[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Będę pracował przez całą wieczność.Nigdy się nie poddam!Eon 97, wiek 4477.08Nie! To niemożliwe! Znowu nas wyganiają.Moje oddziały z trudem utrzy-mują się na nogach, a ta ognista broń tworzy pole bitwy, jakiego nie możemyznieść dlatego lojaliści popychają nas w całym szyku.Ustępujemy krok po kro-ku, zmuszeni do poddania się na tym miejscu, które nazywamy niebem.Patrzęna znane mi części tego wielkiego Miasta, a one znikają, gdy nieubłaganie jeste-śmy wypychani przez tajemniczą moc, odsuwającą nas od tronu.Zostajemy po-konani przez naszych kolegów aniołów, uzbrojonych w broń, której nie znamy,a prowadzi ich sam Narodzony! Jeśli wszystko potoczy się tak dalej, zostanie-my całkowicie przegnani z nieba do ciemnego kosmosu! Co stanie się wtedy?Eon 97, wiek?Nadal ustępujemy! Nie wiem co robi Marcolith i nie mam czasu, aby wysłaćdo niego posłańca.Muszę spróbować zgromadzić moje oddziały, aby zobaczyć,czy będziemy mogli się oprzeć w Wielkiej Sali Wejściowej.Być może tam bę-dziemy mogli się rozpierzchnąć i spowodować, że będą musieli nas ścigać w mi-lionie różnych kierunków równocześnie.Wtedy przełamiemy impet ich ataku.Gdybyśmy tylko mogli znalezć miejsce, gdzie ukryjemy się i uciekniemy od tychświetlistych mieczów, aby.Eon 97, wiek?To nie działa; jest ich po prostu za wielu.Nasze siły uległy już niemal wyczer-paniu na tym straszliwym polu bitwy, a kiedy moje oddziały starają się rozpro-.26 Pamiętnik Lucyferaszyć, wtedy zostają otoczone przez kolejne echelony lojalistów.Jesteśmy w pu-łapce.Dwóch na jednego: tej nierówności nie da się pokonać.Nie damy rady utrzymać naszego terenu.Jego siły wydają się być wszędzie nawet za nami i wciąż zmuszają nas do ustąpienia.Zdaję sobie sprawę z tego,że On stosuje tu nieskazitelną strategię: ma zamiar pozostawić nas przy życiu ale na wygnaniu, gdzie nie będziemy mieli żadnego wpływu na nic! Nikt z nasnie został zraniony, a jedynie jesteśmy nieubłaganie wypychani w kierunkumurów Miasta.Moje siły skupiają się już na wewnętrznych wałach.Zawsze zastanawiałem się nad tym, dlaczego to miasto otoczone jest murem.Teraz, być może, mam na to odpowiedz.Zadaniem muru jest chronienie przedczymś.Czy On przewidział, co się stanie? Czy wiedział o tym, że będzie mu-siał stanąć w obliczu buntu?Eon 97, wiek?Nie możemy pozwolić, aby nas tu przyłapano; musimy ruszyć, daję więc roz-kaz ucieczki.W tym sektorze miasta istnieją trzy bramy, a moje armie przele-wają się przez nie jak potok światła.Przechodząc przez środkową bramę rzucamjeszcze ostatnie spojrzenie na połyskujące wały, na same mury i fundamentyozdobione klejnotami, które tak często podziwiałem.Udając się na dalekiewyprawy i wracając z nich zwykle zatrzymywałem się na tym miejscu, aby choćprzez chwilę podziwiać subtelną kombinację kolorów: ognisty błysk jaspisowychmurów, głębokie odcienie błękitu, zieleni, czerwieni, żółci i fioletu fundamen-tów.Zgłodniałym wzrokiem patrzę na to, starając się wyryć je w mojej pamięci,mam bowiem straszliwe obawy, że mogę już nigdy nie zobaczyć tego miejsca.Eon 97, wiek?A więc, minęło.Minęło! Miasto, które tak bardzo umiłowałem, które było midomem od samego mojego początku, teraz jest jedynie obrazem w mej pamięci.Już nie mogę dostrzec go w oddali, mam za sobą jedynie pustkę kosmosu.Tak więc po prostu będziemy musieli zniknąć stać się niewidoczni, wyma-zani z pamięci! Lojaliści zaś w Zgromadzeniu zapomną nawet, że kiedykolwiekistnieliśmy.Dziękuję bardzo, nie dopuszczę, aby to się miało stać! Muszę sięupewnić, że nie zapomną o nas nigdy.A gdy tak pośpiesznie przelatujemy głębię przestrzeni, w mojej głowie po-wstaje plan.Jest sposób, aby Go wyzwać, nawet w najdalszym zakątku kosmo-su: Podważę Jego prawo! Postawię zarzut, że nie jest ono sprawiedliwe i że nieda się go zachować i będę przedstawiał ten argument każdemu żywemu stwo-rzeniu, które będzie mogło mnie zrozumieć.Przed tym atakiem nie uchroni Gożadna odległość, ponieważ cały ten kosmos jest połączony: oderwijcie tylko.Rozdział 2 Wojna wśród gwiazd 27jedną sekcję od całości, a wtedy wszystko będzie zagrożone! Czy to wówczasmoże nas zabić? Oczywiście w jednej przeogromnej kolizji! Ale już mi nie za-leży.Mnie jednak już na niczym nie zależy.Mogę umrzeć, ale doprowadzę dotego, że On umrze ze mną
[ Pobierz całość w formacie PDF ]