[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zamiast tego powiedział dokierowcy:- Proszę na mnie poczekać.Wracam za parę minut.Zoe uniosłabrwi do góry.- Wątpię, by coś mi tu groziło.Tego typu rzeczy nie zdarzają sięw domach, w których schody są wyłożone dywanami.- %7ładnej dyskusji - powiedział Jay stanowczo.- Odprowadzę ciępod same drzwi, a nawet wejdę z tobą do środka.Zoe wzruszyła ramionami.- Jesteś nadopiekuńczy.Zgodnie z przewidywaniami Zoe, w mieszkaniu nie było nikogo.Jay rozejrzał się wokół.- Zrób mi, proszę, filiżankę kawy.I opowiedz do końca swojąhistorię.- Kawa? O tej godzinie? A co z tym biedakiem, który czeka wtaksówce?- Mogę pić kawę o każdej porze dnia i nocy.Kierowca będziewyłącznie zachwycony, że trafił mu się dodatkowy zarobek.A terazmów!- Nie wiem, czy dam radę.Nie rozumiem, co mnie podkusiło,żeby zwierzyć się właśnie tobie.- Widocznie nadszedł ten właściwy moment.Potraktuj mnie jakowścibską, ale życzliwą sąsiadkę, na której piersi możesz się wypłakać.101RSPopatrzyła na niego uważnie.Był niesamowicie przystojny iseksowny.- Och, tak.Właśnie sobie wyobraziłam, jak byś wyglądał z siatkąna włosach.- I tak trzymaj - powiedział spokojnie.- A teraz do rzeczy.Maszdwadzieścia trzy lata.Mieszkasz w domu z matką i rodzeństwem.Wyglądasz jak marzenie.Twoi przyjaciele myślą, że jesteśwyzwoloną, przebojową dziewczyną.A ty tymczasem.- Zgadza się - powiedziała cicho.- I nie jesteś z tego powodu szczęśliwa.Czy możesz mipowiedzieć dlaczego? - zapytał łagodnie.- To nie takie proste.Jak sam powiedziałeś, wszyscy uważająmnie za wyzwoloną, przebojową dziewczynę.Mam wielu dobrychprzyjaciół, którzy sądzą, że wszystko o mnie wiedzą.A ja ichtymczasem oszukuję.Przez cały czas, rozumiesz?- Ale w jaki sposób ich oszukujesz?- Moje życie jest oparte na kłamstwie - powiedziałaniecierpliwie.-I żyję z tym kłamstwem już wiele lat.- Aha, zaczynam rozumieć.Czy kiedyś zaszło coś, co zraziło ciędo mężczyzn? Miałaś jakieś przykre przeżycia jako nastolatka?Zoe westchnęła.- I w tym cały problem.To dlatego nigdy o tym nikomu niemówiłam.%7ładen mężczyzna mnie nie skrzywdził ani nie zranił, zwieloma się przyjaznię.Ja, ja po prostu nigdy nie miałam czasu naseks.102RSJay był szczerze zdziwiony.- Nie miałaś czasu na seks?- Byłam zbyt zajęta.- Ale co z tymi mężczyznami, którzy się wokół ciebie kręcą?Czy też byli zbyt zajęci? A twoje potrzeby seksualne? Jesteś młodąkobietą.- Widzisz, moi rodzice się rozwiedli, kiedy miałam szesnaścielat.Właśnie zdałam moje pierwsze państwowe egzaminy.A kiedybyłam na uniwersytecie, przyjeżdżałam często do domu, żeby zająćsię rodzeństwem i pomóc pogrążonej w depresji mamie.Chłopcy zuniwersytetu myśleli, że mam kogoś w domu.Zawsze kręciło sięwokół mnie dużo mężczyzn, jednak udało mi zachować mój sekret.Aż do dzisiaj.- Ale co z tobą samą?- Już ci mówiłam.Byłam zbyt zajęta.- Bardzo niewiele dziewczyn jest aż tak bardzo zajętych, by niezauważyć, że mężczyzni na ich widok dostają zawrotu głowy -skomentował zgryzliwie.Zoe zaczerwieniła się aż po same korzonki włosów.- Może jestem po prostu oziębłą kobietą.- Tak myślisz? - zapytał ironicznie.- A więc w tym tkwi twójproblem?Pochylił się do przodu i dotknął delikatnie palcem kącika jej oka.Na palcu pozostała mu słona łza.Zoe była przerażona.Zamrugała gwałtownie oczami.103RS- To wszystko dlatego, że jestem zmęczona.