[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Dziś rano, milordzie, otrzymałem wiadomość - zaczął Fentor.- Jak? - spytał Morrolan.- Telepatycznie.- Dobrze, mów dalej.- Rozmówca przedstawił się jako Jhereg i powiedział, że ma na sprzedaż pewneinformacje.- Jakiego rodzaju informacje?- Nazwisko, milordzie.Powiedział, że spróbują zabić Mellara, który jestnaszym gościem, bo zabójcy zasady nic nie obchodzą.- Fentor wzruszył niecobezradnie ramionami.- Powiedział, że zabójca jest wystarczająco dobry, byporadzić sobie z naszym systemem bezpieczeństwa.Morrolan spojrzał na mnie pytająco, jako że to ja odpowiadałem za system, aczęściowo sam go wymyśliłem i uaktualniałem.- Każdego można zabić - poinformowałem go rzeczowo.Uśmiechnął sięleciutko i ponownie skupił uwagę na Fentor ze.- Jesteś pewien, że są gotowi rozpętać następną wojnę między naszymidomami? - spytał.Już miałem odpowiedzieć, ale się rozmyśliłem.Lepiej niech Fentor dokończyrelację.- Obawiałem się że tak.A poza tym doszedłem do wniosku, że lepiej jest znać tonazwisko, tak na wszelki wypadek.- I uwierzyłeś, że ten ktoś poda ci nazwisko zabójcy?! - spytałem zniedowierzaniem.- Mówił, że gwałtownie potrzebuje pieniędzy, dowiedział się o tymprzypadkiem, a lord Morrolan na pewno będzie zainteresowany.- Jak mniemam, nie przyszło ci do głowy poinformować mnie o tym, nim111podjąłeś jakiekolwiek działania? - pytanie Morrolana było w zasadzie retoryczne.Fentor przez chwilę milczał, a potem odpowiedział pytaniem:- A pan by tak postąpił, milordzie?- Naturalnie że nie - oznajmił Morrolan.Stłumiłem niewczesną wesołość.- Tak też sobie pomyślałem - przyznał Fentor.- A ponieważ do moichobowiązków należy dopilnowanie, by nic się nie przytrafiło pańskim gościom,doszedłem do wniosku, że taka informacja może okazać się pomocna, gdybyzabójca rzeczywiście próbował tutaj zrealizować kontrakt na Mellara.- Ile chciał? - spytałem.- Trzy tysiące imperiali w złocie.- Tanio - oceniłem.- Biorąc pod uwagę, co ryzykowałby, gdyby to była prawda.- Skąd wziąłeś złoto? - zaciekawił się Morrolan.Fentor lekko wzruszyłramionami.- Nie jestem aż tak biedny - wyjaśnił.- A ponieważ zdecydowałem się załatwićto samodzielnie.- Tak podejrzewałem.- Morrolan uśmiechnął się.- Zwrócę ci tę kwotę.- Nie ma potrzeby, milordzie.Nie tknęli złota.Tym razem ja się uśmiechnąłem- w końcu mieliśmy do czynienia z zawodowcami.- Teleportowałem się zgodnie z koordynatami, które mi podał - podjął opowieśćFentor.- I ledwie się tam zjawiłem, zostałem ogłuszony.Potem mnie związali,założyli opaskę na oczy i ocucili, a na koniec zabili.Nie miałem pojęcia, dlaczego io co tu właściwie chodzi, dopóki lady Aliera mnie nie wskrzesiła.Wtedyzobaczyłem.pańskiego trupa, milordzie.A potem zgodnie z poleceniem panaTaltosa zająłem się zorganizowaniem teleportacji pana i siebie na zamek.Poczułem się nieco winny - powinienem go uprzedzić o zwłokach Morrolanależących kawałek dalej.Fakt - nie miałem wtedy czasu ani też nie byłem wnastroju do towarzyskich pogawędek.- Zwolniłem go chwilowo ze służby - wyjaśniłem, gdy Fentor milczał dłuższąchwilę, uznając relację za skończoną.Morrolan wstał i podszedł do niego.Przez chwilę przyglądał się Fentorowi, nimoznajmił:- W porządku, akceptuję motywy, które tobą kierowały.Ale na przyszłość takasytuacja nie może się powtórzyć.Mniej samodzielnego działania, więcej myślenia.Zrozumiałeś?- Tak, milordzie.Dziękuję.Morrolan poklepał go po ramieniu.- Doskonale - zdecydował.- Jesteś przywrócony do czynnej służby.Wracaj nastanowisko.Fentor skłonił się i wyszedł.Gospodarz zamknął za nim drzwi, usiadł i ujmując kielich, spytał:- Jak sądzę, chcielibyście wiedzieć, jak mnie podeszli?- Zgadłeś - odparłem.Wzruszył ramionami, zły na samego siebie.- Dostałem telepatyczną wiadomość, prawdopodobnie od tego samego coFentor osobnika
[ Pobierz całość w formacie PDF ]