[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.-Idz - powiedział,marszcząc brwi.- Idz i towarzysz swojej pani.Riko wygonił mnie z komnaty, skrzecząc: Idz? Idz!", jakjakaś zwariowana wrona.Pobiegłam korytarzem.Za rogiemzwolniłam i czekałam na karła, aż się ze mną zrównał.-Czy małżeństwo to nie wspaniała rzecz? - westchnął.-Aatwo ci szydzić - odparłam.- Nigdy nie byłeś żonaty.-Oszczędzałem się - poinformował mnie dumnie.-Naprawdę?-Pomyślałem sobie, że jak Aleksy dostanie włócznią,miałbym szanse u flecistki.Nie mogłam się powstrzymać.Zachichotałam.- Nie dorasta ci do pięt - powiedziałam.-Jeszcze nie - przyznał mi rację.- Ale taki mam ogólnyzamysł.Czy Eufra naprawdę myślała, że go przekona, aby nieruszał w pole?- Zapomina, że Aleksy czasem bierze cesarzowanie naserio.Naprawdę wyprawi się przeciwko krzyżowcom?-Tak daleko, żeby miasto miało dobre przedstawie-91nie - rzekł.- Pomacha mieczem, potrząśnie włócznią, błyśnieikoną i wyśle przed siebie gwardię.Jego rycerskie dni minęły. A co z przekupstwem? Wspomniałem o tym.Powiedział: Zastanawiam się, czyna świecie jest dość złota, żeby sobie odpłynęli?" Dobrepytanie.A jej jak się to spodobało?- Nie miałam okazji o tym napomknąć.Dzień był wypełniony przedstawieniami, a jakość występów marna. Pilnuj się.Kiedy ta rodzinka zaczyna się wadzićmiędzysobą, nie kończy się na słowach.Wcześniej czy pózniej idąw ruch sztylety.Zobaczymy się wieczorem.Uściskaliśmy sobie nawzajem nosy i ruszyli w przeciw-nych kierunkach.Wróciłam do komnat cesarzowej w sam czas, aby zoba-czyć, jak kapitan wlecze korytarzem Eudoksję.Przerazliwiewrzeszczała:- Ale ja nie chcę do swoich komnat!Drzwi zamknęły się z hukiem, trzasnął obracany w zamkuklucz i wrzaski ucichły.Cesarzowa zniknęła, zostawiając za sobą ślad w postacisponiewieranych dam.Pomogłam jednej z nich wstać.Nazywała się Izadora i była z bogatego konstantynopoli-tańskiego rodu, który liczył na to, że umieszczając dziewczynęprzy cesarzowej, polepszy jej przyszłość.Owszem, aledziewczę musiało się nauczyć znosić z uśmiechem razy.Sągorsze rzeczy do przyswojenia, to też jednak nie była przy-jemność.- Dziękuję ci, błaznie - szepnęła, kiedy chusteczką osu-92szyłam krew na jej wardze.- Jak to dobrze, że nie muszęwyjść do miasta.Nie cierpię pokazywać się publicznie w ta-kim stanie.- Noś to z dumą - poradziłam jej.- Mężczyzni zawszeprzechwalają się swoimi bliznami.Czemu my nie miałybyśmy być dumne z naszych?Uśmiechnęła się słabo.- Mogę cię o coś zapytać? szepnęłam.Rozejrzała się i skinęła głową.- Zaintrygowała mnie pewna kobieta, która mieszka naPiątym Wzgórzu.Chodzi w żałobie i mieszka sama w rezydencji za wielkim murem.Plotka głosi, że to czarownica.Niewiesz.Przerwałam, bo zbielała jak chusta.- Proszę, Aglajo - szepnęła ze strachem. Nigdy niewspominaj jej w tych apartamentach.-Ale.Potrząsnęła głową i odeszła.Zostałam z zakrwawionąchusteczką.O co w tym wszystkim chodzi? zastanawiałam się.Może tojakiś zwykły przesąd.Nietrudno o nie w pałacu, który miałtaką panią.Ale kiedy Eufra poznała czarownicę, to prędzejbyła gotowa wymieniać przepisy, niż uciekać.Co takiegowyjątkowego miała w sobie tamta?Ten orzech był za twardy do zgryzienia.Postanowiłam, żeczas zrobi to za mnie.Z sypialni Eufry przybiegła służąca.Ku mojemu zdziwie-niu skierowała się prosto do mnie.- Chce cię widzieć - powiedziała.