[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jeszcze wczoraj chciałam zapomnieć o tej dziwnej antypatii, amoże nawet próbowałam go polubić, ale zwierzenia Andrei obudziły moją pierwotną nieufność.On był stanowczo za przystojny i za bardzo czarujący.Andrea mogła kłamać, ale nie była głupia.Zaszufladkowała sobie całą rodzinę ze zbijającą z nóg dokładnością.Jeśli w tym, co mówiła natemat Jossa, było choć ziarno prawdy, nie chciałam mieć z tym nic wspólnego.Gdybym go lepiej znała i była z nim w bardziej przyjaznych stosunkach, wzięłabym go nabok i skonfrontowała z nim to, czego się dowiedziałam.Ale tak jak sprawy stały, nie miało to dlamnie znaczenia.Poza tym i bez tego miałam o czym myśleć.Grenville nie zszedł dziś na lunch. Jest zmęczony objaśniła Mollie. Spędzi ten dzień w łóżku.Może zejdzie na kolację.Narazie Pettifer zaniesie mu lunch na tacy.Zasiadłyśmy więc do stołu we trzy.Mollie tym razem przebrała się w elegancką, wełnianąsukienkę ozdobioną podwójnym sznurem pereł.Powiedziała nam, że wybiera się na partyjkębrydża do znajomych w Fourbourne.Miała nadzieję, że sama znajdę sobie zajęcie.Uspokoiłam ją, że oczywiście wszystko będzie w porządku.Uśmiechałyśmy się do siebieprzez stół i zastanawiałam się, czy naprawdę powiedziała Andrei, że moja matka była dziwką,czy Andrea dospiewała to sobie na podstawie jej niejasnych, eufemistycznych wyjaśnień.Miałamnadzieję, że prawdziwy był ten drugi wariant.Wolałabym, aby Mollie nie dyskutowała z Andreąna temat mojej matki.W końcu ona już nie żyła, a kiedyś była czarująca, roześmiana i wesoła.Dlaczego nie miałoby się jej takiej pamiętać?Kiedy już siadałyśmy do stołu, pogoda się pogorszyła.Wiatr zmienił kierunek na zachodni iławica szarych chmur z wielką szybkością pędziła poprzez niebo, zasłaniając słońce.Zaczynałojuż padać i padało na dobre, kiedy Mollie wyjeżdżała swoim małym, samochodem naumówionego brydża.Obiecywała, że wróci około szóstej.Andrea albo zmęczona porannymwysiłkiem, albo raczej śmiertelnie znudzona moim towarzystwem, ulotniła się do swojej sypialnize świeżo zakupionym pismem.Tym sposobem zostałam sama i zastanawiałam się, czym by tusię zająć.Ciszę tego deszczowego popołudnia przerywało tylko tykanie zegara dziadka i jakieściche odgłosy wskazujące na wytężoną pracę, a dochodzące od strony kuchni.Okazało się, że toPettifer czyścił srebra.Kiedy wsadziłam głowę w drzwi, spojrzał w górę. O, witam, nie słyszałem, jak panienka weszła. Jak się czuje dziadzio? Myślę, że całkiem dobrze, tylko był trochę zmęczony po wczorajszych emocjach.Sądziliśmy, że jeden dzień w łóżku dobrze mu zrobi.Czy pani Rogerowa już wyjechała? Tak. Wyciągnęłam sobie krzesło i usiadłam na wprost niego. Wydawało mi się, że słyszałem, jak wóz ruszał.Czy mogłabym ci w czymś pomóc?Byłoby to bardzo ładnie ze strony panienki.Te łyżki wymagają porządnego przetarcia irchą.Nie wiem, skąd wzięły się na nich te plamy.A właściwie wiem.To robi wilgotne, morskiepowietrze.Jedynym, czego srebro naprawdę nie znosi, jest właśnie takie powietrze.Zaczęłam wycierać cienki i przetarty już czerpak łyżki.Pettifer przyglądał mi się sponadokularów. Zabawne, że po tylu latach panienka siedzi na tym miejscu.Twoja mamusia chyba półżycia