Zred ni wy ma wiał jej imię.I za mglo ne spoj -rze nia, któ ry mi ją ob da rzał.Szep ty do ucha.Po lne kwiatki.Wier szy ki bez ry mów.Zred ni z wol na sta wał się po etą.Dziu nia dba ła, żeby za wsze coś mi łe go po wie dzieć po -ecie.Sko ro zna lazł się ktoś taki.Kto za da je so bie trud skła da nia słów w wier sze dla niej.Poraz pierw szy.I ostat ni.Te raz, ma jąc do świad cze nie po rów naw cze, zda ła so bie spra wę z tego, że Pro fe sor uży wałjej cia ła, nie da jąc nic w za mian.Lub nie wie le.Czym są czer wo ne la kier ki wo bec siły po ezjii uro ku po lnych kwia tów?Te raz czu ła się ob da ro wy wa na szczo drze.Pra gnę ła od po wie dzieć w ten sam spo sób.Oka -zać uczu cia.Kło pot w tym, że czu ła nie wie le.Z tego wła śnie po wo du nie po do ba ła się so bie.Nie ro zu -mia ła swo je go chło du i dy stan su, na wet w chwi lach uwa ża nych za pod nio słe.Ta kich jak ta: Ko cham cię mó wił Zred ni, a Dziu nia za sta na wia ła się, co on przez to ro zu mie.Chcia ła po wie dzieć: Ja też cię ko cham , ale bra ko wa ło jej prze ko na nia, że to praw da.Owszem, coś czu ła.Mia ła w so bie spo ro sym pa tii.Mia ła po czu cie, że Zred ni na le ży do niej i że to przy jemne.Ale cią gle nie mo gła w so bie od na lezć tego ognia, o któ rym czy ta ła i sły sza ła, że sma ku jesłod ko jak nic na świe cie.Nie chby po ja wił się ja kiś dreszcz, ja kaś gę sia skór ka pod do ty kiem męż czy zny.Nie chbysłod ki żar cia ła uci szył my śli i po ru szył mię śnie, aż do drże nia.Albo żeby ser ce przy śpie szy łona wi dok ko chan ka.Czy mo gła przy pusz czać, że fi zycz nie nie jest w sta nie prze żyć sta nu za tru cia, zwa ne go za -ko cha niem? W jaki spo sób ona (czy kto kol wiek inny) miał by wpaść na ten nie wia ry god nywręcz trop?[Miną lata i opad ną jej ręce.Uzna sie bie za zim ną sukę, lecz za nim to na stą pi, bę dzie szu -kać tego je dy ne go, wy jąt ko we go męż czy zny, któ ry spra wi, że Dziu nia wreszcie się za ko cha.Albo cho ciaż za pra gnie.I nic.Zu peł nie nic
[ Pobierz całość w formacie PDF ]