[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.I zastanawiam się, czy jej w tym trochę nie do-pomóc.Wiliam blednie.Naturalna śniadość ustępuje miejsca ziemistej cerzewieloletniego skazańca, a wrodzony wigor zamienia się w niepokój i wy-razny dyskomfort.Jest przybity tym, co właśnie usłyszał.A najbardziejtonem, w jakim mu to oznajmiła.- Jaka wada serca?- Nie pamiętasz, co było u Sary?- O tym też wiesz?- Wiem nawet o jej pieprzyku na pupie.- Ona cię tak obchodzi?- Ona - ciebie - tak obchodzi.A mnie obchodzisz ty.To chyba logicz-ne?- Czyli zauważyłaś, że się zakochałem?- Zmiesznie to brzmi w twoich ustach zdeklarowanego libertyna! Conajmniej podejrzanie.Nie wydaje ci się, że sporo w tym przesady? Teatr wniemodnych dekoracjach do ciebie nie pasuje.Trochę poza stylem.taksądzę.Jakbyś nagle, z zapałem godnym lepszej sprawy, chciał zostać Cy-ranem de Bergerac.Tylko że ty masz lepszy nos.I pisujesz dość wulgarneteksty, którymi byś nikogo nie uwiódł.Ale nie brak ci kobiet, prawda? Cośza coś, nie uważasz?- Mogłabyś mówić jaśniej?- Dlaczego uparłeś się, żeby mi dzisiaj zepsuć nastrój? Pojutrze przy-jeżdża do mnie Sergio, pełen nowych pomysłów, wiesz, jak go uwielbiam.- Może to jego kobiety powinnaś inwigilować?295- Nie ty będziesz o tym decydować, Wiliam!- Jasne! Szczerze mówiąc, nic mnie to nie obchodzi.Szukałem tej ko-biety całe życie.- Jesteś, jak widzę - zdeterminowany.Nierozsądny.Czyli w swoimprogramowym stylu.To mi się w tobie podoba.Ale nie w tym przypadku -spogląda na złoty zegarek, ozdobiony kombinacją szafirów i diamentów, apotem znów na niego, z dosyć zjadliwym uśmiechem, który wygląda, jakmaska.- Czeka mnie kilka spotkań.Organizuje wystawę i patronuję roz-grywkom polo, może zechcesz się przyłączyć? W każdym razie wasz ro-mans przejdzie wkrótce w fazę wątpliwości i wyrzutów sumienia, a standepresji nie służy twojej ulubienicy.Obawiam się, że za bardzo się gryzie itęskni za swoją rodziną.To nie jest dobry klimat do miłości.Poczucie od-rzucenia, wyrzuty sumienia, wszystko to nie jest dobrym afrodyzjakiem dlakobiety niezdolnej do zdrady małżeńskiej.Ona już żałuje tego, czego się,za twoją, podstępną namową dopuściła.Widzi w tobie symbol grzechu iswego upadku.To raczej weteranka porodów, martwi się pewnie nieustan-nie o każdą gorączkę czy katar u dzieci, wyobraża sobie, co teraz myśli oniej, nieszczęsnej, ten idealnie cierpliwy, ufny dotąd, mąż, którego tak do-tkliwie zawiodła.Boryka się z osądem rodziny i tym strasznym odium,które na nią spadło, za twoją sprawą! W jej przypadku to jest bardziej wią-żące niż twoje wyszukane amory.Lepiej szybko do niej wracaj, bo ta idyllamusi się niebawem skończyć.- Masz nam dać spokój.Między tobą i mną skończone, rozumiesz?- Mój drogi, nie unoś się tak, bo z nas dwojga to ja miałam zawszewięcej charakteru, choć przyznaję, że i tobie go nie brakuje.Toleruję tentwój żałosny romans, bo nie widzę jego przyszłości, więc pobaw się niąjeszcze jakiś czas, ale pamiętaj, że na was patrzę.Ten widok nie sprawia miprzyjemności!- Wyobrażasz sobie, że cały świat należy do ciebie? %7łe możesz pocią-gać za sznurki i decydować o życiu innych?! Miałem nadzieję na296pojednawcze rozstanie, chciałem ci nawet podziękować za to, co dla mniezrobiłaś, ale widzę, że nie stać cię na taką klasę.%7łe jesteś, mimo wszystkozwykłą, tandetną i mocno znudzoną.