- Szybko!93Spojrzałam na sponiewierane kobiety, głośno przełknęłamślinę i poszłam.Chodziła po pokoju, ciągle jeszcze w uroczystym cesar-skim stroju, z przekrzywioną koroną.Na mój widok podeszłaszybkim krokiem, wyciągając ręce ku mojej twarzy.Z trudem się powstrzymałam, aby nie odskoczyć w tył.Znów ujęła w obie dłonie moją głowę i spojrzała mi w oczy. Córka - powiedziała.- Tak prorokuję. Też tak myślę, wasza cesarska mość - odparłam.Usatysfakcjonowana skinęła głową i uwolniła mnie.Rozmasowałam szczękę w miejscach, w które wbiła palce. Córki są gorsze - orzekła. Też mi się tak wydaje. Problem w tym, że je rozpieściliśmy.Traktowaliśmyzbyt łagodnie.Nie mają pojęcia o świecie, a gdy naglewychodzą za mąż, nauka bywa bolesna.Mój błąd, ale niemogę zmienić przeszłości.Pozostaje mi zmienić przyszłośći poświęcam każdą chwilę temu celowi. Twoje nieznużone wysiłki w tym względzie są prawdzi-wą inspiracją, Wasza Cesarska Mość. Daj spokój skarciła mnie ostro. Jesteś jedyną osobąw tym mieście, na której szczerość mogę liczyć, błaznie.Nie schlebiaj mi, kiedy najbardziej cię potrzebuję.Proszę, komplementy z najmniej spodziewanej strony.Nigdy nie oczekiwałam, że będzie chwalić moją uczciwość.Dowód na to, jak staranną pracę wykonałam, aby ją zwieść. Dobra, Eufro powiedziałam. Czego ode mniechcesz? Tym razem nawet nie nastroję lutni. Chociażbym nie wiem jak chciała, nie mogę wiecznie94trzymać Eudoksji pod kluczem.Musimy pokazać ludowi, jacyjesteśmy silni, każdy mąż i każda niewiasta.Jak zwyklebędzie odwiedzać chorych i więzniów.Wiesz, że zakochałasię w jednym z nich.- Tak, słyszałam.Westchnęła.-Nie ma nic głupszego niż takie porywy serca - mówiładalej. Tam, gdzie w grę wchodzi mężczyzna, kobietapowinna patrzeć trzezwo.Małżeństwo to związek, wktórym każda ze stron wykorzystuje drugą do swoichcelów.Jeśli nie chcesz być wykorzystana, nie możeszpozwolić, żeby miłość wchodziła ci w paradę.Zbyt póznoodebrałam od życia tę lekcję.Chcę ją przekazać moimcórkom, kiedy są jeszcze młode.-I Eudoksja musi się nauczyć najwięcej?-Właśnie - potwierdziła z zadowoleniem.- Chcę, żebyśzostała jej towarzyszką.Bądz przy niej podczas jejmiłosiernych odwiedzin.Pozyskaj jej zaufanie i donoś mi owszystkim.Ma osobistą straż, ale to mężczyzni, nie potrafiąodczytać jej zachowań.Potrzebuję tam kobiety i tylko tobiemogę zaufać.Skłoniłam się.-Oczywiście, zrobię to - powiedziałam.- Ale nie wydaje cisię, że będzie mnie podejrzewać?-Już o tym pomyślałam odparła.Lekko uchyliła drzwi i skinęła na mnie.Zerknęłam przezszparę.Zobaczyłam damy dworu i służące.Szydełkowały iplotkowały, cały czas nastawiając uszu w naszym kierunku.95 Zdrajczyni! - nagle wrzasnęła Eufra, aż podskoczyłam.Ze strachem odwróciłam się do niej.Uśmiechała się jak fu-riatka. Ty głupia, fałszywa zdziro! Myślisz, że wolno cize mnie szydzić prosto w oczy? Kto wie, co knujesz zamoimi plecami? Ale, Wasza Cesarska Mość zaprotestowałam, uświa-damiając sobie, że to gra. Tylko chciałam pomóc.-Ja decyduję, co jest najlepsze dla moich córek - krzyknęła. Jak śmiesz się wtrącać! Wynoś się i opowiedz im te swojeżałosne dowcipasy, jak masz ochotę.Otworzyła gwałtownie drzwi i wyrzuciła mnie za próg. Jeśli to sprawi ci przyjemność.- zaczęłam, ale przerwałam, widząc, że odchyla rękę do ciosu.Już dość tego teatru, pomyślałam tuż przed tym, jak jejpięść wylądowała na mojej szczęce.Odchyliłam się w ostat-niej chwili, bo jak na staruchę była niezwykle silna.Padłam napodłogę i przejechałam jakieś dziesięć stóp po gładkimczarnym marmurze.Zatrzasnęła drzwi i usiadłam, skupiającna sobie spojrzenia pozostałych niewiast.Niektóre wydawałysię szczerze uradowane moją konsternacją
[ Pobierz całość w formacie PDF ]