spędziła w tej kuchni.Kiedy Roger wyjechał do szkoły z internatem, nie miała z kimzamienić słowa.Przychodziła więc tu do nas i spędzała czas z moją starą i ze mną.Moja uczyłają piec ciastka wróżek i grać w wista we dwójkę.Zwietnieśmy się bawili.A w taki dzień jakdziś robiła zwykle grzanki na starym ruszcie.Panienka zobaczy, teraz jest już nowy, ale tenstary miał w sobie coś przytulnego.Tak przyjemnie płonął ogień pod jego prętami i miał takpięknie wyczyszczone mosiężne gałki. Pettifer, od jak dawna jesteś już w Boscarvie? Od kiedy pan komandor ją kupił, jeszcze w roku 1922.To był rok, w którym wystąpił zMarynarki Wojennej, aby poświęcić się malarstwu.Starszej pani Bayliss to się nie podobało.Przez pierwsze trzy miesiące lub dłużej nawet nie rozmawiali ze sobą. Dlaczego to jej aż tak przeszkadzało? Całe jej życie miało związek z marynarką.Jej ojciec był kapitanem okrętu Imperious , naktórym pan komandor był porucznikiem.Wtedy właśnie się poznali.Zlub brali na Malcie.To byłtaki piękny, marynarski ślub, z przechodzeniem pod szpalerem z kordów i wszystkim, co do tegonależało.%7łycie w cieniu Marynarki Wojennej miało dla pani Bayliss duże znaczenie.Kiedy pankomandor oświadczył, że ma zamiar wystąpić, porządnie się wtedy pokłócili, ale żona niepotrafiła skłonić go do zmiany zdania.Opuściliśmy więc Maltę na zawsze i kiedy pan komandorkupił ten dom, wszyscy się tu przenieśliśmy. I ty tu mieszkałeś od początku? Mniej więcej.Kiedy pan komandor wstąpił do Akademii Sztuk Pięknych, co łączyło się zpracą w Londynie, miał wtedy takie małe piedaterre koło kościoła św.Jakuba, i kiedy jezdził doLondynu, ja jezdziłem tam z nim, aby dbać o niego.Moja żona zostawała wtedy tutaj z paniąkomandorową i Rogerem.Twojej mamusi jeszcze nie było na świecie. A kiedy już skończył tę szkołę? Wtedy sprowadził się tu już na stałe i zbudował tę pracownię.To był najlepszy okres jegotwórczości.Powstało wtedy wiele pięknych obrazów, zwłaszcza pejzaży morskich, z którychprawie czuć było chłód wiatru i smak soli na wargach. Czy w tym domu jest dużo jego obrazów? Nie tak znów dużo.Nad kominkiem w stołowym pokoju wisi jego Aódz rybacka , a wkorytarzu na górze jeden lub dwa czarnobiałe rysunki.Ze trzy lub cztery są w jego gabinecie, adwa w sypialni pani Rogerowej. A ten w saloniku? Racja, oczywiście jeszcze Dama z różą. Kim ona była?Nie odpowiedział, może dlatego, że był tak zajęty srebrem.Tarł widelec, jakby chciał zetrzećjego wzór do czysta. Kto to był? powtórzyłam. Ta dziewczyna z portretu? Ach, ona! odpowiedział w końcu Pettifer. To była Zofia.Znów ta Zofia.Odkąd matka przelotnie o niej wspomniała, chciałam dowiedzieć się czegoświęcej.Teraz znów Pettifer przywołał z pamięci jej imię, jakby to było coś najbardziejnaturalnego pod słońcem. To była dziewczyna, która służyła panu komandorowi jako modelka.Wydaje się, żepracowała dla niego, jeszcze kiedy studiował w Londynie.Czasem przyjeżdżała tu w lecie,wynajmowała sobie mieszkanie w Porthkerris i pozowała każdemu malarzowi, który mógł jej zato płacić.Czy była bardzo piękna? Raczej nie w moim typie.W każdym razie była pełna życia, a jakarozmowna! Była Irlandką, pochodziła 7, hrabstwa Cork
[ Pobierz całość w formacie PDF ]