[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Ani nawet nie odczuwała takiej potrzeby.Czasem tylko, gdy zapadałyciemności, a ją dopadał tradycyjny już lęk, budząc przy okazji do życia także ból i tęsknotę czuła się samotna.Wtedy jednak włączała telewizję, radio albo wyciągała z półki jakiś kryminałi skutecznie izolowała się od otaczającej rzeczywistości.Jej krąg przyjaciół też raczej skurczył się, niż powiększył.Dopóki pracowała w szkole,miała więcej kontaktów z ludzmi.Teraz jednak uległy one znacznemu ograniczeniu.Z sąsiadami w takim wielkim, bezosobowym bloku także nie potrafiła się zbliżyć.Spotykała ich jedyniew windzie, czasem wymieniając zdawkowe uprzejmości.Wciąż odwiedzał ją od czasu do czasuPiotr Ruta, mimo że od śmierci Julii trochę zdziwaczał.Poszedł na emeryturę i poświęcił sięgłównie swojej działce rekreacyjnej na obrzeżach miasta.Czasem dzwoniły do siebie z ciotkąAdą, szczególnie z okazji świąt i innych rocznic, by wymienić wzajemne życzenia, alenajczęściej chyba spotykała się z Izą Minke, przyjaciółką jeszcze z lat szkolnych, która mieszkaław pobliżu dzięki czemu udało im się odnowić dawną zażyłość.Iza, dobroduszna,bezpretensjonalna, krępa szatynka z wąsikiem , miała wprawdzie rodzinę męża oraz synaw wieku szkolnym lecz chętnie wpadała do Marianny kilka razy w tygodniu, na popołudniowąkawę po pracy (pracowała w biurze jakiejś prywatnej firmy), by zwierzyć się jej z codziennychploteczek.Majka chętnie jej słuchała, z rzadka odwdzięczając się tym samym.Nie za bardzomiała z czego się zwierzać.Z początku Iza próbowała ją swatać, zapraszać na imprezytowarzyskie i wyjazdy weekendowe, ale z czasem zrezygnowała z tych prób.Zrozumiała, że jejkoleżanka to trudny przypadek po przejściach i przestała się narzucać.Marianna była jej za towdzięczna.Z powodu swej urody miała wprawdzie duże powodzenie u mężczyzn, jednak jakto sobie tłumaczyła akurat nie u tych, co trzeba.Najbliższe stosunki choć na odległość łączyły ją jednak z Duncanami.To ci dwaj teoretycznie obcy mężczyzni niezmiennie zastępowali jej rodzinę.Rodzinę.Zdała sobie nagle sprawę z tego, że tak naprawdę nie ma nikogo bliskiego.Po mnie niktnie zapłacze, uświadomiła sobie boleśnie.Bo niby z jakiej racji, skoro od przeszło dwóch lat żyław szczelnej skorupie, nikogo do siebie nie dopuszczając.Rozmyślając, doszła do wniosku, żewbrew pozorom matka była osobą znacznie od niej silniejszą, mimo że do tej pory wszyscy niewyłączając samej Marianny sądzili odwrotnie.Jednak w kryzysowych sytuacjach Julia, choćpoczątkowo zapadała się w sobie, szybko regenerowała siły, podnosząc się nawetz najboleśniejszego upadku.A Majka.Cóż.Majka na zewnątrz sprawiała wrażenie, że siętrzyma.Podziwiano ją.Wychwalano, lecz tak naprawdę jej życie obróciło się w perzynę poodejściu Julii.Doskonale zdawała sobie z tego sprawę, jednak nie potrafiła temu zaradzić.Czułasię bezwolna, wypompowana, pozbawiona życiodajnej energii.Bardzo brakowało jej matki tooczywiste, w końcu łączyło je nie tylko najbliższe pokrewieństwo, wspólne trudnedoświadczenia, lecz także bliska, zażyła przyjazń ale nawet nie o to chodziło.Ona po prostuprzestała żyć wraz z nią.Gdy poczuła na twarzy zimne krople, zorientowała się, że cmentarz powoli pogrąża sięw mroku, a za chwilę prawdopodobnie będzie lało.Poprawiła kwiaty w kamiennym dzbanie,wmurowanym w nagrobek.Były to piękne storczyki, lecz nie ona je tutaj przyniosła.To pewniePiotr, domyśliła się.Ciaśniej zawiązała szalik pod szyją i zaczęła zbierać się do wyjścia.Naosiemnastą była umówiona z Izą, która w wolne dni upiekła sernik i przy tej okazji zaprosiła siędo Majki na kawę.Zrobiło się pózno, a czekał ją dość długi powrotny spacerek pod górkę, dodomu.Na szczęście zabrała ze sobą parasol. Cześć, mamo. Głos jej się lekko załamał, lecz szybko się opanowała. Niedługoznów do ciebie zajrzę
[ Pobierz całość w formacie PDF ]