- Mój drogi, nie krzycz na mnie, ja mam bardzo wysublimowanyzmysł słuchu.Siłę głosu demonstruj na scenie, jesteś w tym dobry, a tu, wmoim domu, zachowuj się zgodnie z zasadami.Zadbaj o maniery, jeśliwiesz, o czym mówię.Mucha w sieci pająka nieznośnie brzęczy, nim tennie owinie jej dokładnie, w swoją sieć i nie sparaliżuje odpowiednią dawkąjadu.Ale zawsze to trwa jakiś czas, zauważyłeś? Pająk pozwala jej naostatni występ, tuż przed decydującym ciosem ostatecznym.Mucha jest wbeznadziejnej sytuacji, ciekawe, co jeszcze czuje, poza paraliżującym stra-chem? Może wściekłość? Albo ostatnie podrygi buntu? Proszę cię, pomyślo swojej Nell, jeśli własną osobę gotów jesteś dla niej poświęcić.- Nie waż się jej tknąć!- Ona sama się wykończy, przecież ci mówiłam.Jest na dobrej drodzedo samounicestwienia.- Dlaczego nie możesz po prostu dać mi spokoju? Przecież wiesz, że wgruncie rzeczy nic do ciebie nie czuję.Masz zboczone poczucie władzynade mną?- Mam poczucie żalu, a ty jesteś niewdzięczny.To nie jest w tymwszystkim najbardziej nieznośne.Jesteś niezależny, ale zgubi cię kiedyśtwój własny upór.Ktoś powinien nad tobą sprawować kontrolę.I nie za-pominaj, że jesteś.mój.Nosisz mój znak.Należysz do mnie, a w najbliż-szym czasie nie zamierzam cię wystawiać na licytację! Jestem pobłażliwadla twoich miłostek, bo cię kocham, tak jak kocham moją Toskanię, rodo-we pamiątki, kolekcje obrazów i fundacje, które wspieram.Dodajesz misplendoru, zwiększasz pole działania, każdego dnia, także poprzez swąnieprzewidywalność.Nie radzę ci ze mną walczyć.To jakbyś chciał zbun-tować przeciw sobie wzajem pięć palców swojej pięknej, prawej dłoni, o297szlachetnie smukłych palcach - bierze jego rękę w swoje obie dłonie i wo-dząc paznokciem po liniach papilarnych, kontynuuje - Jesteś przecież mu-zykiem, utrata któregoś z palców, lub choćby jego okresowa nieudolność,mogłaby cię wiele kosztować.Ta dłoń, jej wszystkie palce, ile jej zawdzię-czasz? Co by się stało, gdyby pewnego dnia odmówiły ci posłuszeństwa?Albo część z nich utraciła tę subtelną zdolność odczuwania najmniejszychniuansów dotyku, ucisku i swobody?Wiliam patrzy na nią z zaciętym wyrazem twarzy, z zaciśniętymi szczę-kami, jak pies myśliwski, powstrzymywany przed atakiem, a jednocześniejudzony, świadomie drażniony, by wzmóc jego skuteczność.- Pojmujesz chyba, że ten stan twojego odurzenia nie wytrzymuje po-równania z moim uczuciem do ciebie.Do tego potrzeba siły charakteru.Atwoja dziewczyna jest słaba i niezdecydowana.Ma w zanadrzu sto pomy-słów na to, jak ciebie pewnego dnia porzucić, nawet nie próbuj jej od tegoodwiezć, to nie jest zależne od niej.Ona jest we władzy swego ciasnegopoczucia zasad.A tacy ludzie giną od byle czego.- Chcesz mnie nastraszyć? Sugerujesz, że.- Ależ, nie.Wiliam! Gdzie twoje poczucie humoru? Powinieneś doce-nić moją subtelność porównań, skalę nastrojów, sposób narracji.Czy ado-rowanie tej żałosnej kobietki, o braku wiary w cokolwiek, poza ogniempiekielnym, odebrało ci wyczucie perspektywy? Pozbawiło wyobrazni?- Radzę ci, zajmij się teraz tresurą kogoś innego!- Nie słucham takich rad i w ogóle oszczędz mi tych swoich błysków zoczu.Wiem, że cała siła w tobie może ujść w jednej chwili.Mam dobreuziemienie na twoje pioruny i nie boję się fajerwerków.- Miriam.- Uwielbiam melodię w twoim głosie, gdy wymawiasz moje imię
[ Pobierz całość w formacie PDF ]