[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Co cię tu sprowadziło? Przyjechałem do szkoły. To bardzo duża odległość jak na osiemnastolatka.Ryan zawsze uważała siebie za osobę z żyłką126 Kristin Hardyawanturniczą, ale nie mogła sobie wyobrazić, że mogłabyzostawić rodzinę i wszystko, co zna, żeby wyjechać nadrugi koniec kontynentu. Prawdę mówiąc, wyjechałem do szkoły, kiedy mia-łem czternaście lat. Wyprowadziłeś się od rodziców, kiedy miałeś czter-naście lat?! Jak mogli ci na to pozwolić? zawołała, zanimzdążyła ugryzć się w język.Była wstrząśnięta i nie zdołała się powstrzymać.Jacyrodzice pozwoliliby czternastoletniemu chłopcu odjechaćod siebie na trzy tysiące mil? Przecież musiała być jakaśdobra szkoła bliżej domu.Cade uśmiechnął się pozbawionym radości uśmiechem. %7łartujesz? Już nie mogli się doczekać, żeby się mniepozbyć. Chciał cofnąć te słowa natychmiast, gdy tylko jewypowiedział.Było w nich aż zbyt wiele prawdy.Wzru-szył ramionami i próbował złagodzić sformułowanie. Mieli swoje własne życie, a ja chciałem wyjechać.Obejrzał się przez ramię i zerknął w boczne lusterko,żeby wyprzedzić kolejną ciężarówkę.Serce Ryan ścisnęło się na myśl o zagubionym, samo-tnym chłopcu, który wiedział, że nikomu nie zależy nanim dość mocno, by go przy sobie zatrzymać. W szkole było fajnie kontynuował Cade, wracającna poprzedni pas. Dzięki niej dostałem się do Harvardu,a potem spotkałem Patricka i tym sposobem dotarliśmy dodnia dzisiejszego. Wyciągnął przed siebie rękę i włączyłstereo.Nadal za czymś tęsknił.Ryan wyraznie słyszała tow jego głosie.Ale uciął rozmowę tak wyraznie, jakbywywiesił tabliczkę ,,Zamknięte na drzwiach sklepu.Temat został wyczerpany.Mogła tylko wyglądać przez okno i obserwować, jakzostawiają za sobą kolejne mile.Sekretny kochanek 127Manhattan był taki jak zwykle, zatłoczony, zabiegany,podekscytowany.Ryan wysiadła z samochodu przedEssex Midtown, rozprostowała zdrętwiałe mięśnie i ob-serwowała boyów hotelowych, którzy podbiegli, bywziąć ich bagaże.Zabawne, jaki szacunek można sobiekupić za pieniądze, pomyślała, kiedy Cade wręczał klu-czyki obsłudze.Pochwycił jej spojrzenie. O co chodzi? zapytał, kiedy weszli do holui zmierzali w stronę recepcji. O nic. Ryan potrząsnęła głową. Zastanawiałamsię tylko, jak zachowywałaby się obsługa hotelowa,gdybym podjechała tu swoją toyotą. Zazdrość jest niezdrowym uczuciem.Spójrz na toz tej strony.Staram się zapewnić ci odpowiednie trak-towanie, w czasie gdy pracujesz dla eTrain.Twoje zado-wolenie należy do moich obowiązków zawodowych. Zatrzymali się właśnie przy recepcji i Cade obejrzałRyan od stóp do głów. To ciekawe, że ciągle spotykamysię w hotelach, nie sądzisz?Ryan spojrzała na niego surowo. Nie zaczynaj, bo zniszczysz całkowicie poczuciekoleżeństwa, które zaczęło w nas kiełkować podczaspodróży. Dobrze zgodził się Cade. Zmiana tematu.Comamy dzisiaj w rozkładzie? O wpół do siódmej wszyscy uczestnicy konferencjisą zaproszeni na drinka.Jutro sesja zaczyna się o ósmeji trwa do szóstej.Ruda recepcjonistka skinęła na niego głową.Ruszył kuniej, ale nagle zatrzymał się i odwrócił do Ryan. Masz ochotę na obiad? Obiad? Zaskoczona dziewczyna zamrugałaoczami.128 Kristin Hardy No wiesz, siada się przy stoliku i je. Proszę pani. Kolejny recepcjonista skinął na Ryan.Cade zatrzymał gestem swą rudą recepcjonistkę i znówspojrzał na Ryan.Stojący za nią w kolejce ludzie zaczęli siękręcić ze zniecierpliwieniem.Ryan poddała się. Hm, tak, chyba.Cade błysnął uśmiechem. Dobrze.Spotkamy się na drinku i urwiemy się naobiad.Dziewczyna starała się nie myśleć o podnieceniu, jakiewywołał w niej uśmiech Cade a, i podeszła do recepcji.W tym samym momencie wrócił do kontuaru poprzednigość i zaczął wykłócać się o wysokość opłaty za pokój.Dlatego Ryan nadal stała w kolejce, kiedy Cade prze-chodził w pobliżu z kartą do drzwi swego pokoju w ręku. Co się stało?Ryan wskazała gościa, który z ogniem spierał sięz recepcjonistą.Cade przez chwilę przyglądał się awan-turze. Chcesz, żebym z tobą został? Nie, idz na górę.Spotkamy się na drinku, jakwcześniej ustaliliśmy. Dobrze. Gestem wezwał boya hotelowego i spoj-rzał jeszcze raz na Ryan. Do zobaczenia.Nie mogła oprzeć się pokusie śledzenia jego kroków.Z tyłu prezentował się rewelacyjnie.Ryan podskoczyła,kiedy stojąca za nią osoba popchnęła ją, by zwrócić jejuwagę na przyzywającego ją recepcjonistę
[ Pobierz całość w formacie PDF ]