- Oczywiście - odpowiedział łagodnie.Zoe popatrzyła na jego wysmukłą sylwetkę.Po raz kolejnyuświadomiła sobie, jak atrakcyjnym mężczyzną jest Jay.Byli sami wpustym mieszkaniu.Za oknem świeciły gwiazdy.Czuła, że podoba sięJayowi, a jednak siedzieli teraz po przeciwnych stronach stołu.Suze już dawno wpadłaby mu w ramiona.Nie, to nie pora natakie idiotyczne myśli! Podeszła do kuchennego blatu, oderwałakawałek papierowego ręcznika i wytarła głośno nos.Jay podszedł do niej powoli.- Co się z tobą dzieje? - zapytał cicho.- Jestem po prostu zmęczona - odpowiedziała i jeszczegwałtowniej wytarła nos.Jay objął ją delikatnie ramieniem.Przez chwilę stawiała opór,ale potem położyła głowę na jego piersi.Miała uczucie, że spoczywa na solidnej, wygrzanej słońcemskale.I ten cudowny zapach.Zapach drzewa sandałowego.Nie odrywając twarzy od piersi Jaya, zapytała cicho:- A więc co mam robić?- Wścibskie sąsiadki nie udzielają rad - odpowiedziałżartobliwie.Objął ją drugim ramieniem.Oczywiście, zrobił to z czystejwygody, pomyślała Zoe.Wielu mężczyzn ją obejmowało i całowało,ale nigdy nie przeżywała z nimi tego, co teraz czuła w ramionach104RSJaya.To było tak, jakby spoczywała naga w jego mocnym uścisku.Wybujała fantazja postanowiła właśnie teraz trochę poszaleć.Czas z tym skończyć, zdecydowała.Urwała kolejny papierowyręcznik i wytarła starannie oczy.- Wybacz.To było głupie.- Pociągnęła nosem i dodałaostrzejszym tonem: - Nie jesteś moją sąsiadką ani moim terapeutą.Odpowiedz mi jako przyjaciel.Jay zawahał się przez moment, a następnie wzruszył ramionami.- Jeśli mam być zupełnie szczery, to uważam, że robisz wielehałasu o nic.- To dlaczego tak się tym gryzę?- Nie wiem.Opowiedz mi coś więcej.- To tak jakbym stała przed wielką skałą i wiedziała, że znajdujęsię po niewłaściwej stronie.- Nieznane może być podniecające.- Nie rozumiesz mnie - powiedziała Zoe gwałtownie.- Niechodzi tylko o to, że tego jeszcze nigdy nie robiłam.Chodzi również owszystkich moich przyjaciół, którzy myślą, że mam to dawno za sobą.- A więc zrób to wreszcie - powiedział Jay znudzonym tonem.- Jak? - prawie wykrzyknęła.- Poproś o to któregoś z twoich wielbicieli.Czy to takie ważne, zkim to zrobisz?Dla niej było to ważne.Tylko nie potrafiła mu tegowytłumaczyć.105RS- Przecież to ma być ten pierwszy raz.Nie jestem żadnymwybrykiem natury ani bohaterką łzawego melodramatu.Nie jestemteż przeciwniczką seksu.Czuję się po prostu trochę zagubiona.Przez chwilę panowała cisza.- Jeśli naprawdę potrzebujesz mojej rady, to proponuję, abyśzrobiła to z nieznajomym.I zapomniała o tym.- Aatwiej powiedzieć, niż zrobić.- Czyżby? - Twardy głos Jaya zabrzmiał prawie obrazliwie.-Moim zdaniem, potrzebny jest ci kochanek na jedną noc.Ta uwaga zabolała Zoe.Poczuła się nudna i żałosna.Azy znowunapłynęły jej do oczu.Mocno zagryzła wargi.Nie, nie będzie terazpłakać.- Dziękuję za dobrą radę - odpowiedziała zimno.-Rozważę ją.Ateraz naprawdę musimy się pożegnać.Biedny taksówkarz już zapewnezasnął za kierownicą.Podała mu rękę, a on tym razem ją przyjął i uścisnął.Dwa razy.A potem.Potem porwał ją w ramiona.I pocałował.Był to mocnypocałunek.Brutalny.- Jak mogłeś?! - wykrzyknęła zraniona do głębi serca Zoe.- Jakmogłeś to zrobić? - powtórzyła zrozpaczona.Odsunęła się od niego i dotknęła dłonią ust, jakby chciała z nichzetrzeć jego dotyk.Obrzucił ją płonącym spojrzeniem.106RS- Nie wydaje mi się, żebyś miała jakikolwiek problem - wycedziłprzez zaciśnięte zęby.- Przesunął palcem po jej dolnej wardze.I przestań się martwić, że jesteś oziębłą kobietą.To jakaś bzdura.Opuścił ją, zanim była w stanie powiedzieć choćby jedno słowo.107RSROZDZIAA SI�DMYNastępny dzień Jay rozpoczął od długiego, intensywnego biegu.Był wściekły na siebie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]